007

Wśród niezliczonych gadżetów Jamesa Bonda nie mogło zabraknąć telefonów.

Raj dla gadżeciarza

Zawsze bądź sobą, chyba, że możesz być Jamesem Bondem – wtedy bądź Jamesem Bondem. Pod tymi słowami podpisałby się zapewne niejeden wielbiciel gadżetów i nowych technologii. Nic dziwnego – agentowi Jej Królewskiej Mości mamy czego zazdrościć. Piękne kobiety, szybkie samochody, licencja na zabijanie, a do tego gadżety. A właściwie cały arsenał gadżetów, dostarczanych przez niezmordowanego Q.

Sprzęt, którym w kolejnych filmach posługuje się 007 to niezły przegląd rozwoju technologii. Od Astona Martina, uzbrojonego jak myśliwiec z drugiej wojny, poprzez pierwszy zegarek elektroniczny czy materiały rozszczepialne po biometryczny pistolet i smartfony.

Agenci Jej Królewskiej Mości nie mogą narzekać na brak zabójczych gadżetów!

Te ostatnie zaświadczają przy okazji, jak przez ostatnich kilkanaście lat zmieniło się nasze podejście do mobilnych telefonów: od gadżetów rodem z szalonego snu futurologa po prozaiczny sprzęt codziennego użytku.

Lata 90. albo radosna fikcja w natarciu

Wszystko zaczęło się od modelu Ericssona o nazwie JB988. Jeśli postanowicie poszukać go w komisach i na aukcjach, daremny wasz trud. Telefon nigdy nie wszedł do produkcji seryjnej i nie ma w tym niczego dziwnego, bo jego filmowe możliwości daleko wyprzedzały technologię, jaka była do dyspozycji w 1997 roku.

Urządzenie, przypominające trochę (ale tylko trochę!) model R320 oferowało nie tylko łączność, ale również skaner odcisków palców i paralizator. Na dodatek rozkładało się, przypominając po rozłożeniu nieco już zapomniany smartfon dla graczy Xperia Play. Po rozłożeniu JB988 zmieniał się w pilota zdalnego sterowania do bondowskiego wehikułu, granego wówczas przez BMW 750IL.

Gadżet robił piorunujące wrażenie, jednak miał zasadniczą wadę: wymyślono go na potrzeby filmu.

Daniel Craig: „nazywam się jakość. Nowa jakość Bonda.”

Później było jednak znacznie lepiej. Nie dość, że Bonda przestał grać Pierce Brosnan, co samo w sobie można uznać za powód do świętowania, to na dodatek scenarzyści przestali traktować mobilne telefony jak artefakt, dostarczony przez podróżników w czasie i dali Bondowi telefon, z którego mógł skorzystać również zwykły człowiek.

Nazwanie modelu Sony Ericsson K800i zwykłym telefonem byłoby jednak nieporozumieniem – pokazany w „Casino Royale” telefon oferował bowiem całkiem niezłe możliwości – porządną kamerę z 3,2-megapikselową matrycą, autofokusem, trybem makro i ksenonową lampą błyskową, a do tego obsługę szybkiej łączności 3G i – niestety tylko na filmie – podręczną nawigację.

W tym samym filmie, choć nie w rękach Bonda, mogliśmy zobaczyć również inny, interesujący telefon – Sony Ericsson M600i, czyli pracujący pod kontrolą Symbiana model przejściowy pomiędzy pionierskimi i całkiem współczesnymi smartfonami.

„Quantum Of Solace”: zachwyt mobilnych fotografów

Jeszcze ciekawiej zrobiło się w „Quantum Of Solace”, gdzie Daniel Craig szpanował modelem Sony Ericsson C902. Słowo „szpanował” piszę tu bez cienia złośliwości – w chwili debiutu ten telefon robił piorunujące wrażenie nie tylko na wielbicielach gadżetów.

Wyposażono go w solidną, częściowo metalową obudowę, której rozsunięcie odsłaniało obiektyw kamery. Ta – jak przystała na producenta sprzętu i literę „C” w nazwie, pochodzącą od marki aparatów Cyber-Shot – nie rozczarowywała, oferując 5-megapikselowy sensor, detekcję twarzy, stabilizację obrazu i przydatne dodatki w postaci np. redukcji czerwonych oczu.

Co więcej, rozsunięcie obudowy przestawiało telefon w tryb fotograficzny, uaktywniając kilka dotykowych klawiszy wokół ekranu. Taki mały cud – miód ergonomii i przemyślanej użyteczności, wzmocniony dodatkowym, dwustopniowym spustem migawki.

„Skyfall” albo smartfony w natarciu

„Skyfall” to czas, gdy popularność smartfonów była już niekwestionowana. Nic zatem dziwnego, że w ręce Bonda trafił jeden z nich – model Sony Xperia T, czyli smartfon w całkiem współczesnym rozumieniu tego słowa.

Sprzęt został wyposażony w 4,6-calowy ekran, oferujący przyzwoite 323 PPI i rozdzielczość 720 x 1280 pikseli. W środku 9-milimetrowej obudowy znalazł się dwurdzeniowy procesor Qualcomma i 13-megapikselowa, główna kamera, a także moduł NFC. Aż szkoda, że James Bond korzystał z możliwości tego sprzętu nader oszczędnie.

„Spectre”: czego zazdrościć Bondowi?

W najnowszej części swoich przygód najsłynniejszy – oczywiście poza Hansem Klossem – agent świata po raz kolejny ma do dyspozycji flagowiec Sony, tym razem w postaci modelu Xperia Z5. Wybór nie powinien dziwić, choć tym, co uważam za godne wspomnienia na pierwszym miejscu wcale nie są funkcje telefonu, ale jego wygląd.

Nieskazitelny minimalizm jest tym, co zawsze ceniłem w sprzęcie elektronicznym, a smartfon Sony pod tym względem nie rozczarowuje. Specyfikacja również prezentuje się co najmniej interesująco – ekran jest chroniony warstwą Gorilla Glass 4, kryjącą 5,2-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości Full HD i zagęszczeniu pikseli na poziomie 428 PPI.

Xperia Z5 Compact

W środku znajdziemy 64-bitowy, ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 810, wsparty przez układ graficzny Adreno 430 i 3 GB RAM-u. Za zdjęcia odpowiada 23-megapikselowa matryca aparatu, oferującego również możliwość nagrywania filmów przy 120 klatkach na sekundę. Ważnym dodatkiem jest także czytnik linii papilarnych a to wszystko przy 7,5 milimetra grubości telefonu.

Xperia Z5 Compact

Jeśli macie szczęście być użytkownikami tego sprzętu, albo dopiero przymierzacie się do zakupu, ale od 1,5 roku korzystacie z innego modelu Xperia, to z okazji premiery nowego Bonda Sony ma dla was miłą niespodziankę - darmowe, bondowskie etui na Xperię Z5. To już druga akcja tego typu — dzięki wcześniejszej również można było zgarnąć etui z grafikami Andrzeja Pągowskiego. Co zrobić, aby dostać darmowy prezent? To proste: wystarczy zalogować się do aplikacji Xperia Lounge, pobrać kod promocyjny i skorzystać z niego na stronie Upoluj Xperia.

Xperia Z5 Compact w bondowskim etui

Rzeczywistość ciekawsza od fikcji

Warto przy tym zwrócić uwagę na coś jeszcze. Przecież nawet najprostszy, współczesny smartfon to wymarzony sprzęt każdego agenta. Jeśli Bond o nim nie marzył, to tylko dlatego, że nie miał pojęcia, że takie urządzenie może kiedykolwiek powstać.

Dam sobie rękę uciąć, że jeszcze 50 lat temu służby Jej Królewskiej Mości byłyby gotowe dać za taki gadżet wszystko, albo – zgodnie z wielowiekową tradycją – walczyć o niego do ostatniego żołnierza sojusznika.

Niewielkie, kieszonkowe urządzenie, działające bez zewnętrznego zasilania co najmniej kilkanaście godzin, pozwalające na określenie swojej pozycji, zapisanie przebytej trasy, zawierające mapy całego świta, miniaturowy aparat fotograficzny i możliwość zapisania tysięcy zdjęć, rejestrowanie filmów, wyposażony w dyktafon, czujnik ruchu, kompas, poziomicę, akcelerometr, zapewniający łączność w niemal dowolnym zakątku świata, dający dostęp do całej wiedzy ludzkości…

Samochodowy telefon z filmu "Pozdrowienia z Rosji"

Lista jest długa, a fakt, że nie podskakujemy z zachwytu przy jej czytaniu jest dowodem na to, jak szybko przyzwyczailiśmy się do możliwości telefonów. Jeszcze kilkanaście lat temu, by pokazać je w filmie w atrakcyjny sposób, trzeba było wymyślać dla nich fantastyczne funkcje.

Dzisiaj możliwości, które tak fascynowały, nie są już niczym niezwykłym. Technologia dogoniła wyobraźnię scenarzystów, a biedny Q niech pęka z zazdrości – każdy z nas nosi dzisiaj przy sobie sprzęt, o którym naczelnemu kwatermistrzowi Jamesa Bonda nawet się nie śniło.

Artykuł powstał we współpracy z firmą

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Najlepsze książki science fiction. Niezbędnik nie tylko dla wielbicieli gatunku 10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett? 10 najciekawszych wynalazków MacGyvera: jak zbudować coś z niczego? Steve Jobs: co wiesz o założycielu Apple’a? Fanboje odpowiadają na co najmniej 80 proc.! Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Nazistowska czekolada. Prawie jak jajko niespodzianka Wahadłowiec Buran. Rdzewiejące resztki radzieckiego programu promów kosmicznych Pierwsza gra na peceta powstała w ciągu jednej nocy. Napisał ją Bill Gates - zobacz, jak wyglądała 10 najdroższych samolotów i śmigłowców wojskowych świata Lech Wałęsa: ulubiony polityk internautów Lech Wałęsa: śmiejesz się z jego wpisów? Tomasz Kot powinien zagrać Geralta w filmowym Wiedźminie Nie tylko Gwiezdne Wojny. Dokąd zaprowadzi nas nowy Star Trek? Seks napędza rozwój. Nie bądźmy hipokrytami, kochajmy pornografię Broń Jamesa Bonda: czego używa agent 007? Jego sprzęt kupisz za grosze na Allegro Najlepsze filmy o wirtualnej rzeczywistości. Jak wyobrażali ją sobie twórcy Matriksa i 13. piętra? Powrót do przyszłości – to już dzisiaj! Które z filmowych wynalazków istnieją naprawdę? Gracze na prawdziwym froncie: ucieczki, przekleństwa, chowanie się w krzakach Nintendo czy Sega? Kończymy spór trwający od dziesięcioleci SF ciągle nas straszy? Oto odtrutka: filmy z przyszłością, w której chętnie zamieszkam Cosplay 2.0: więcej niż przebieranki Nowy wspaniały sport [cz. 4]. Fenomen esportu Multimedialne miasteczko plenerowe Media Tent 2015 - relacja z imprezy Nintendo jest skończone. Dlaczego? Oto 5 powodów