Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku?

Kilkanaście lat temu gazety wypisywały dużo bzdur o Internecie, eksperci nie doceniali możliwości Sieci i wyśmiewali tych nielicznych wizjonerów, którzy potrafili sobie na przykład wyobrazić zakupy online. Ale zdarzały się też ciekawe artykuły, w których dostrzegano, że Internet to fantastyczna społeczność, brak barier i więcej możliwości dzielenia się wiedzą.

W 1995 roku "Newsweek" pisał, że Internet to bujda. Felietonista tygodnika głosił, że to eksperyment, który nie może się udać. Żadna internetowa baza nie zastąpi bowiem gazety, CD-ROM nie zajmie miejsca nauczyciela, a komputerowa sieć nie zmieni sposobu, w jaki działa rząd.

Takich artykułów, które dziś budzą uśmiech politowania, było w prasie na początku lat 90. więcej. Ale to nie znaczy, że wszystkim brakowało wiary. Dowodem są fragmenty artykułu "The Washington Post" (całość dostępna tutaj), który po niemal 30 latach czyta się naprawdę ciekawie. Jak list z przeszłości, ale zdecydowanie nie taki, z którego mielibyśmy powody się śmiać.

Nie tylko sieć komputerów i kabli

Autor artykułu zachwyca się rzeczami, które dla nas są oczywistością – jak to, że dwóch nieznających się ludzi siedzi daleko od siebie przed monitorami, jeden wpisuje na klawiaturze, jaki ma problem, drugi mu w kilka sekund pomaga. Po raz pierwszy na papierze pojawiają się takie słowa, jak wirus czy netykieta.

Eksperci mówią, że komputery zaczynają służyć nowym celom. "Kiedyś komputery służyły do myślenia. Teraz to się zmienia. Służą do komunikacji, a dzieje się tak dzięki sieciom. Internet to społeczność sięgająca znacznie głębiej niż sieć komputerów i kabli" – wyjaśniał ekspert Cliff Stoll.

W Internecie, jak w każdej społeczności, zdarzają się wandale. Jak mówił Stoll, wystarczy ich bardzo niewielu, żeby zniszczyć wysiłek tych, którzy pracują na rzecz wspólnego dobra. To oczywiście odniesienie do pierwszego robaka, który został wpuszczony do Internetu właśnie w 1988 roku.

Wielki eksperyment społeczny

Na dodatek Internetem nikt nie "kieruje"! To sieć, która sobie jest i każdy może w niej robić, co chce. Nikt nie liczy, ilu ludzi używa Internetu, nikt nie sprawdza, ile komputerów jest do niego podpiętych, ani ile "podsieci" się na niego składa. Internet jest jak sieć dróg: mamy sieć autostrad i mniejszych dróg lokalnych, ale mamy też prywatne ścieżki, których nikt nie kontroluje.

"Zawartość i kierunek naprawdę zależy od ludzi, którzy go używają, co czyni go wielkim eksperymentem społecznym" – tłumaczył Eugene H. Spafford z Purdue University. A trzeba dodać, że mówił to w czasach, kiedy Internet jeszcze nie był narzędziem używanym przez zwykłych ludzi, tylko technologiczną nowością, dostępną głównie na uniwersytetach. To naukowcy zakładali pierwsze fora internetowe i tworzyli pierwsze społeczności.

Zobacz również: Lodówka, która sama zamawia jedzenie

"Washington Post" pisał w 1988 roku, że ówcześni internauci produkowali 4 mln znaków treści dziennie. Ekwiwalent pięciu książek. Eksperci komentowali, że nie da się tego wszystkiego przeczytać, i dodawali, że nie ma powodu tego czytać, bo 90% to kompletne śmieci.

Ciekawa jest ta podróż w czasie z "Washington Post", zaskakująco trafne są wnioski zawarte w artykule. Nawet jeśli sposób, w jaki opisano Internet, dziś wydaje się już mocno specyficzny, niektóre wypowiedzi ekspertów gazety spokojnie mogłyby posłużyć za komentarz do tego, jak Sieć funkcjonuje dzisiaj.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Technologie:

Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Masz dość odpowiadania na Facebooku? Robot Google’a odpowie za Ciebie! Zmartwychwstanie druku? "Newsweek" wraca w wersji papierowej Test: słuchawki AE2w Bose Smartfon - multimedialne centrum rozrywki w rękach dziecka 5 najważniejszych elektronicznych rodziców Różdżka nie tylko magiczna Lepszy niż telewizor Czy potrzebna nam nowa generacja konsol, które już na starcie są przestarzałe? Cyberparenting: dzieciaki i nowe technologie na Gadżetomanii Cud? Nie, technologia Po co dzieciom tablety? Drony dostarczające przesyłki Amazonu w 30 minut? Pewnie, że chcę! Litecoin - cyfrowa waluta, która zyskuje na wartości szybciej niż bitcoin Eyes-On Glasses – rozszerzona rzeczywistość na coś się przydaje. W końcu! MOSS – niesamowite klocki, dzięki którym zbudujesz własnego robota Najlepszy telewizor do gier Niuch, niuch – gry i filmy do odczuwania nosem Zamiast pracy – pożyczka. Nie daj się nabrać na atrakcyjne ogłoszenia o pracę Marsze śmierci dla każdego "Jesteśmy robotami". Praca w Amazonie podwyższa ryzyko choroby psychicznej Coin zastąpi cały portfel? Nie w tak nowoczesnym kraju jak Polska! Jeździłam pralką – Nissan Leaf Unia Europejska: Internet tańszy niż Polska mają... prawie wszyscy

Popularne w tym tygodniu:

Sprzątanie nigdy nie było tak przyjemne. Szczególnie, gdy wyręcza nas w tym robot