wielkie zdjęcie

  1. Kącik technofoba - [cz. 2]: Na co nam megapiksele w komórce?

    obiektyw

    obiektyw

    Producenci telefonów prześcigają się w montowaniu coraz pojemniejszych matryc we wbudowanych w komórki aparatach fotograficznych. Wyścig na megapiksele trwa w najlepsze. Marketingowo 8MP na obudowie telefonu wygląda lepiej niż 5MP, ale co – poza lepszym samopoczuciem – ma z tego przeciętny użytkownik?

    Żeby było jasne – nie podważam sensu wyposażania komórek w aparat fotograficzny. To poręczne i zawsze dostępne narzędzie do zarejestrowania ulotnych wydarzeń – sikający w parku juror programu „Gwiazdy tańczą ze zwierzętami” albo płonące ferrari Kuby Wojewódzkiego po kolizji z porsche Dody to gratka dla każdego paparazzi. Tu liczy się nie wielkość matrycy, lecz refleks :)

    Załóżmy jednak, że chcemy wykorzystać całą potęgę tych pięciu czy ośmiu megapikseli ukrytych w aparacie komórki. Żeby obraz mógł dotrzeć do matrycy, musi najpierw przejść przez obiektyw. Trudna sprawa. Typowa kamerka w komórce ma optykę o średnicy łebka od szpilki, i to nie zawsze wykonaną ze szkła – często stosuje się tanie plastikowe soczewki. To ma być aparat fotograficzny? Jaką można mieć satysfakcję z oglądania bitwy pod Grunwaldem przez szparę w płocie?

    Aparat w HTC HD2

    Aparat w HTC HD2. Pięć megapikseli, a dziurka jak na piksel.

    iPhone 4

    Aparat w iPhone 4. Też 5MP, ale dziurka jakby ciut większa...

    Przy takiej średnicy optyki byle paproch kurzu jest w stanie zasłonić ćwierć obiektywu, a przy normalnym używaniu komórki takie paprochy i tłuste mazy od paluchów na obiektywie to przecież norma. W dodatku zachwycając się rozdzielczością matrycy, mało kto zwraca uwagę na tak egzotyczne pojęcie jak rozdzielczość optyki, jakość obrazu czy możliwa do uzyskania głębia ostrości – a poza pikselami to są parametry, które decydują o jakości zdjęć.

    Kompletna kamera w komórce.

    Kompletny moduł fotograficzny w komórce. Optyka, elektronika, matryca. Plus linijka dla efektu :)

    A jak kończy się przepuszczenie tych milionów fotonów przez maciupką dziurkę? A co się stanie, gdy wszyscy Czesi równocześnie zechcą dostać się na Słowację przez przejście graniczne Bumbálka…?

    Powiedzmy, że fotony już przepchnęły się przez maciupki obiektyw – rozczochrane, poobijane i z oberwanymi rękawami. Teraz muszą się zmieścić na matrycy. I tu zaczyna się magia marketingu. Informacja o rozdzielczości matrycy to podstawowy element promocji każdej komórki z aparatem fotograficznym – tu 5, tu 8, a gdzieniegdzie już 12MP. Tymczasem ta rywalizacja na megapiksele przypomina zawody – ile osób da się upchnąć w „maluchu”. Tylko po co, skoro „maluch” traci właściwości jezdne?

    Matryca światłoczuła w komórkowym aparacie to prostokącik o boku paru milimetrów. Jest tak mała, że nie wystarczyłaby nawet za lądowisko dla niewyrośniętej muchy. Jak tam się mieści 8 milionów pikseli? Z trudem. Są tak ściśnięte, że nie sposób uniknąć szumów i zakłóceń obrazu. W efekcie większość informacji wtłoczonych w maciupką matrycę jest bezwartościowa i przekłamana, bo po powiększeniu obrazu okazuje się, że piksele wzajemnie sobie przeszkadzają. Aż strach powiększać…

    Korea

    A teraz wszystkich państwa zapraszam do budki telefonicznej...

    A kiedy ostatni raz robiliście powiększenie zdjęcia z komórki do formatu A2, żeby je wydrukować i powiesić w salonie? To byłoby sensowne wykorzystanie tych megapikseli. Nigdy? No właśnie… Zdjęcia z komórek w najlepszym razie trafiają na ekran komputera lub telewizora, co już wiąże się z ich skalowaniem w dół. Miażdżąca większość zdjęć ląduje na portalach społecznościowych i towarzyskich jako fotki o szerokości kilkuset pikseli, a ich tematyka ogranicza się do imprezujących osób o różnym stopniu zatankowania i sponiewierania. Czy naprawdę do tego potrzeba aż 8MP?

    Nie dajmy się zwariować :) Niezależnie od tego, co jest napisane na obudowie telefonu, nie ma co oczekiwać, że dysponujemy zawodowym sprzętem, który w pełni wykorzysta te obiecane miliony pikseli. W większości przypadków mamy do czynienia z czysto marketingowym bełkotem i bezsensownym wyścigiem na megapiksele. Oczywiście, jak największa rozdzielczość obrazu to zaleta w zastosowaniach profesjonalnych, ale ma sens w sprzęcie z obiektywem wielkości słoika po kompocie i matrycą jak pudełko od zapałek. Tania kamerka w telefonie, ograniczona optyką o średnicy wykałaczki i wyposażona w matrycę o rozmiarach 4×3 mm to zwykłe marnotrawstwo pikseli i triumf lansu nad rozsądkiem.

    Porównanie wielkości matryc.

    Porównanie wielkości matryc. Jeszcze nigdy pikselom nie było tak ciasno.

    Po co więc to szaleństwo? Oczywiście, można podejrzewać wredny i podstępny spisek producentów kart pamięci i dysków, gdzie ostatecznie każde bezsensownie wielkie zdjęcie trafia jako jeden z miliarda codziennie przybywających plików JPG :) Nie tędy droga – przecież nikt nam nie każe robić takiej liczby zdjęć. To raczej efekt walki producentów o zdobycie klienta. Skoro da się upchnąć w matrycę 12 Mpix bez powiększania rozmiarów sensora, to czemu jej nie wsadzić do komórki – bez względu na to, czy taka rozdzielczość w komórce ma sens, czy nie.

    Rozsądek podpowiada, że nie potrzebujemy aż tylu milionów pikseli w komórce i nawet nie jesteśmy w stanie z nich w pełni skorzystać przez ograniczenia, jakie powoduje mikroskopijna konstrukcja aparatu. Ale czy ktoś się tym przejmuje? Przyznajcie się – gdy macie kupić telefon z aparatem 5, 8 albo 12 megapikseli – który wybierzecie?

    Zachęcam do lektury pzoztałych części cyklu:
    Kącik technofoba – [cz. 1]: Na co nam te tablety?
    Kącik technofoba [cz. 3]: iTunes – muzyka za piątkę

  2. Panorama Drezna w 26 gigapikselach!

    To się nazywa panorama! Ma rozdzielczość 26 gigapikseli i można ją zobaczyć na stronie www.dresden-26-gigapixels.com. Wszystko wskazuje na to, że jest to nowy rekord świata jeśli chodzi o rozmiar. Aby ją zrobić sprzęt rozstawiono na dachu budynku Haus der Presse. To trzeba zobaczyć. Sklejono ją z 1665 zdjęć zrobionych Canonem EOS 5D Mark II z dopiętym obiektywem 400 mm.

    Panorama Drezna w 26 gigapikselach!
  3. Niesamowite, mozaikowe kafelki w 3D i nie tylko

    [...] w 3D i nie tylko , które po ułożeniu na ścianie wyglądają jak wielkie zdjęcie[...]

    Niesamowite, mozaikowe kafelki w 3D i nie tylko
  4. Kącik technofoba - [cz. 1-6]

    [...], gdzie ostatecznie każde bezsensownie wielkie zdjęcie trafia jako jeden z miliarda codziennie przybywających plików[...]

    Kącik technofoba – [cz. 1-6]