teatrofon

  1. W 1892 roku ściągano muzykę na telefony!

    Teatrofon

    Teatrofon

    Jeśli myślicie, że iTunes był innowacyjnym pomysłem na miarę XXI wieku, to jesteście w błędzie. Okazuje się, że już pod koniec XIX wieku można było posłuchać muzyki w telefonie.

    Czy wiecie, że średniowiecze nigdy się nie wydarzyło?

    Mieszkańcy XIX-wiecznego Paryża mogli cieszyć się niebywałym jak na tamte czasy gadżetem – teatrofonem. To archaiczne urządzenie postanowili przypomnieć redaktorzy pisma Scientific American. Teatrofon pozwalał słuchać na żywo tego, co działo się w wybranych teatrach francuskiej stolicy. W ten sposób można było posłuchać muzyki i przedstawienia, nie wychodząc z mieszkania.

    Teatrofonu używało się zarówno w domu, gdzie podłączony był do prywatnej linii telefonicznej, lub w miejscach publicznych (wiele takich urządzeń było wystawionych w hotelach i restauracjach). Istniała nawet możliwość subskrypcji – zupełnie jak z dzisiejszymi podcastami.

    Za cenę 50 centymów można było posłuchać 5 minut muzyki. Na teatrofonie znajdowała się tarcza z nazwami teatrów, z których płynęła muzyka. Dzięki temu wiadomo było, skąd pochodzi. Jeśli słuchacz trafił akurat na przerwę w spektaklu, to przełączano go do innej lokalizacji. Jeśli w żadnym z dostępnych teatrów nie grano muzyki, puszczano nagranie fortepianowe (żeby pieniądze nie przepadły). Wszystkie teatrofony było podłączone do centrali, która otrzymywała przekaz z wybranych teatrów, a następnie wysyłała go dalej, do odbiorców.

    Historia komórek w przyśpieszonym tempie

    Najwyraźniej pomysł znacznie wyprzedzał epokę, bo nie przetrwał zbyt długo – większość „użytkowników” wolała bezpośrednie spotkanie z muzyką na żywo. Swoją drogą – ciekawe, czy Steve Jobs interesował się historią francuskiej technologii…