13 polskich superbohaterów. Bler, Orient Men, Doman, Blackhawk i inni

W czasach gdy instrukcję obsługi amerykańskiej popkultury dostajemy wraz z pierwszym w życiu łykiem coli, rodzimi herosi nie mają łatwego życia. Zazwyczaj nie mogą liczyć na popularność porównywalną z postaciami w kolorowych gatkach, pelerynkach i maskach wyglądających jak spełnienie snu sadomasochisty. Byłoby jednak niewybaczalnym błędem zlekceważenie ich możliwości. Oto oni – polscy superbohaterowie!

13 polskich superbohaterów

13 polskich superbohaterów

Superbohaterowie, zaludniający uniwersa DC Comics czy Marvela są powszechnie znani. Niemal każdy słyszał o Batmanie, Supermanie czy Spider-Manie. Polacy nie mają jednak powodów do wstydu — grono naszych superbohaterów jest zaskakująco liczne, a ostatnio pojawia się coraz więcej nowych. Warto ich poznać!

Doman

Polacy mają własnego Conana! W przeciwieństwie do Cymmeryjczyka Doman – bo takie imię nosi polski heros – zamiast przemierzać fantastyczne krainy, przeżywa kolejne przygody między Wisłą i Łabą. Twórca tej postaci Andrzej Olaf Nowakowski pełnymi garściami czerpie ze „Starej baśni” i polskich legend.

Doman

Doman jest uniwersalny. W przerwach pomiędzy zabijaniem Niemców, obowiązkowo wrednych i podstępnych, zabija ogniem greckim smoka, osadza na tronie piastowskiego władcę, powiadamia świat o śmierci Popiela, porywa białogłowy, walczy z wikingami, a na dodatek w roli uniwersalnego sygnału wykorzystuje krzyk orła, co w końcu skłania Polan do umieszczenia na tarczach wizerunku białego ptaka.

Przy okazji sprowadza chrześcijańskich misjonarzy i współczuje Wandzie, która nie chciała Niemca tak bardzo, że jedynym rozwiązaniem był skok do Wisły, po którym po pięknej córce Kraka został jedynie unoszący się na falach wianek.

Doman jest przy tym prawy, niechętny zaszczytom, skromny i odważny. Słowem, a raczej dwoma: superbohater doskonały, któremu Conan może co najwyżej polerować umbo od tarczy.

Doman doczekał się również luźnego nawiązania w postaci amigowej gry (nie odwoływała się bezpośrednio do komiksu) typu hack and slash, będącej skrzyżowaniem rodzimego Franko z Golden Axe.

Bler

Twórca Blera Rafał Szłapa prace nad przygodami tej postaci rozpoczął jeszcze w latach 90., a czterostronicowy debiut powstał w 2002 roku na zamówienie „Przekroju”. Pierwszy album z przygodami Blera pojawił się dopiero osiem lat później.

Bler

Zobacz również: Gdzie się podziały prawdziwe RPG-i

Wszystko zaczyna się w „cholernym roku 1998”, gdy główny bohater zalicza paskudny w skutkach wypadek samochodowy. Ciąg dalszy to seria zgrabnie spiętych popkulturowych motywów: amnezja, tajemniczy dobroczyńcy, kuracja mająca zaowocować przemianą w nadczłowieka…

Nieporadna policja, krytyka polskiej rzeczywistości, brak jednoznacznych wyborów, w drugim komiksie z serii pomysłowe nawiązania do Lovecrafta, a do tego solidna dawka klimatów noir.

AS

Znany z „Hydrozagadki” Andrzeja Kondratiuka AS jest jak Lenin z wiersza Wisławy Szymborskiej. Gdy poetka myślała o partii, Lenin był gdzieś w domyśle. Gdy myślimy o polskim superbohaterze, w domyśle jest AS.

W gruncie rzeczy AS ma wyjątkowo proste zadanie: jest jedynym typowym superbohaterem, który nie dość, że dysponuje supermocami, to jeszcze działa – niczym jego amerykańscy koledzy – incognito, przywdziewając do akcji stosowny uniform.

AS ma wielką słabość: alkohol działa na niego jak kryptonit na Supermana, więc jak przystało na prawdziwego mężczyznę, nie bierze tej trucizny do ust. Dzięki temu jest w stanie stawić czoła niecnym planom Doktora Palmy i Maharadż Kaburu.

Warto wspomnieć, że obok AS-a prawdziwym superbohaterem jest grający w „Hydrozagadce” krokodyl Herman, a właściwie odgrywająca jego rolę aligatorzyca Marta. Dlaczego? Zwierzak przyszedł na świat w 1930 roku na Florydzie, a 30 lat później został sprowadzony do Polski w ramach akcji „Krokodyl”. Marta jest jednym z najstarszych aligatorów w Europie. W maju tego roku obchodziła 83 urodziny!

Stanisław z Łodzi

Stworzony przez Marka Raczkowskiego Stanisław z Łodzi był superbohaterem pełną gębą – na kilku obrazkach wyrażał więcej niż przemądrzałe felietony pisane wytrwale przez specjalistów od nawozów i od świata. Tak przed laty pisała o nim „Gazeta Wyborcza”:

Stanisław z Łodzi

Mężczyzna w wieku średnim. Pospolity, by nie rzec nijaki. Ani specjalnie mądry, ani głupi. Zamieszkały prawdopodobnie w Łodzi albo tam urodzony. Imiona rodziców nieznane, ale niewykluczone, że matka była tkaczką spod Żyrardowa, a ojciec anonimowym lumpem (choć są i tacy, co złośliwie powtarzają, jakoby ojcem Stanisława był żydowski potomek jednej z wielkich fabrykanckich rodzin). Młodość Stanisława okryta jest tajemnicą.

Godne podziwu pozostaje jednak, że w tych latach (później także) nie odnotowały go żadne milicyjne kroniki. Nie wiadomo także np. czy i jakie szkoły ukończył, gdzie pracuje, co robi, jakie jest jego hobby itp. Jedno nie ulega wątpliwości, ta szara, pospolita postać powoli staje się szarą eminencją naszego życia.

Nic dodać, nic ująć – słowa są nie na miejscu w sytuacji, gdy życie Stanisława poznawaliśmy dzięki obrazkom. Niestety, Stanisław opuścił nas wraz z zamordowanym „Przekrojem”. Szkoda.

Orient Men

Tadeusz Baranowski jest twórcą nie tylko charyzmatycznego profesora Nerwosolka i jego gosposi Entomologii czy Kudłaczka i Bąbelka, ale również Orient Mena.

Orient Men

Jego przygody pojawiły się po raz pierwszy w piśmie "Relax" (rysowali tam m.in. Grzegorz Rosiński i Janusz Christa), później w "Świecie Młodych", a następnie w komiksach „Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa”, „Śmieszy, tumani, przestrasza” i „Forever na zawsze”.

Orient Men to superbohater pełną gębą. Na co dzień niepozorny, spaceruje i rozmyśla, na służbie naciąga na oczy czerwony kapelutek i robi to, co powinien robić superbohater: zatrzymuje włamywaczy, rozwiązuje zagadkę prastryja Dużego Ignaca, staje w szranki z wielkim gorylem, walczy z bykami (ortograficznymi), a nade wszytko usiłuje pomóc Eskimosowi grenlandzkiemu, właścicielowi zimnego kaloryfera.

Wielbiciele absurdalnego humoru będą wniebowzięci.

Ojciec Mateusz

Czy poza AS-em w polskich filmach znajdziemy superbohatera? Przy całym szacunku dla pomnikowych postaci, bohaterowie tacy jak Franz "Nie-chce-mi-się-z-tobą-gadać" Maurer czy komisarze Halski i Despero w gruncie rzeczy robili mniej więcej to, co do nich należało. Czasem w imię zasad, a czasem, bo na trzeźwo życie było nie do zniesienia.

Do tej samej grupy zaliczają się Hans Kloss, Janek Kos i cała reszta , ujęta pod zbiorczym tytułem „Czas twierdzy szyfrów”. W końcu każdy wygrałby tamtą wojnę, mając przy sobie Szarika, a w roli oponentów obergefreitra Kugla, świnię Brunnera i tępego Niemca, kapitulującego przed nazwiskiem Brzęczyszczykiewicz.

Co innego ojciec Mateusz – postać tak nierzeczywista, że swoje imię mogłaby stosować zamiennie ze słowami „uczciwość”, „miłosierdzie” i „miłość bliźniego”. Odprawi mszę, złapie złodzieja, da wolne policjantom a przy okazji zareklamuje Sandomierz i zamówi pizzę. Prawdziwy superbohater podwieczorków, do tego wcielający w życie cnotę skromności na długo wcześniej, nim stało się to modne.

WILQ

Dziecko Bartosza i Tomasza Minkiewiczów — WILQ Superbohater – to prawdziwy bohater naszych czasów. Narysowany niedbałą kreską, pozbawiony większości cech superbohatera (OK, przynajmniej latać potrafi…) ratuje świat, czyli Opole, przed zagrożeniami ze strony Penisorękiej Poduszki Elektrycznej czy Marchewkowego Pederasty.

WILQ

WILQ ma dość osobliwych znajomych, współpracuje z komisarzem Gondorem, udaje, że zwalcza mafię napadającą na kioski z biletami komunikacji miejskiej, a poza tym pracuje w agencji reklamowej i grywa w Quake’a.

Ze względu na przyjętą przez autorów konwencję przy WILQ warto wspomnieć o jego licznych, lecz mniej sławnych rywalach, jak ekipa z KOPS (Krajowa Organizacja Superbohaterów) Macieja i Bogusława Zarębów, Człowieka Paroovkę powołanego do życia przez Marka Lachowicza czy Ligę Obrońców Planety Ziemia z Człowiekiem Qrą i Misterem Modeliną. Pod względem stażu i liczby wydanych albumów WILQ jest jednak bezkonkurencyjny.

Biały Orzeł

Najbardziej udaną próbą przeniesienia klasycznego superbohatera na polski grunt wydaje się Biały Orzeł. Jak przystało na wykonywaną profesję, Biały Orzeł ma rajtuzy, maskę i obcisły kostium, za który dostałby łomot w każdym nocnym autobusie.

Biały Orzeł

Dostałby, gdyby nie był superbohaterem w starym dobrym stylu, z którego można żartować, a i tak chętnie zobaczyłoby się jego przygody na dużym ekranie. Orzeł będący dziełem Adama i Macieja Kmiołków (trzeba przyznać, że w komiksowym świecie mamy wyjątkowy urodzaj na braci) to skrzyżowanie Batmana z Iron Manem.

Prywatnie Aleks Poniatowski cudem unika śmierci po skoku z okna wieżowca. Jak wielu amerykańskich kolegów nabywa supermoce przypadkiem, a do wynikającej ze zmodyfikowanego DNA siły i odporności dochodzą bonusy zapewniane mu przez różnego rodzaju gadżety. Pomocą służy mu także Adam Chudy – Hudini – informatyk i genialny wynalazca.

Biały Orzeł może moim zdaniem wywoływać sprzeczne emocje. Dla części odbiorców będzie zbyt oczywistą kalką bohaterów zza Oceanu. Ale czy to wada? Autorzy nie kryją swoich inspiracji, a przenosząc klasycznego superbohatera na polski grunt, zrobili to w świetnym stylu. Jeśli tak ma wyglądać popkulturowe wydanie patriotyzmu, jestem za..

Geralt

Przyznam, że miałem duży problem z zaliczeniem najsłynniejszego z wiedźminów do superbohaterów. Żaden z niego Polak, a bohaterstwo Geralta również co najmniej wątpliwe. Ot, stworzony do walki mutant, sprawny morderca potworów, którego los doświadcza koniecznością dokonywania dwuznacznych moralnie wyborów.

Zabić dwóch czy może pięciu? Użyć niewinnych ludzi w roli przynęty? Zabić czarodzieja czy skrzywdzoną przez niego dziewczynę, która szuka zemsty? I tak przez kolejne gry i tomy, nie wyłączając ostatniego.

A z drugiej strony Geralt jest fenomenem. Jako jedyna z postaci z polskiej popkultury nie tylko zrobił międzynarodową karierę, ale też stał się globalną marką, pierwszym od kilkudziesięciu lat przyczółkiem na światowym rynku kultury, który jest kojarzony przez kogoś więcej niż tylko wąskie grono koneserów.

I za to należy się Geraltowi wyjątkowe uznanie i stałe miejsce w panteonie. Nie dość, że zdobył globalną sławę, to jeszcze jak nikt inny pokazuje, że świat składa się z odcieni szarości. I że czasem jedynym wyborem jest mniejsze zło. To chyba najbardziej prawdziwy, wiarygodny i spójny z superbohaterów. I, chociaż mutant, zarazem najbardziej ludzki.

Ernst Stavro Blofeld

Knuje, wspiera szumowiny z całego świata, ma białego kota i jest wcieleniem wszelkiego zła, a zarazem etatowym przeciwnikiem Jamesa Bonda. Superbohater negatywny – Ernst Stavro Blofeld, znany jako Numer Jeden to szef organizacji WIDMO.

Ernst Stavro Blofeld jest urodzonym w 1908 roku synem Polaka i Greczynki, a Ian Fleming kazał mu przyjść na świat w Gdyni, będącej wówczas niewielką nadmorską wioską. Blofeld jest gruntownie wykształcony; studiował ekonomię i historię polityczną na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie inżynierię i radionikę w Warszawskim Instytucie Politechnicznym.

Dzięki posadzie w polskim Ministerstwie Łączności dysponował informacjami, które pozwoliły mu na bogacenie się dzięki grze na giełdzie. W przededniu II wojny światowej Blofeld sprzedaje polskie tajemnice Niemcom i ucieka do Turcji.

Gdy Niemcy zaczynają przegrywać, zmienia front i staje się cenionym sojusznikiem aliantów. Za udział w pokonaniu III Rzeszy zdobywa komplet prestiżowych oznaczeń, a następnie przenosi się do Ameryki Południowej, gdzie zakłada WIDMO (w oryginale jest to organizacja SPECTRE – Special Executive for Counter-intelligence, Terrorism, Revenge and Extortion).

Funky Koval

W 1982 roku Wiktor Żwikiewicz i Jacek Rodek stworzyli konspekt komiksu, którego główny bohater, Funky Rock, miał jako kosmiczny detektyw przeżywać przygody w różnych fantastycznych światach. Swoje uwagi do projektu zgłosił rysownik Bogusław Polch, który zaproponował, by główny bohater nazywał się Funky Koval, co miało wprowadzić do komiksu polską nutę.

Funky Koval

Funky Koval, którego przygody były początkowo drukowane w „Fantastyce” w formie krótkich, niezależnych historii, szybko zyskał sławę dzieła kultowego.

Wpływ na to miały nie tyle same przygodny głównego bohatera, co liczne odniesienia do ówczesnej rzeczywistości przemycane przez twórców komiksu. Niektórzy bohaterowie mieli twarze prawdziwych postaci, w komiksowej rzeczywistości znalazły się – dziwnym trafem – numery rejestracyjne naczelnego „Fantastyki”, a główny bohater w czasie gdy w Polsce panował stan wojenny, tłukł mundurowych, występując w świecie pozbawionych zasad, sprzedajnych polityków.

Niewykluczone, że gwiazda Funky’ego Kovala zabłyśnie niebawem na nowo za sprawą planowanej, choć paskudnie opóźnionej w stosunku do pierwotnego harmonogramu ekranizacji jego przygód.

Polski Duch

Biały Orzeł doczekał się konkurencji w postaci Polskiego Ducha. Duch dla odmiany mieszka w Krakowie i jak piszą twórcy tej postaci:

Polski Duch

To typowy sfrustrowany inteligent przed trzydziestką. Mieszka z rodzicami, ma beznadziejną pracę i w ogóle ciężko mu żyć w jego ukochanym, aczkolwiek do szpiku kości absurdalnym kraju. Kiedy wydaje się, że w jego życiu nic już się nie zmieni, zostaje wciągnięty w kryminalną intrygę na wielką skalę.

Polski Duch na razie nie doczekał się wydania papierowego. Jego przygody poznamy, odwiedzając aktualizowany co tydzień blog.

Blackhawk

Bohaterów o polskim rodowodzie nie brakuje również w amerykańskich komiksach. Poza marvelowskim Sasquatchem, który okazuje się polskim Żydem, prawdopodobnie najbardziej znaną postacią jest Blackhawk.

Blackhawk

Zgodnie z historią przedstawianą przez wydawaną od 1941 roku serię komiksów Blackhawk jest polskim pilotem, który podczas kampanii wrześniowej w jednej z misji zestrzeliwuje sześć niemieckich samolotów. Niestety, nie ma powodu do radości, bo niemiecka bomba zabija mu rodzinę.

Blackhawk przedostaje się do Francji, a następnie zakłada międzynarodową grupę pilotów, zasiedla z nimi tajną bazę na Atlantyku i robi to, co wychodzi mu najlepiej, czyli podczas kolejnych nalotów tępi Niemców.

Komiksy wydawane w późniejszych latach modyfikują tę historię. Blackhawk jest początkowo Amerykaninem polskiego pochodzenia, a następnie od 1986 roku ponownie Polakiem, który lotnicze szlify zdobywa, walcząc w hiszpańskiej wojnie domowej po stronie Republiki.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Vlogerzy do vlogów, telewizja do telewizorów Nie do wiary, co ludzie potrafią czcić! Poznajcie 8 najdziwniejszych kultów Call of Duty i poezja. Znacie już ten wiersz? Plakaty do nowych Gwiezdnych wojen. Wszystko z nimi w porządku? Najpopularniejsze filmy na YouTube w 2013 roku. Zobaczcie je wszystkie Największa tragedia polskiego dubbingu growego Mówisz przyszłość, myślisz... Najwygodniejszy sposób na zamawianie jedzenia w biurze Co za koszmar! Bohaterowie "To właśnie miłość" po latach 10 najdziwniejszych ras psów na świecie 20 lat Dooma. 8 rzeczy, których nie wiedzieliście o kultowej grze 12 najdziwniejszych ras kotów na świecie Szukacie najlepszych metalowych gitarzystów na YouTube? Pobili się, spadając na ziemię! Powietrzna bójka skoczka spadochronowego i instruktora Nieustraszony kot kontra aligator. Pokazał, kto tu rządzi! Kapitan Picard śpiewa "Let It Snow". Zobaczcie, jak mu idzie Napisz list do autora de Profundis i zgarnij nagrody od wydawnictwa Portal 10 rzeczy, których nie wiedzieliście o świętach w Polsce Ratunku! To się rusza! Strusie kontra mordercza łasica Koszmar powraca! Rebecca Black śpiewa o kolejnym dniu tygodnia Dziki Gon sieje śmierć i pożogę w nowym zwiastunie Wiedźmina 3. Jest lepszy niż w książce? Chodzenie do kina nie ma sensu Fallout 4? Nie tak szybko! Survivor2299.com to niestety ściema!