Syntetyczna krew po raz pierwszy ratuje życie

Tamara Coakley (fot. dailytelegraph)

Tamara Coakley (fot. dailytelegraph)

Pewna mieszkanka Australii może zawdzięczać życie najnowszym naukowym osiągnięciom – w tym wypadku krwi stworzonej w warunkach laboratoryjnych. Czyżby szykował się przełom w medycynie?

Kiedy po ciężkim wypadku samochodowym 33-letnia Tamara Coakley trafiła do szpitala w Melbourne, niewiele dzieliło ją od śmierci. Jej stan był ciężki – straciła dużo krwi, miała uszkodzony rdzeń kręgowy, zapadnięte płuca, połamane żebra i pękniętą czaszkę. Potrzebna była szybka transfuzja krwi, jednak pojawił się jeden problem – Tamara jako świadek Jehowy nie mogła przyjmować krwi od innych osób.

Jak sprawdzić świeżość jedzenia ze sklepu?

Okazuje się jednak, że to tabu nie dotyczy syntetycznie wytwarzanych substytutów, więc lekarze podjęli decyzję, żeby wykorzystać jeden z nich do transfuzji. Tamara dostała 10 jednostek HBOC201 – opartego na hemoglobinie nośnika tlenu, który pomógł w uratowaniu życia pacjentki, zastępując utraconą krew.

Krew do transfuzji

Krew do transfuzji

W ciągu kilku ostatnich lat na świecie stworzono kilka różnych syntetycznych zamienników krwi, jednak dopiero teraz użyto jej na taką skalę. Sztucznie produkowana krew niesie wiele korzyści – nie ma problemów z grupą krwi, a płyn można przechowywać nawet przez trzy lata – i to bez trzymania w lodówce.

Niesamowity metal zamienia słoną wodę w pitną i produkuje paliwo

Wprowadzenie tego typu syntetyków pozwoliłoby raz na zawsze rozwiązać problem z zapotrzebowaniem szpitali na krew. Do wykorzystania na pełną skalę sztucznej krwi jednak jeszcze daleko, choć przypadek Australijki pokazuje, że gra jest warta świeczki.

Regulamin komentowania

0 comments

Komentarze archiwalne