Na potęgę posępnego czerepu, Pando przybywaj!

Na potęgę posępnego czerepu, mocy przybywaj! Łezka się w oku kręci, gdyż w dzieciństwie chorobliwie szalałem za bajką He-Man i Władcy Wszechświata. Oczywiście zbierałem także figurki i niepotrzebnie je rozdałem, gdyż dzisiaj byłby to niezły kąsek kolekcjonerski. Zawsze uważałem, że powinien powstać kolejny film, bo dziełko z Dolphem Lundgrenem z 1987 roku delikatnie mówiąc się zestarzało. Długo ważyły się losy nowej adaptacji serii zabawek firmy Mattel, ale decyzja w końcu zapadła.

Produkcja He-Man and the Masters of the Universe pod okiem Joela Silvera dla Warner Bros. oficjalnie rusza. Ale już na początku dziwi wybór reżysera – Johna Stevensona, który ma na koncie tylko animację Kung Fu Panda. Przygody Pandy-karateki były przyjemne, ale, na potęgę posępnego czerepu, przecież to tylko bajka. Dobra, nie ma co sobie włosów z głowy rwać – poczekajmy chociaż na pierwsze zdjęcia.

W 2007 roku Warner Bros nabyło scenariusz Justina Marksa i Neila Ellice’a, który był swoistym Batmanem – Początkiem w świecie He-Mana. Przedstawiał on zatem genezę tytułowego bohatera, w którego przemienia się książę Adam, a także jego przeciwnika – Szkieletora. Co ważniejsze, historia miała miejsce na planecie Eternia i nie było żadnej podróży na Ziemię, jak to miało miejsce w filmie z 1987 roku. W gruncie rzeczy wyszłoby z tego połączenie kina sandałowego z sci-fi. Swego czasu Marks stwierdził także, że myślano o trylogii (a jakże!), ale ile z tych planów pozostało, okaże się wkrótce.

Foto: Mattel

Regulamin komentowania

0 comments

Komentarze archiwalne