Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort

Chińczycy potrafią skopiować wszystko. Podrabiają nie tylko elektronikę, odzież czy nawet samochody, ale również coś, co wymaga większego rozmachu: angielskie miasta i alpejskie kurorty.

Zdjęcie Electronic circuit and component background pochodzi z serwisu shutterstock.com

Zdjęcie Electronic circuit and component background pochodzi z serwisu shutterstock.com

Historia świata to w gruncie rzeczy historia kopiowania i naśladownictwa. Przez wieki kopiowali wszyscy od wszystkich. Arabskie (a właściwie indyjskie) cyfry, mezopotamska algebra, grecka filozofia czy rzymskie prawo — to tylko początek listy. Przejmowane przez różne nacje wynalazki i pomysły stały się podstawą naszej cywilizacji.

Czasy się zmieniły i kopiowanie przestało być mile widziane. Są jednak państwa, które uczyniły z niego niemal sport narodowy, a w tej grupie bez wątpienia prym wiodą Chiny. I choć w ostatnich latach zrobiono tam wiele, by odkleić od siebie łatkę globalnego kopisty, to pomysłowość i bezczelność niektórych przedsiębiorców z Państwa Środka ciągle budzą zdumienie. Co i jak kopiuje się w Chinach?

Sztandarowym przykładem chińskich podróbek jest elektronika. Dawno minęły już czasy, gdy chińszczyzna kojarzyła się z tandetą – jakość jest zazwyczaj adekwatna do ceny, a tę samą fabrykę mogą opuszczać zarówno najtańsze, awaryjne i niedopracowane smartfony o egzotycznych nazwach, jak i świetnie wykonany sprzęt z najwyższej półki.

Gazowy iPhone

Zacznijmy jednak od czegoś wyjątkowego: kuchenki gazowej z nadgryzionym jabłkiem. Współczynnik zadowolenia podczas kreatywnego gotowania ryżu musi być niesamowity, no ale kto bogatemu zabroni? Tym bardziej, że poza jabłkiem na frontowej ściance widzimy dumny napis iPhone. Kto wie, może palnik i możliwość przygotowania posiłku to killer feature iPhone’a 8? Co ty na to, Jony Ive?

IPhone na gaz!

MacBook z Androidem

Niemałe wyzwanie dla inżynierów z Cupertino stanowi również pokazana trzy lata temu chińska podróbka MacBooka Air o nazwie THD N2-A. Ten sprzęt konkurował z oryginałem nie tylko ceną – tajną bronią był system operacyjny. Kto potrzebuje OS X, gdy na pokładzie laptopa dumnie prezentuje się Android Ice Cream Sandwich?

Sinoteck: oficjalny sklep z podróbkami

Strategia marketingowa tej firmy to połączenie bezczelności z głębokim ukłonem w stronę potencjalnych klientów. Sinoteck niczego nie udaje. Nawet nie stwarza pozorów, że sprzedaje coś oryginalnego, tylko otwarcie informuje na swojej stronie, że w sklepie online można kupić kopie iPhone’a czy smartfonów Samsunga. Apple powinno się wstydzić – Chińczycy oferują aż 26 modeli samych iPhone’ów!

Sinoteck.cc

Zobacz również: Pierwsze wrażenia: Galaxy Gear

Jeśli chcemy zwiększyć współczynnik lansu, to na tej samej stronie znajdziemy szeroką ofertę gadżetów, o których Dr Dre nawet nie śnił, że będzie sygnował je swoim wizerunkiem. Do wyboru, do koloru – słuchawki i głośniki w bardzo przystępnych cenach.

Star N9500: trojan w gratisie

Tajną bronią jest jednak niepozorny Star N9500. Na pozór to zwykła, niezbyt staranna podróbka Samsunga Galaxy S4. W tym przypadku niska cena ma swoje, dodatkowe uzasadnienie. Właściwie to – z punktu widzenia producenta tego sprzętu – smartfon jest nie produktem na sprzedaż, ale inwestycją. Dlaczego?

Sekret tkwi w gratisie, dodawanym do każdego modelu, czyli instalowanym fabrycznie trojanie, wykradającym poufne dane użytkownika, w tym m.in. dane dotyczące płatności internetowych.

NeoKylin, czyli prawie jak Windows XP

Zdarzają się podróbki iPhone'a, działające na Androidzie, więc dlaczego nie zrobić Windowsa, który okaże się Linuksem? Okazuje się, że wbrew pozorom wcale nie jest to niszowe rozwiązanie: dużą popularnością cieszy się w Chinach lokalna dystrybucja Linuksa o nazwie NeoKylin.

Tym, co w niej wyjątkowego, jest zadziwiające podobieństwo do leciwego, ale wciąż cieszącego się dobrą opinią Windowsa XP. Chińscy użytkownicy muszą lubić tę stylistykę, bo 40 proc. sprzedawanych w Kraju Środka komputerów trafia do klientów z preinstalowanym systemem NeoKylin.

Chiński Rolls Royce, czyli podróbka droższa niż oryginał

Który ładniejszy?

Kopiowanie elektroniki jest stosunkowo proste, zwłaszcza gdy właściciele patentów sami dostarczają dokumentację, zlecając produkcję tam, gdzie jest najtaniej. Sprawa komplikuje się, gdy trzeba skopiować coś bardziej wymagającego, jak samochód czy samolot. W tym przypadku trudno zastąpić wiedzę i lata doświadczeń, czego przykładem mogą być ciągnące się latami próby skopiowania rosyjskich silników lotniczych.

Chińczycy próbują. Budują wehikuły, które przynajmniej wizualnie (choć niekoniecznie na przykład pod względem bezpieczeństwa) przypominają swoje bardziej znane odpowiedniki. Ciekawym przykładem jest chińska kopia Rolls Royce’a Phantoma o nazwie Hongqi HQD.

Nieco większa od oryginału limuzyna jest w całości budowana ręcznie. Być może to tłumaczy jej cenę – 430 tys. dolarów to więcej, niż zapłacilibyśmy za oryginalnego Phantoma!

Chiński Fiat Panda

GWPeri

O ile w przypadku Hongqi HQD możemy mówić o wyraźnej inspiracji, to Great Wall GWPeri jest po prostu bezczelną kopią Fiata Pandy. Podobieństwo jest na tyle oczywiste, że Fiat bez problemu zablokował sprzedaż tego samochodu na rynku europejskim.

Ładne miasteczko, poproszę dwa takie

Elektronika czy samochody to jednak drobnostki, gdy porównamy je z innymi, chińskimi kopiami. Choć kopie różnych, znanych budowli wznosi się na całym świecie, czego przykładem może być choćby sanktuarium kiczu w Las Vegas, to Chińczycy wynieśli to na nowy poziom: zaczęli kopiować całe miejscowości.

Przykładem może być Thames Town. W tym przypadku nie sklonowano konkretnego miejsca, ale po prostu 30 kilometrów od Szanghaju wzniesiono od podstaw miasto, utrzymane w wiktoriańskim stylu. Planowane są kolejne, nawiązujące do innych, europejskich krajów.

Znacznie ciekawszy los spotkał austriackie miasteczko Hallstatt. Urokliwa, alpejska miejscowość, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, została skopiowana w każdym detalu – wzniesiono nie tylko identyczne budynki, ale nawet pomniki. Co więcej, znaleziono nawet miejsce do złudzenia naśladujące alpejski krajobraz.

Właściciele zastrzeżonych wzorów czy opatentowanych rozwiązań mogą czuć uzasadnioną irytację – z powodu podróbek zazwyczaj tracą pieniądze (zazwyczaj, bo sprawa jest bardziej złożona: podróbki, nawet niskiej jakości, zwiększają m.in. rozpoznawalność marki). Z drugiej strony mają jednak dobre powody, by czuć dumę: naśladownictwo jest przecież najwyższą formą uznania.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Sprzęt dla graczy – sposób na wyciąganie kasy od naiwnych czy narzędzia dla zawodowców? Nurkujące drony i łodzie jak statki kosmiczne: osobisty sprzęt do podróży pod wodą Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Hatsune Miku: oto przyszłość muzyki. Ta Japonka zawsze będzie miała 16 lat Bill Gates: kradnij pomysły, zdradzaj przyjaciół, ciężko pracuj. Tak zostaniesz miliarderem Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Dzień z życia śmieciarza. Kosze na śmieci pełne telewizorów, komputerów i konsol? Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa PHAB Plus: więcej znaczy lepiej. Miniaturyzacja przestała być zaletą

Popularne w tym tygodniu:

Jaki nóż wybrać? Najlepsze scyzoryki i foldery za 50, 100 i więcej złotych Samsung Innovation Museum - odwiedziłem muzeum innowacji w Korei Południowej