Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów

Dlaczego produkty Sony, przez lata uchodzące za wzór niezawodności, zaczęły się psuć? Mitycznym sprawcą miał być Sony timer - układ elektroniczny odpowiedzialny za uszkadzanie urządzeń po określonym czasie. Czy kiedykolwiek istniał?

  1. Dlaczego urządzenia elektroniczne psują się?
  2. Czym jest Sony timer?
  3. Czy da się udowodnić celowe projektowanie uszkodzeń?

Kiedy psuje się sprzęt elektroniczny?

Powszechne jest przekonanie, że producenci różnych urządzeń konstruują je tak, by te psuły się po okresie gwarancyjnym. Wbrew pozorom — choć wywołuje to powszechne oburzenie - nie zawsze musi to być złe dla nas, klientów, o czym wspomniałem w artykule “Niech żyje planowane starzenie produktów! Nie zawsze tak straszne, jak je malują”.

Czym innym są jednak zamierzone lub przypadkowe wady konstrukcyjne albo stosowanie tanich i mniej trwałych materiałów, a czym innym celowe tworzenie mechanizmów, które gwarantują producentowi uszkodzenie produktu po upływie określonego czasu. O takie praktyki oskarżono przed laty firmę Sony.

Sprzęt zaprojektowany, by działać wiecznie?

Jak działa Sony timer?

Afera dotyczyła rozwiązania o nazwie Sony timer. Miał to być układ elektroniczny, który po określonym czasie powodował nieodwracalne uszkodzenie urządzenia. Ponieważ działo się to po upływie okresu gwarancyjnego, a naprawa uszkodzenia była nieopłacalna, klient musiał kupić nowy sprzęt.

Można się w tym miejscu zastanowić, czy w przypadku firmy z ugruntowaną renomą miałoby to sens. Korzyści wydają się wątpliwe, bo choć rośnie sprzedaż, to traci na tym wizerunek marki. Pod koniec XX wieku wiele wskazywało jednak na to, że menedżerowie Sony postanowili poświęcić wizerunek dla doraźnych zysków.

Sprzęt Sony, który przez lata 80. i 90. wyrobił sobie opinię solidnego, pod koniec wieku gwałtownie stracił na jakości. W powszechnym przekonaniu psuł się nie ze względu na zwiększenie skali produkcji i przeniesienie jej do krajów o niższej kulturze technicznej i niskich kosztach pracy, ale z powodu celowego sabotażu producenta.

Zobacz również: Wideorecenzja: Acer Aspire S3

Poszukiwania chipu odpowiedzialnego za awarie nie przyniosły jednak rezultatu. A może szukano go nie tam, gdzie trzeba? W 2004 roku światem elektroniki zatrzęsła seria niebezpiecznych awarii. Zdarzało się, że urządzenia z akumulatorami Sony podczas pracy nagle stawały w płomieniach.

Amerykański koncern komputerowy Dell, wymieni 4,1 mln baterii w notebookach. Przyczyną są przegrzewające się baterie, co może powodować pożar. (…) Jak przyznaje w komunikacie firma, będzie to prawdopodobnie 4,1 mln baterii (…) Obejmowane wymianą akumulatory były wyprodukowane przez firmę Sony. (…) Na akumulatorach tych znajduje się logo "Dell" oraz jedno z trzech oznaczeń: "Made in Japan", "Made in China" albo "Battery Cell Made in Japan Assembled in China."

Błąd czy celowe działanie?

Odpowiedzialny za awarię okazał się proces produkcyjny, w którym do akumulatorów dostawały się opiłki metalu powodujące zwarcia. Najprawdopodobniej był to efekt przypadkowego błędu (choć problem z akumulatorami powtórzył się kilka lat później), jednak mit o celowym uszkadzaniu urządzeń przez producenta powrócił, zmuszając do zabrania głosu ówczesnego wiceprezesa Ryoji Chubachiego.

Jak nietrudno zgadnąć, Chubachi zaprzeczył, jakoby Sony celowo projektowało swój sprzęt tak, by się psuł.

Czy bug w oprogramowaniu serii telewizorów Bravia był pomyłką?

Niestety, niedługo później wybuchła kolejna afera podważająca te słowa, tym razem znacznie poważniejsza i trudniejsza do wytłumaczenia. W oprogramowaniu sterującym pracą telewizorów z serii Bravia odkryto bug, który uniemożliwiał włączenie sprzętu po 1200 godzinach pracy. 1200 godzin to przy założeniu, że telewizor działa około 3 godzin dziennie, nieco ponad rok. Jak zauważa m.in. The Telegraph, powiązano to z ówczesnym rocznym okresem gwarancyjnym.

Czy udało się potwierdzić, że Sony timer kiedykolwiek istniał? Mimo poszukiwań nigdy nie odnaleziono żadnego śladu takiego układu, a jedyną potwierdzoną poszlaką jest błąd w oprogramowaniu telewizorów. Warto jednak pamiętać, że efekt zbliżony do Sony timera można uzyskać, stosując odpowiednie rozwiązania konstrukcyjne i mniej trwałe materiały.

Źródło: The Telegraph, Engadget i Kirainet

Zobacz więcej artykułów z serii: Technologiczne mity

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Android Wear – „spreparowany” system dla smartwatchy Porozmawiajmy o grach! Wyścig na parametry jest najlepszą rzeczą, jaka może nas spotkać. UX Poland: The Human Experience Conference Bic i durnostojki Lupo – kolejny kieszonkowy ochroniarz Kupujesz laptopa od Polaka? Uważaj, możesz dostać cegłę albo ziemniaki Drony w nowej roli. Latający złodzieje danych i porywacze robotów Renesans mini-PC – blaszaki na salony, laptopy do lamusa? Unreal Engine 4 na smartfonie wygląda obłędnie. Tylko kto i kiedy to powtórzy? Twórcy na razie nie garną się do wirtualnej rzeczywistości. Rewolucji nie będzie? Razer DeathAdder – test ostatniego wcielenia legendy Project Morpheus w działaniu. Jak w praktyce sprawdzają się gogle VR od Sony? Użytkownicy mają przechlapane DirectX 12 nadchodzi. Gry będą piękniejsze, ale jeszcze trochę na nie poczekamy EmoSPARK – zdolność do odczytania ludzkich emocji Drony w Gliwicach Asus G56JR - porządny laptop do gier za mniej niż... 4000 zł! Kidsport GPS. Dziecko zawsze pod kontrolą Jak tłumaczyć "wearable devices" na polski? Dorzućcie swoje pomysły! Legenda o Jacku Karpińskim (recenzja książki „Geniusz i świnie”) Czeka nas fala gier działających na Unreal Engine 4? Świetna wiadomość dla twórców

Popularne w tym tygodniu:

Sprzątanie nigdy nie było tak przyjemne. Szczególnie, gdy wyręcza nas w tym robot