Książki fantasy, które trzeba przeczytać [przegląd subiektywny]

Ten artykuł ma 2 strony:

Książki fantasy, które trzeba przeczytać 1

„Mort” – Terry Pratchett

Autor książek osadzonych w świecie dysku do czasu objawienia się J.K. Rowling był najlepiej sprzedającym się pisarzem w Wielkiej Brytanii. Samo to jest niezłą motywacją do zapoznania się z jego twórczością. Pratchett bywa również porównywany do Dickensa, a jego humor doskonale wpasowuje się w gusta między innymi miłośników Monthy Pythona. Brzmi zachęcająco? To dopiero wierzchołek góry lodowej złożonej z pochwał i zaszczytów, jakie spotkały Brytyjczyka od czasu rozpoczęcia jego kariery pisarskiej.

No dobrze, ale dlaczego "Mort", a nie na przykład pierwszy lub jedenasty tom serii? Ponieważ sam zacząłem właśnie od tej części (była dołączona do gry Discworld II – świetnej swoją drogą) i na dobre wsiąkłem w płaski świat. Pierwsze dwa tomy, choć dobre i przezabawne, to wykazują pewne niedostatki fabularne, więc lepiej zacząć przygodę z Pratchettem od któregoś z jego późniejszych dzieł. Fanów klasycznych przygodówek typu point & click dodatkowo ucieszy fakt, że powstały łącznie trzy gry przygodowe, których akcję umieszczono w świecie dysku.

„Hobbit, czyli tam i z powrotem” - J.R.R. Tolkien

Tego pana nie trzeba nikomu przedstawiać (nawet jeżeli stało się tak w dużej mierze dzięki kinowej adaptacji „Władcy Pierścieni” Petera Jacksona). Tolkien jest często uznawany za jednego z ojców gatunku fantasy (jest ich dwóch + jedna matka, ale o tym później), a jego książki, szczególnie trylogia „Władca Pierścieni”, mają miliony fanów na całym świecie.

5 książek science fiction, które naprawdę warto przeczytać [subiektywny przegląd]

Dlaczego więc „Hobbit”, a nie „Władca Pierścieni”? Z przygodami Bilbo Bagginsa zapoznałem się jeszcze w szkole podstawowej i z tego, co pamiętam, była to jedyna obowiązkowa lektura, która przypadła mi wtedy do gustu. Już podczas jej tworzenia Tolkien nie stronił od opisów genealogii poszczególnych rodów Śródziemia, ale nie przekroczył jeszcze wtedy pewnej granicy, do czego moim zdaniem posunął się w swoim najbardziej znanym dziele.

Zobacz również: Największy na świecie zakrzywiony telewizor LG OLED TV 4K

Prawdopodobnie naraziłem się teraz rzeszom fanów jego twórczości, ale mimo wszystko będę twardo obstawał przy swoim. „Hobbit” to cała konwencja klasycznej fantasy w pigułce. Są tam smoki, elfy, magia, niezwykły klimat i jasny podział na dobro i zło (choć nie tak twardy jak we Władcy). Jeżeli ktoś nie czytał jeszcze trylogii, to „Hobbit” powinien go zachęcić i wprowadzić w świat Tolkiena. Poza tym na pewno nikomu nie zaszkodzi zachowanie porządku chronologicznego lektur.

„Ogrody Księżyca” - Steven Erikson

Do cyklu powieściowego tego pisarza musiałem robić dwa podejścia, ale ostatecznie „Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych” stały się moją drugą ulubioną serią fantasy, zaraz po cyklu o świecie dysku. Trudno byłoby znaleźć dwie bardziej różniące się od siebie serie. O ile Pratchett jest stosunkowo lekki w odbiorze, to Eriksona nie zawsze czyta się łatwo, ale warto to robić.

Tak gigantycznego świata ze spójną historią i mitologią mógłby mu pozazdrościć każdy pisarz, być może poza Tolkienem. Od twórcy trylogii odróżnia Eriksona klimat cyklu. Próżno tutaj szukać łatwego podziału na dobro i zło. Poznajemy punkty widzenia wszystkich stron i wielu bohaterów. Tych ostatnich jest zresztą prawdziwe zatrzęsienie, a każdy z nich ma swoją historię i budzi ciekawość czytelnika.

W „Opowieściach z Malazańskiej Księgi Poległych” nie zabrakło również humoru, i to pod różnymi postaciami. U niektórych bohaterów bywa on ciężki, a w przypadku innych znacznie lżejszy. Przeważa jednak czarny, momentami groteskowy klimat. Dlaczego akurat „Ogrody Księżyca”? Bo to pierwszy tom serii, a w przepastnym świecie Eriksona naprawdę łatwo się pogubić.

„Czarnoksiężnik z Archipelagu” - Ursula K. Le Guin

Absolutna klasyka. Zdaniem teoretyków gatunku Ursula K. Le Guin zalicza się do trójki twórców, którzy mieli największy wpływ na obecny kształt fantasy (pozostała dwójka to Tolkien i Howard). W cyklu o Ziemiomorzu próżno jednak byłoby szukać elfów, krasnoludów lub elementów zapożyczonych z tradycji arturiańskich. Książki Le Guin przepełnione są odniesieniami do filozofii Wschodu z dążeniem do równowagi na czele.

Dla osób interesujących się anime znaczący będzie również fakt, że jeden z filmów sławnego studia Ghibli jest adaptacją prozy Urszuli K. Le Guin. „Opowieści z Ziemiomorza” to świetny tytuł i choć reżyserem był nie sam Hayao Miyazaki, tylko jego syn — Goro, to zdecydowanie warto się z nim zapoznać choćby ze względu na rewelacyjną ścieżkę dźwiękową i — jak zwykle w przypadki Ghibli — imponującą oprawę graficzną.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Sprzęt dla graczy – sposób na wyciąganie kasy od naiwnych czy narzędzia dla zawodowców? Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Szok i skandal. Okazało się, że w polskich magazynach Amazona trzeba "zapieprzać" PlayStation w Polsce - czym konsola podbiła serca Polaków? Yandex Browser, czyli rosyjska przeglądarka przyszłości. Warto zobaczyć! Nie tylko Project Ara. Puzzlephone też pozwoli zbudować własnego smartfona - w łatwiejszy sposób! Polski wynalazek: Clime. Niepozorna pastylka podłączy nasz świat do Internetu Tarcza Polski - największy polski program zbrojeniowy. Na co wydamy 26 mld? YouWare - człowiek jak bydło. Nowoczesna wizytówka czy ludzkie znakowanie? 11 zapomnianych konkurentów PlayStation: Jaguar, Amiga CD32, Apple Pippin i inne FES Watch - zegarek z e-papieru. Nie jest mądry, ale wygląda świetnie! Xbox One wykorzysta fitnessowe opaski? Strach się bać - Microsoft chce wiedzieć o nas za dużo! Do czego potrzebny jest Kickstarter? Żeby giganci mieli skąd brać pomysły

Popularne w tym tygodniu:

Odkurzacze przyszłości. Zachwycający sprzęt rodem z Jetsonów i morskich wojen Gala Mobility Trends – podsumowanie roku 2017 w branży mobilnych technologii