iRiver Story – wiemy wszystko

iriver_story-4

Kilka dni temu informowałem Was o najnowszym dziele firmy iRiver – czytniku e-książek o nazwie Story. Teraz wiemy już praktycznie wszystko o tym urządzeniu – firma iRiver udostępniła oficjalne materiały na temat tego gadżetu.

Jak wiadomo było już wcześniej, iRiver Story posiada 6-calowy ekran wykonany w najlepszej do tego celu technologii – e-ink. Jego wymiary nie są zbyt duże, gdyż gadżet mierzy 127 x 203,5 x 9,4 milimetra, a waży jedynie 284 gramy.

iriver_storyiRiver Story posiada oczywiście klawiaturę QWERTY, umożliwiającą nawigację po menu, przeglądanie stron dokumentów oraz dodawanie notatek. Bez zmian pozostaje także wielkość pamięci wewnętrznej – 2GB, które można rozszerzyć o dodatkowe 32GB poprzez kartę SDHC.

Wiadomo już także na 100%, że gadżet posiada głośnik, mikrofon oraz wyjście słuchawkowe 3,5mm. Formaty, które obsługuje prezentowany czytnik e-książek to: pliki muzyczne (MP3, WMA, OGG) oraz dokumenty (TXT, EPUB, PDF, PPT, DOC, XLS). Gadżet obsługuje także archiwa o rozszerzeniu ZIP.

Bateria urządzenia powinna wystarczyć na około 9000 „przewróceń” strony lub też na około 20 godzin słuchania muzyki. Gadżet dostępny będzie od 16 września w Azji w cenie niższej niż przewidywano, bo $280, co stanowi około 795 złotych. Szkoda jedynie, że iRiver Story nie posiada WiFi oraz przeglądarki internetowej.

Regulamin komentowania

  • Marek

    Dlaczego nikt nie może zrobić czytnika który będzie tylko czytnikiem i niczym więcej? Po co mi klawiatura, wi fi, głośniki itp., itd. Ja chcę tylko czytać książki i nic więcej. Może wtedy cena tych urządzeń spadłaby do bardzo niskiego poziomu, co w końcu przyczyniłoby się do rozwoju rynku tego typu urządzeń.

  • Ejty

    to sobie idź do księgarni jak chcesz tylko książki czytać.

  • Marek

    To niech to się nie nazywa czytnik książek tylko urządzenie wielofunkcyjne niezbyt przydatne. Niestety nie da się trzymać kilkudziesięciu książek przy sobie.
    Dlatego niestety męczę wzrok czytając na komórce, marząc o tym aby czytnik oparty na e-inku był naprawdę czytnikiem.

  • Tomek

    Popieram Marka, zupełnie zasadne argumenty i sama teza. Sam bym na pniu kupił urządzenie tego typu gdyby jego cena spadła poniżej 500 kosztem wszystkich bajerów (gniazda słuchawek, głośnika, wifi…)
    Dużo rozsądniejsze jest wyposażenie się w smartfon do słuchania i przeglądania netu wlanowego, jedyne naprawdę potrzebne rzeczy w czytniku to sama opcja czytania, a także gniazdo kart by szybko i sprawnie wymieniać dane. Sam nie rozpłakałbym się z opcji klawiatury (niekoniecznie qwerty, chociaż to chyba najrozsądniejsza opcja mimo wszystko) bo to faktycznie rozszerza funkcjonalność samego głównego przeznaczenia tego typu readerów – notatka, przypis, własna myśl czy cokolwiek to cenna sprawa i przydatna.

  • lw15

    a propos klawiatury – nie lepiej po prostu rysikiem – jak tak wolę. tylko ekran musiałby być dotykowy… kwadratura koła…
    ale byłby to ideał – czytasz i tylko czytasz a dodatkowo możesz skrobnąć sobie notatkę na marginesie.
    Z pozostałymi argumentami Marka i Tomka się zgadzam na 100%.

  • Pole

    Dla mnie wi-fi i BT jest niezbedne. klawiatura jest wygodna by wlasnie nie robic dotykowego ekranu, ktory jest drogi.
    Przegladarka juz jest tylko sieci brak ;-)
    No i nie ma nic o zmianie oprogramowania, jak by to byl linux to wiele osob by kupilo. A tak za rok wprowadza nowy format (jak teraz jest z epub) i sprzet do wywalenia.
    A siec jest potrzebna, tak jak host usb by dodac sobie dysk (np. przegrac dane z karty o nietypowym formacie np. CF), albo klawiature.

    Po za tym nie wiem dlaczego uparcie nie chca robic czytnikow gietkich. koncepcji bylo duzo. Wole nosic patyczek czy kostke a nie wielki metalowy kloc.

    Pozdrowienia dla ech el ona
    PVQec2 SWKJ1w2T gdzp/JDluzgYqJxyok

  • ee34

    Całkowicie zgadzam sie z Markiem. Ja czekam tylko i wyłącznie na czytnik ksiazek ba powiem wiecej moze obslugiwac tylko TXT PDF I DOC – nawet jak bedzie obslugiwal tylko PDF kupie jesli bedzie dobry wyswietlacz i cena – nic wiecej mi nie potrzeba. Do sluchania myzyki i golenia mam inne urzadzenia !

  • 2aeNzqC3A0MDNNOR

    @ee34 a jak zwiekszysz font w pdf-ie? no slucham?

  • maciusieq

    Martwi mnie, że na Gadzetomanii zabrakło artykułu o najnowszym sony ebook readerze, Sony Reader Daily Edition, o którym informacje pojawiły się już kilka dni temu. Czytnik ma mieć 3G (tak przy okazji, to czy to zastepuje wifi? Czy można się za pomocą tego protokołu łączyć z kompem, czy tylko ze sklepami interentowymi?), 7 calowy ekran dotykowy (16 poziomów szarości) i ma kosztować 399 USD. Nie widziałem o tym artykułu.. czy coś przeoczyłem? Pozdrawiam!

  • kfiat

    Zapytam może…
    Czy naprawdę ktoś potrzebuje takiego gadgetu? Gdzie się kupuje e-booki? Są jakieś fajne tytuły?
    Gdzie się to przydaje? W szkole? (już od kilkunastu lat nie mam z tą instytucją nic wspólnego.. ) W pociągu? Na wakacjach? Gdzie musisz mieć więcej niż jedną książkę przy sobie?

  • maciusieq

    Bez obrazy, ale dla mnie to pytanie jest w stylu: „Po co komu samochód – przecież ja jeżdżę tylko autobusem”. Akurat ja sobie wyobrażam wiele zastosowań takiego gadżetu. Jestem projektantem i z wielką chęcią miałbym przy sobie cale prawo budowlane wraz z dużą ilością ustaw – zawsze przy sobie i z możliwością wyszukiwania słów. Obecnie 90% mojej literatury branżowej mam zamienioną na pdfy lub jakiś format tekstowy aby szybciej można było wyszukać daną rzecz bez odchodzenia od komputera i szukania godzinami w książkach papierowych. Do tego, kiedy jadę do pracy, zawsze mam przy sobie jakąś książkę, żeby nie tracić czasu na patrzenie się na ludzi stojących do mnie plecami ale części książek ze sobą nie biorę, bo są za duże lub za ciężkie – ebook reader to wielkie udogodnienie moim zdaniem. A jeśli chodzi o dostępną literaturę, to wystarczy poszukać trochę i się znajdzie – jest już w Polsce sporo sklepów sprzedających e-booki. Tak czy owak proponuję o chwilę zastanowienia się a potem pytanie… oczywiście z całym szacunkiem :) załączam pozdrowienia! :)

  • kfiat

    Wcale się nie obrażam, właśnie na taką odpowiedź liczyłem :)

    Tak się składa że jestem architektem i pracuję „u siebie” nie potrzebuję wiele książek – Prawo.., Warunki tech. jakim powinny…, Neufert… i może jeszcze z 5 pozycji mam w pracowni na półce wszystko w formie papierowej (z żółtymi karteczkami wystającymi w miejscach gdzie najczęściej zaglądam – reszta spis treści) tak jest dla mnie szybciej – poza tym nigdzie nie znalazłem e-booków tych pozycji a o skanowaniu tego nawet nie chce mi się myśleć – musiałbym chyba z 2 tygodnie nie pracować tylko skanować ;). Wszędzie jeżdżę samochodem – nie lubię komunikacji miejskiej a jeszcze bardziej PKP :) Dlatego zapytałem bo w swoim życiu nie widzę zastosowania dla czegoś takiego (na wakacje wolę wrzucić 3 książki do walizki do czytania na plaży ;).
    Jestem okropnym „gadgetciarzem” dlatego zapytałem, nie podważam sensu istnienia chciałem tylko wiedzieć komu i w jakich przypadkach może się to przydać – bez obrazy.
    Pytanie o e-booki to faktycznie wtopa bo można kupić bez trudu niektóre niezłe i całkiem tanio…

  • http://brak Michał

    Zejdźcie z ceną do max 700zł a kupię od razu.

  • hubert

    zejdą … i do mniej niż 500, tylko to jest na razie nowość, jakieś pojedyncze sztuki już były ale to się rozwinie w ciągu roku, dwóch, gdy już każdy będzie produkował to ceny polecą jak każdej elektroniki, wystarczy chwilkę poczekać ;)

  • Marek

    Dogadałem się wstępnie z chińską firmą sprzedającą elektronikę. Można u nich zamówić czytnik e-ink Sony PRS-300 za 145 USD (cena wraz z wysyłką do Polski) Taki czytnik jest u nas na allegro, ale za 2 razy większą kwotę. Minimalne zamówienie to 7 sztuk. Znajdzie się 6-ciu chętnych?
    szymarek@poczta.onet.pl

  • Valdi

    A będzie miał poskie menu?
    Pozdrawiam
    Valdi

  • Marek

    Nie jestem pewien na 100%, ale wydaje mi się, że tak.

  • KLC

    Dogadałem się wstępnie z chińską firmą sprzedającą elektronikę. Można u nich zamówić czytnik e-ink Sony PRS-300 za 145 USD (cena wraz z wysyłką do Polski)

    Chinczyki to tylko sprzedają to czy najpierw produkują a potem sprzedają (tak jak telefony NOKLA)???

  • cyklista

    A jak powiększasz czcionkę w książce papierowej? Też jest drukowana z pedeefów.
    No, słucham…?

  • Tadeusz

    Perspektywy e-książek i ich czytników.

    Zagorzali zwolennicy tradycyjnych książek papierowych, tym samym przeciwnicy e-książek, nie widzą sprawy dalej niż swój czubek nosa, który lubi zapach wydawnictwa papierowego.
    E-książka z czytnikiem może zrewolucjonizować środowisko szkolne, szczególnie akademickie. W każdym polskim większym mieście (na ogół wojewódzkim) jest kilka uczelni wyższych (uniwersytet, politechnika, akademia medyczna, akademia rolnicza). Każda z tych uczelni ma swoją bibliotekę, a w nich setki tysięcy i miliony książek. Te książki w poważnym stopniu powtarzają się. Np. wszystkie biblioteki politechnik w kraju mają te same tytuły książek, bo realizują ten sam program. Jeżeli jeszcze się przyjmie wskaźnik, że jeden podręcznik, skrypt powinien przypadać na pięciu studentów, to można sobie wyobrazić ogrom dublujących się książek (wieloegzemplarzowość). A książek przybywa systematycznie. Biblioteki „pękają w szwach”, książki magazynowane są w piwnicach od podłogi po sufit. Zasoby bibliotek ilustruje się ostatnio kilometrami półek wypełnionych książkami. W tym kierunku mają się rozwijać biblioteki? Tam książki nie pachną. Bibliotekarze domagają się dodatków za pracę w warunkach szkodliwych. Powietrze magazynów wypełnione jest pyłem zawierającym drobiny farby drukarskiej i kleju introligatorskiego. W kartkach książek, które wertowano z lubością różnymi ślinionymi paluchami, czają się zakaźne choroby: bakcyle świerzbu i innych chorób „ludzkich i zwierzęcych”. To są fakty.
    I teraz e-książki z czytnikami!
    Może być jedna biblioteka w kraju wypełniona kompletem e-książek, np. z zakresu techniki. Zajmie niewielką powierzchnię. Np. trzy pomieszczenia. Bo musi być przecie oddzielne po-mieszczenie dla dyrektora i oddzielne dla sekretarki! Studenci politechnik w całym kraju po-winni mieć wtedy swoje czytniki e-książek, na które ściągną z takiej biblioteki za pośrednictwem internetu potrzebne im wydawnictwa na poszczególnych latach studiów. Można zakładać, że takie komplety książek i czasopism będą już wcześniej dla nich przygotowane, aby każdy żak oddzielnie nie medytował, która książka powinna jego interesować. Ile zaoszczędziłoby się lasów, ile byłoby mniej makulatury, ile pomieszczeń przeznaczyłoby się na inne cele niż magazyny z tonami (nie: tomami) książek, ile wolnego czasu dla studenta zaoszczędzonego na bieganiu w poszukiwaniu potrzebnej literatury? Nie będę sprawy dalej ciągnąć, niech sobie ewentualny czytelnik sam dopowie… Ciekawostka: Komplet lektur (teksty!) dla słuchaczy polonistyki (literatura polska i powszechna) zajmuje jedną trzecią pojemności standardowej płytki DVD. I to wszystko e-książki bezpłatne! Nie ma tam tylko pozycji współczesnych, bo prawo autorskie jeszcze obowiązuje.
    A książka tradycyjna?
    Niech sobie zostanie dla skończonych wąchaczy. Będzie pełniła w domu rolę ozdobną jak obrazy. Stanie się szacownym zabytkiem. Nic na siłę.
    W tej demokratycznej rywalizacji książki z e-książką czas pokaże, kto jest górą.
    Bo ja w swoim domu mam czterdzieści metrów półek z książkami. Już patrzę na nie ironicznie. Prawie wszystkie mam w komputerze jako e-książki. Czekam na dobry e-czytnik, aby wygodnie brać e-książki do… e-łóżka?
    Sprzedam tradycyjne oryginały w antykwariacie, a za uzyskane w ten sposób fundusze kupię wreszcie trochę kryształów i ustawię na pustych półkach…

  • Marcin

    Nareszcie merytoryczna i dogłębna odpowiedź. Jak spojrzałem swego czasu na swoja „biblioteczkę” to jedyny wniosek: skoro juz nie czytam to po co to stoi? Kurz tylko lubi nieczytane książki więc migiem i zapakowane torby dowlokłem do gminnej biblioteki, gdzie usłyszałem od bibliotekarki(moja ciotka notabene) „ja bym takich książek nie dała”. A mi to wisi, wole żeby to sobie dzieciaki, ludzie dorośli przeczytali przynajmniej się czegoś dowiedzą, a tak to stoi i komu służy?? Nikomu chyba że ma niby pochłaniać kurz i pył. Dobry E-Reader to dobra rzecz, tylko zawsze bedzie tak, że kiedy sie rynek nasyci to ludzie z góry wymyśla cos żeby przyciągnąć gadżetomaniaków. Tak jak komórki dzis, w zasadzie miały tylko dzwonić w założeniu, ale kto kupi telefon jeśli nie ma on miliona niepotrzebnych funkcji bo tak nam wmawia marketing, ze to co jest tylko do określonego użytku to staroć, nienowoczesny sprzęt.

Android 4.0 Mini PC - chińska odpowiedź na Raspberry Pi i FXI Cotton Candy
Android 4.0 Mini PC - chińska odpowiedź na Raspberry Pi i FXI Cotton Candy

Zamknij