Ultima Ratio Regum

Podziel się:

Ultima Ratio Regum [cz. 4]

Koniec II wojny światowej przyniósł kolejny wyścig zbrojeń, który trwał niemal pół wieku. Przebiegał on pod znakiem broni jądrowej, rozwoju techniki rakietowej i rosnącego znaczenia uzbrojenia kierowanego. Do tych zmian musiała dostosować się też artyleria.

Ultima Ratio Regum [cz.3]

II wś zakończyła prymat kalibru nad mobilnością. Artyleria ustąpiła pola lotnictwu, które niszczyło całe miasta za pomocą bomb zwykłych, a w pewnej, dobrze znanej ostateczności, także jądrowych. Pojawiły się pociski skrzydlate V-1 i balistyczne V-2. Forty i pancerniki odchodziły do lamusa. Liczyło się tempo natarcia, któremu sprzyjały samobieżne armatohaubice, jak Hummel i M40. Ale były też konstrukcje „pod prąd”.

Ultima Ratio Regum [cz.2]

Pierwsza połowa XX wieku była czasem wojen o niespotykanej intensywności i zasięgu. Wojny światowe spowodowały gwałtowny rozwój wszystkich rodzajów broni, w tym artylerii. Oto wybrane konstrukcje artyleryjskie tego okresu.

Ultima Ratio Regum [cz.1]

Taką maksymę (tłum. Ostatni argument królów) grawerowano na lufach armat za panowania Ludwika XIV. Świadczy to o roli, jaką odgrywała artyleria już w XVII w. Właśnie artyleria, uściślając: artyleria lufowa, będzie tematem kilku artykułów, w których przedstawimy Wam subiektywnie najciekawsze konstrukcje z historii jej rozwoju.