Miecz świetlny. Wszystko o eleganckiej broni na bardziej cywilizowane czasy

Kto wymyślił najwspanialszą broń, jaką kiedykolwiek zbudowano? Jak działa, co oznaczają kolory i czy jest szansa, by miecze świetlne istniały naprawdę, a nie tylko w "Gwiezdnych wojnach"?

Miecz świetlny, który zbudował Kylo Ren

Miecz świetlny, który zbudował Kylo Ren (Fot. Wookiepedia)

Skąd się wzięły miecze świetlne? w "Gwiezdnych Wojnach"

Niekanoniczne źródła, powstałe w ramach tzw. Expanded Universe, wskazują, że odległym protoplastą miecza świetlnego był miecz mocy, wykorzystujący do zasilania Ciemną Stronę Mocy. Bliższym przodkiem znanej nam broni są wczesne konstrukcje, tworzone przez poprzedników Jedi, Zakon Je’daii.

Ich ostrze tworzyła wiązka zakrzywionej energii, rozpoczynająca się i kończąca w rękojeści. Niestety, do działania wymagały zewnętrznego źródła zasilania, noszonego przez użytkownika zazwyczaj przy pasie, a ze względu na przewodowe połączenie rękojeści ze źródłem energii były mało praktyczne.

Konstrukcję mieli ulepszyć Sithowie, którzy zastosowali źródło energii ukryte w rękojeści. Do budowy używali głównie syntetycznych kryształów, dających czerwoną barwę miecza, co z czasem stało się ich znakiem rozpoznawczym. Wprowadzone przez Sithów ulepszenia przejęli Jedi, którzy zaczęli korzystać ze znanych nam mieczy świetlnych około 5000 lat przed Nową Nadzieją, w czasie Wielkiej Wojny Nadprzestrzennej.

Budowa miecza świetlnego z "Gwiezdnych Wojen"

  • Uchwyt – obudowa, mieszcząca wewnątrz wszystkie pozostałe elementy miecza świetlnego. Może być wykonana z różnych materiałów i definiuje formę broni – zazwyczaj ma ona jedno ostrze i jest przeznaczona do trzymania jedną ręką, ale występują różne modyfikacje, jak np. miecz o dwóch ostrzach. W Przebudzeniu Mocy zobaczymy również interesujący miecz świetlny Kylo Rena, który poza ostrzem głównym ma dwa krótkie, tworzące jelec. W jego przypadku intrygująca jest nie tylko forma, ale i widoczna niestabilność.
  • Aktywator panelowy, czyli włącznik. Zazwyczaj ma formę jakiegoś przycisku, choć istniał włącznik ukryty wewnątrz uchwytu – taki miecz można było aktywować jedynie za pomocą Mocy.
  • Emiter – część odpowiedzialna za kształt i długość ostrza
  • Regulator mocy - odpowiada za siłę ostrza, pozwalając wykorzystać miecz np. do treningu.
  • Kryształ główny, który skupia i tworzy klingę miecza. Jego rodzaj decyduje o kolorze ostrza. Obok kryształu głównego w uchwycie mogły znaleźć się również dodatkowe, odpowiedzialne za specyficzne właściwości miecza.
  • Akumulator – źródło zasilania. Pobierana z niego energia wraca, krążąc w układzie zamkniętym. Jej strata następuje dopiero wtedy, gdy ostrze przecina jakąś przeszkodę.

Co oznaczają kolory mieczy świetlnych bohaterów "Gwiezdnych Wojen"?

Według źródeł opisujących fikcyjny świat "Gwiezdnych Wojen", nic. Kolor wynika z rodzaju użytego kryształu i poza wyglądem nie ma wpływu na działanie miecza. Przypisywanie określonego koloru jakiejś frakcji czy stronie Mocy jest błędne. Fakt, że miecze Jedi mają zazwyczaj kolor niebieski lub zielony, a Sithowie korzystają z czerwonych, wynika po prostu z dostępności różnego rodzaju kryształów.

Czy miecz świetlny przetnie wszystko?

Przy pomocy tej broni Jedi są w stanie przeciąć większość materiałów, dostępnych w Galaktyce, jednak są pewne wyjątki, których przeciąć się nie da albo będzie to czaso- i energochłonne. Sztandarowym przykładem takiego materiału jest beskar, czyli żelazo mandaloriańskie.

Zobacz również: Gadżetovlog o gadżetach

Innym materiałem jest cortosis, którego zetknięcie z ostrzem miecza powoduje sprzężenie zwrotne, skutkujące dezaktywacją miecza świetlnego, która może trwać od kilku sekund do nawet kilkunastu minut.

Opowieści mówią również, że niektóre miecze Sithów, wyposażone w specjalne kryształy syntetyczne i napełnione ciemną stroną Mocy były w stanie unieszkodliwić miecz świetlny przeciwnika, jakby "przecinając" jego ostrze i powodując przeładowanie lub spalenie obwodów wewnętrznych. Zanotowano jednak zaledwie jeden taki przypadek.

Czy istnieje prawdziwy miecz świetlny?

Wszelkie dyskusje na ten temat można podsumować jednym słowem: Nie.

Jego łatwą do zbudowania namiastką mógłby być odpowiednio mocny wskaźnik laserowy, jednak – przynajmniej na razie – nie dysponujemy technologią, pozwalającą na ograniczenie długości „ostrza”. Poza tym taka broń służyłaby raczej do kłucia (wypalania punktowych dziur) niż cięcia, a jak wiemy z filmów miecze świetlne zarówno z kłuciem, jak i cięciem radzą sobie równie dobrze.

Jeśli jednak zależy nam przede wszystkim na widowiskowym efekcie, towarzyszącym włączaniu i wyłączaniu miecza świetlnego, warto zwrócić uwagę na gadżet o nazwie LaserSabre. Zbudowany na bazie wskaźnika laserowego rozprasza światło w taki sposób, że efekt – zwłaszcza w ciemnościach, gdy nie widać przezroczystej obudowy ostrza – robi niesamowite wrażenie.

Istnieją jednak badania, dające fanom Gwiezdnych wojen pewną nadzieję. Eksperymenty prowadzone przez naukowców z MIT i Uniwersytetu Harvarda sprawiły bowiem, że światło zaczęło zachowywać się jak materia, przywodząc na myśl właśnie znane z Gwiezdnych wojen miecze świetlne.

Większość znanych nam dziś właściwości światła wywodzimy z faktu, że fotony nie mają masy i nie oddziałują między sobą. A my stworzyliśmy im takie środowisko, w którym fotony działają na siebie bardzo silnie i tworzą cząsteczki. Taki stan był od dawna rozważany teoretycznie, ale do dziś nie udało się go zaobserwować.

Mimo nawiązań do Gwiezdnych wojen celem badaczy nie jest jednak stworzenie miecza świetlnego, ale zastosowanie odkrycia w kryptografii albo budowie komputerów kwantowych. Rozważania na temat budowy prawdziwego miecza świetlnego prowadził również znany popularyzator nauki, profesor Michio Kaku.

Wygląda zatem na to, że – przynajmniej na razie – fani Gwiezdnych wojen muszą zadowolić się replikami. W sklepach znajdziemy ich bardzo wiele – od najprostszych modeli z piankowym ostrzem po certyfikowane repliki, w których do metalowej rękojeści przytwierdzono przezroczystą, rozświetlaną od środka rurę z tworzywa sztucznego, a całość jest zrobiona na tyle solidnie, by wytrzymała nawet inscenizowane walki. Co więcej, niektóre miecze są wyposażone w głośniki, imitujące znane z filmu odgłosy, wydawane przez tę broń.

Nie zapominajmy, że zakup repliki to droga na skróty, bo prawdziwy Jedi swój miecz robi sobie sam. Jeśli ma odrobinę zdolności manualnych, a w okolicy market budowlany, powinien poradzić sobie z tym wyzwaniem bez większego problemu.

Na koniec rozważań o prawdziwych mieczach świetlnych warto również wspomnieć o koncepcyjnym nożu o nazwie Lightsaber Knife, którego projekt zakwalifikował się do półfinału konkursu Electorolux Design Lab 2014. Ten pomysłowy gadżet nie tnie wprawdzie światłem, ale dysponuje możliwością zmiany kształtu ostrza.

Wystarczy je rozgrzać, a następnie wcisnąć na rękojeści przycisk, odpowiadający za wybór kształtu. Dzięki temu jeden nóż jest w stanie zastąpić cały zestaw, dostarczając takie ostrze, jakie jest w danej chwili potrzebne. To jednak bardzo odległa analogia z prawdziwym mieczem świetlnym, z którym ten gadżet łączy przede wszystkim nazwa, a nie wygląd czy zastosowana technologia.

Miecz świetlny na ziemskim polu bitwy

Warto jednak zadać sobie pytanie, czy miecz świetlny ma rację bytu poza uniwersum Gwiezdnych wojen? To mniej więcej jak w starym dowcipie o Rosjaninie, szydzącym z Turków, przychodzących z nożami na strzelaninę.

Zaraz, a odbijanie pocisków? Przecież przy dobrym wyszkoleniu miecz mógłby sprawdzić się w roli tarczy, odbijającej nadlatujące pociski.

Niestety, nic z tego. Miecz świetlny odbija, ale strzały z blastera, a nie fizyczne obiekty (te może przeciąć). Wyobraźmy sobie zatem oddział Jedi, atakujący samotnego żołnierza z typowym uzbrojeniem, jakim jest zazwyczaj karabinek, nazywany powszechnie – błędnie – karabinem szturmowym.

On strzela, oni biegną, machając swoimi świecidełkami. Machają trochę nieskładnie, bo pocisk jest nieporównywalnie szybszy od strzału z blastera, więc ewentualne przecięcie go to raczej kwestia ślepego trafu. Poza tym przecięty pocisk zmienia się w rykoszetujące odłamki, co przy taktycznych talentach biednych rycerzy, biegających – jak pokazują filmy – wedle planu „kupą, mości panowie”, zwiększa tylko rozmiary masakry.

Wniosek jest prosty: jeden John Rambo, któremu ktoś dowoziłby amunicję, bez trudu posłałby do piachu Jedi z całej Galaktyki. Co wcale nie oznacza, że próbuję tu deprecjonować znaczenie mieczy świetlnych – należą one do określonego uniwersum, w którym są niekwestionowaną Wunderwaffe i próba wyciągania ich do innych realiów nie ma po prostu żadnego sensu. Niech zostaną tam, gdzie ich miejsce i gdzie możemy je podziwiać, marząc o własnym egzemplarzu. Albo poczekają na bardziej cywilizowane czasy.

A zanim to nastąpi popatrzmy na tych, którzy nie mają zamiaru czekać:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Najlepsze książki science fiction. Niezbędnik nie tylko dla wielbicieli gatunku 10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett? 10 najciekawszych wynalazków MacGyvera: jak zbudować coś z niczego? Steve Jobs: co wiesz o założycielu Apple’a? Fanboje odpowiadają na co najmniej 80 proc.! Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Nazistowska czekolada. Prawie jak jajko niespodzianka Wahadłowiec Buran. Rdzewiejące resztki radzieckiego programu promów kosmicznych Pierwsza gra na peceta powstała w ciągu jednej nocy. Napisał ją Bill Gates - zobacz, jak wyglądała Wszystko o Wiedźminie: nieznana gra z 1997 roku, komiksy i alternatywne zakończenie 10 najdroższych samolotów i śmigłowców wojskowych świata Lech Wałęsa: ulubiony polityk internautów Lech Wałęsa: śmiejesz się z jego wpisów? Zaktualizuj system do Windows 10 i wygraj Microsoft Surface 3 lub Microsoft Lumia 640 XL „Smok”: nowy film Tomasza Bagińskiego miażdży. Demolka, piękne dziewczyny i latające monstra Sid Meier: geniusz, który stworzył Cywilizację 5 seriali idealnych do oglądania w zimowe wieczory na LG OLED TV Snake: wąż, który zmienił mobilną rozrywkę. Od 1-pikselowej linii do grafiki 3D 10 powodów, dla których OLED TV + Blu-ray to najlepszy sposób na oglądanie sagi Star Wars 007 Tomasz Kot powinien zagrać Geralta w filmowym Wiedźminie Nie tylko Gwiezdne Wojny. Dokąd zaprowadzi nas nowy Star Trek? Seks napędza rozwój. Nie bądźmy hipokrytami, kochajmy pornografię Broń Jamesa Bonda: czego używa agent 007? Jego sprzęt kupisz za grosze na Allegro Najlepsze filmy o wirtualnej rzeczywistości. Jak wyobrażali ją sobie twórcy Matriksa i 13. piętra?

Popularne w tym tygodniu:

Najlepsze książki science fiction. Niezbędnik nie tylko dla wielbicieli gatunku