The Four Horsemen of the Apocalypse

  1. A miało być tak pięknie...

    Widząc zapowiedzi niektórych gier, robimy sobie duże nadzieje. Wydają się świeżym oddechem w światku gier wideo. Gdy pojawia się jak piorun z jasnego nieba informacja, że produkcja została odwołana, nasze rozczarowanie jest potężne. Oto kilkanaście tytułów, które miały się pojawić, ale życie zweryfikowało ambitne plany…


    Zaczynam od starszej pozycji, a mianowicie Highlander: The Game. Wirtualna wersja przygód Nieśmiertelnego po raz pierwszy została zapowiedziana i odwołana w 2004 roku, potem co 2 lata wracano do pomysłu realizacji tego tytułu i… ponownie go odwoływano. Oficjalny koniec nastąpił 10 XII ubiegłego roku.

    Tytuł ten zapowiedziano w 2008 roku. Fabuła miała opowiadać o bohaterze, któremu nie podoba się fakt, że z Las Vegas wycofano hazard, a co za tym idzie – mnóstwo lewych interesów, alkoholu, narkotyków itp. Niestety, coś poszło nie tak i projekt oficjalnie zamknięto. A te 43 miliony? Podobno poszły na produkcję, choć efektów żadnych nie widać…

    Wirtualna adaptacja gry planszowej, znanej u nas jako Magia i miecz. Mimo że wyszła w 1988 roku, wciąż ma liczne grono zagorzałych miłośników (wśród nich piszący te słowa). Produkcją miał zająć się Capcom, pokazano jeden trailer i na tym się skończyło. Trochę szkoda.

    Że co? Że jak? A za cholerę nie wiadomo. Grę miał robić sam Spielberg, ale szybko po ogłoszeniu tej nowiny ukazała się kolejna – Spielbergowi podziękowano. Co planował sławny reżyser…? Myślcie, co chcecie, każda idea może być prawdziwa.

    Teraz coś z pięknego kraju nad Wisłą. Hellion: The Mystery of Inquisition przenosiło gracza do średniowiecza, a za protagonistę dawało nie byle kogo, a samego inkwizytora. Miało być to połączenie survival horroru z elementami przygodówki. Niestety, nie wyszło i wypada tylko zakląć z tego powodu.

    Miała być kontynuacja udanej strzelanki z 2003 roku, mnóstwo futurystycznego uzbrojenia, robotów, a także potężnych map do eksploracji. A mamy co…? Ano nic, ponieważ produkcję odwołano. Na szczęście Techland zaoferował kilka innych ciekawych tytułów na osłodę.

    Zapowiadał się solidny RTS w klimatach fantasy. Mieli za niego odpowiadać specjaliści z Gas Powered Games, mający już na koncie Demigod czy Supreme Comamnder. No cóż, to strata nieco mniejsza, bo wyszło i tak sporo fajnych gier strategicznych w podobnym otoczeniu.

    Apokalipsa, motywy biblijne, anioł zagłady, demony, jednym słowem – cuda, jakich świat nie widział. A właściwie – jakie miał zobaczyć u kresu swych dni. Póki co nadszedł kres projektu i cześć.

    Uwierzycie, że miała być trzecia pełnoprawna odsłona „podziemnej” serii? Świętej pamięci Bullfrog ogłosił plany jej wydania już po edycji Dungeon Keeper 2, w sierpniu 2000 roku, ale z nich zrezygnował, tłumacząc się zaangażowaniem w inne projekty. Pozostał tylko trailer na otarcie łez.

    Gra miała wyjść tylko na Xboxa 360.  A gameplay? Połączenie Hitmana z klimatami futurystycznymi oraz elementami znanymi z nieco innej beczki – GTA. Jak w tytule tego zestawienia – a miało być tak pięknie…

    Nowa Anglia i survival horror? Wiadomo, że musi być coś o Cthulhu. No i miało być. Młodzieniec dręczony przez koszmary, u jego boku ponętna panienka, potwory… A co więcej – za ten tytuł mieli odpowiadać twórcy innej gry z Cthulhu w tytule, a mianowicie Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth.

    Gra akcji w krwawym, mrocznym klimacie, jednak nic w tym dziwnego, skoro za scenariusz miał odpowiadać nie kto inny jak mistrz horroru – Clive Baker. Mieliśmy sterować demonem o imieniu Vorlath, dysponującym dwiema dziesiątkami morderczych mocy.  Cel – głównie masakrowanie przeciwników. Niestety, nic z tego. Siły Nieba namieszały…