Masz dość odpowiadania na Facebooku? Robot Google’a odpowie za Ciebie!

Co mamy z tego, że Google czyta nasze maile, skanuje zdjęcia, śledzi aktywność na stronach i zapamiętuje, czego i kiedy szukaliśmy w Sieci? To wszystko może się okazać przydatne dla nowego automatu Google’a. Firma z Mountain View pracuje nad automatem, który będzie odpowiadać za nas w serwisach społecznościowych.

Automat Google'a odpisze za nas w sieciach społecznościowych

Automat Google'a odpisze za nas w sieciach społecznościowych

Jeśli aktywnie korzystamy z usług Google’a, a przy okazji nie staramy się świadomie chronić swojej prywatności, firma zna nas lepiej od najbliższej rodziny.

Wie nie tylko, gdzie mieszkamy i dokąd podróżujemy. Zna także nasz rozkład dnia, planowane zadania, kręgi przyjaciół czy skrzętnie skrywane przed innymi zainteresowania i obawy, którym dajemy upust, pytając wyszukiwarkę o sprawy, o które nigdy nie zapytalibyśmy nikogo znajomego.

A na dodatek Google analizuje nasze rozmowy w komunikatorze, skanuje zdjęcia i czyta nasze maile. I wie o nas znacznie więcej, niż byśmy chcieli. Ta wiedza może zostać niebawem wykorzystana w całkiem ciekawy sposób.

Dziennik Internautów wyśledził niedawno, że firma z Mountain View stała się posiadaczem patentu numer 8,589,407, dotyczącego automatycznej sugestii spersonalizowanych reakcji w sieciach społecznościowych. W praktyce oznacza to coś w rodzaju znanych z wyszukiwarki autopodpowiedzi, pojawiających się w oknach czatów i komunikatorów.

Google wie o nas wszystko?

Skrajna dehumanizacja naszych kontaktów w Sieci czy może przeciwnie – pożyteczne ułatwienie, pozwalające w prosty sposób pozbyć się natrętów? Sam patent to za mało, by powiedzieć coś więcej o planach Google’a. Opis patentu wskazuje jednak kilka tropów, którymi można w tej sprawie podążyć.

Najprostszy z nich dotyczy różnego rodzaju helpdesków czy usług informacyjnych. Tam, gdzie nie można na razie w pełni polegać na automatach (pamiętacie słynnego awatara ze strony ZUS-u, który nie potrafił odpowiedzieć, gdzie są nasze pieniądze?), może pojawić się rozwiązanie półautomatyczne. Człowiek, który co prawda będzie widział zadawane pytania, ale w większości przypadków będzie jedynie zatwierdzać sugerowane odpowiedzi.

Dużo ciekawsze może jednak okazać się zastosowanie takiego automatu jako ułatwienia, którym będziemy posługiwać się np. na G+ czy na Facebooku. I nie chodzi tu nawet o tak mało finezyjne zastosowanie, jak autoodpowiedzi na wklejane masowo życzenia urodzinowe.

Zobacz również: Test: Hero GoPro

Wyobraźmy sobie sytuację, w której jesteśmy dość zajęci (ale nie tak, aby wylogować się z Facebooka…), mało znany znajomy jest właśnie w nastroju na pogawędkę, a my jesteśmy zbyt mało asertywni, by go po prostu spławić. Autopodpowiedzi pojawiające się podczas konwersacji, wymagające jedynie zatwierdzenia? Brzmi jak wymarzony ratunek, pozwalający na zaoszczędzenie czasu i nerwów.

Roboty z pewnością jakoś się dogadają

I sprowadzający relacje międzyludzkie do tego, czego kwintesencją jest obecnie lajk – niby wyrażamy swoje zainteresowanie i aprobatę, a tak naprawdę korzystamy z gotowca, który zdejmuje z nas konieczność jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego, zastanowienia, a następnie wyrażenia swoich myśli. Zamiast tego mamy jedno kliknięcie.

Problem zacznie się, gdy zamiast rozmawiać, rzeczywiście będziemy zatwierdzać gotowe odpowiedzi. A z czasem nawet i to nie będzie potrzebne, bo obdarzony odpowiednimi uprawnieniami (hmmm, gdzie się to wyłączało…) robot Google’a będzie rozmawiał za nas. Z innymi robotami, którym podobne uprawnienia dali nasi znajomi. Brzmi jak wstęp do robotokalipsy czy innego buntu maszyn?

Może wcale nie będzie to tak złe, jak mogłoby się wydawać? Może gdy obowiązek udawania w Sieci, jacy jesteśmy towarzyscy i elokwentni, zdejmą z naszych barków automaty, nasze życie stanie się nie tylko prostsze, ale też lepsze?

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Zmartwychwstanie druku? "Newsweek" wraca w wersji papierowej Test: słuchawki AE2w Bose Smartfon - multimedialne centrum rozrywki w rękach dziecka 5 najważniejszych elektronicznych rodziców Różdżka nie tylko magiczna Lepszy niż telewizor Czy potrzebna nam nowa generacja konsol, które już na starcie są przestarzałe? Cyberparenting: dzieciaki i nowe technologie na Gadżetomanii Cud? Nie, technologia Po co dzieciom tablety? Drony dostarczające przesyłki Amazonu w 30 minut? Pewnie, że chcę! Litecoin - cyfrowa waluta, która zyskuje na wartości szybciej niż bitcoin Eyes-On Glasses – rozszerzona rzeczywistość na coś się przydaje. W końcu! MOSS – niesamowite klocki, dzięki którym zbudujesz własnego robota Najlepszy telewizor do gier Niuch, niuch – gry i filmy do odczuwania nosem Zamiast pracy – pożyczka. Nie daj się nabrać na atrakcyjne ogłoszenia o pracę Marsze śmierci dla każdego "Jesteśmy robotami". Praca w Amazonie podwyższa ryzyko choroby psychicznej Coin zastąpi cały portfel? Nie w tak nowoczesnym kraju jak Polska! Jeździłam pralką – Nissan Leaf Unia Europejska: Internet tańszy niż Polska mają... prawie wszyscy Czym jest gifoskop?

Popularne w tym tygodniu:

Sprzątanie nigdy nie było tak przyjemne. Szczególnie, gdy wyręcza nas w tym robot