Apple rezygnuje z minijacka? Bardzo dobrze: użytkownicy to największy hamulec postępu

Przyzwyczajenie jest podobno drugą naturą człowieka. Nic zatem dziwnego, że to my, użytkownicy, jesteśmy największym hamulcem rozwoju technologii: lubimy to, co dobrze znamy.

Zdjęcie iPhone’a 5S pochodzi z serwisu Shutterstock. Fot. Oleg GawriloFF

Zdjęcie iPhone’a 5S pochodzi z serwisu Shutterstock. Fot. Oleg GawriloFF

Lubimy to, co znamy

„Rejs” Marka Piwowskiego to PRL-owska komedia, określana często mianem kultowej. W jednej ze scen inżynier Mamoń tłumaczy w nim, że – jako umysł ścisły – lubi melodie, które już słyszał. Absurd? Niekoniecznie, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że wielu z nas pod względem upodobań wzoruje się na inżynierze Mamoniu.

Ale jak to?! Oburzy się zapewne niejeden czytelnik. Przecież wszyscy lubimy nowe technologie, gadżety, różne urządzenia i wszystko, co związane z Internetem. A to przecież branża, która podlega szybkim i nieustannym zmianom.

Jest w tym trochę racji, ale kluczem jest to, jakie zmiany lubimy i jakich oczekujemy. Zapewne słyszeliście już plotkę – bo to na razie tylko plotka – dotyczącą rezygnacji przez Apple’a ze standardowego, 3,5-milimetrowego gniazda słuchawkowego, zwanego minijackiem i zastąpienie go własnym rozwiązaniem o mniejszej grubości. Przyznam, że dziwi mnie krytyka, z jaką spotkała się ta, wciąż jeszcze hipotetyczna, zmiana.

Innowatorzy i naśladowcy

Świat elektroniki – i nie tylko – dzieli się na tych, którzy wyznaczają trendy i na resztę, która się do tych trendów dostosowuje. Nie ma w tym niczego wartościującego: fakt, że ktoś naśladuje dobre rozwiązania nie sprawia, że z jakiegoś powodu staje się gorszy.

Z punktu widzenia użytkowników produkty firmy, która idzie przetartym przez innych szlakiem, mogą być nawet atrakcyjniejsze, bo pozbawione są dodatkowej opłaty za nowość. Z mało innowacyjnym sprzętem nie ma też niedogodności związanych z tym, że jakieś rozwiązanie jest nowe i mało popularne – choćby dobranie uniwersalnych akcesoriów jest dużo łatwiejsze.

Wspominam o tym przede wszystkim odnosząc się do Apple’a. O innowacyjności lub jej braku w kontekście tej firmy napisano już tak wiele, że dodawanie czegokolwiek mija się z celem.

Powtórzę zatem tylko jedną oczywistość: Apple, nawet jeśli nie opracowuje samodzielnie nowych rozwiązań, to w wielu przypadkach wyciąga je z niszy i sprawia, że stają się rynkowym standardem. I z tego powodu zasługuje – moim zdaniem – na miano innowatora.

Wstążka i kafle Microsoftu

Aby nie trzymać się kurczowo Apple’a, przytoczę inny przykład. Pamiętacie starego Office’a Microsoftu i jego górny pasek narzędzi? Po ponad ćwierć wieku ewolucji Microsoft zdecydował się na rewolucyjną zmianę – wraz z Office’em 2007 wprowadził menu w firmie tzw. wstążki, która dla wieloletnich użytkowników pakietu biurowego była na początku szokiem.

Zobacz również: Pierwsze wrażenia: Asus Transformer

Sam pamiętam swoje reakcje i zagubienie, spowodowane wprowadzoną zmianę. Początkowo narzekałem na nią na równi z innymi – na ślady tamtej krytyki można trafić i teraz, przeszukując starsze fora dyskusyjne.

Tymczasem wstążka nie była zmianą dla samej zmiany – jej wprowadzenie poprzedziły wnikliwe badania nad ergonomią i sposobem, w jaki użytkownicy korzystają z różnych funkcji. Wyciągnięto z nich wnioski i przebudowano interfejs tak, by stał się bardziej przyjazny i intuicyjny. Przypuszczam, że dzisiaj – po latach – większość użytkowników Office’a zgodzi się z opinią, że była to pozytywna zmiana.

Z podobnym zjawiskiem mieliśmy do czynienia wraz z premierą Windows 8 i kontrowersyjnymi kaflami. Choć sam system nie był bez wad, to – z punktu widzenia większości użytkowników kaflowy interfejs był zmianą na lepsze.

Jasne, że istnieje cały szereg zastosowań, w których z różnych powodów sprawdzi się tradycyjny pulpit, ale patrząc na to z punktu widzenia uśrednionych potrzeb dziesiątek, czy setek milionów użytkowników, kafle wydają się znacznie lepszym pomysłem od rozwiązania, pamiętającego początki interfejsu graficznego. Mimo tego nowy standard spotkał się początkowo z miażdżącą krytyką.

Użytkownicy nie mają pojęcia, czego chcą

Podobno przed laty Henry Ford zapytany, dlaczego ignoruje badania rynku stwierdził, że gdyby pytał ludzi, czego potrzebują, ci chcieliby po prostu szybszego zaprzęgu konnego. Z technologią jest podobnie. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, co znamy i zazwyczaj nie chcemy z tego rezygnować.

Ford T

Przed laty szokiem był sprzęt, w którym imponujący zestaw portów i złącz zastąpiono gniazdami USB. Szokiem były komputery, sprzedawane bez stacji dysków. Szokiem był MacBook Air bez napędu optycznego i – o zgrozo! – gniazda LAN. Niedawno z krytyką spotkał się nowy laptop Apple’a, w którym umieszczono tylko jedno gniazdo USB 3.1 typu C.

Istnieje grupa użytkowników, dla których brak tych podzespołów rzeczywiście miał znaczenie i dyskwalifikował sprzęt. Otwarte pozostaje pytanie, jak wielu ich jest? Zaryzykuję opinię, że niewielu, choć – z racji wiedzy, wykształcenia czy wykonywanego zawodu – to znacząca i wpływowa w Sieci grupa.

Dla całej reszty uproszczenie złącz, przejście na dystrybucję cyfrową czy pozbycie się kabli okazało się – w dłuższej perspektywie – korzystne. Zwracam tu uwagę na tę dłuższą perspektywę, bo w okresie przejściowym brak różnych rozwiązań, uważanych przez resztę świata za oczywisty standard, mógł być irytujący i zwyczajnie utrudniał życie.

Minijack? A komu to potrzebne?

Sądzę, że – gdyby potwierdziły się plotki o rezygnacji przez Apple'a z minijacka – podobnie będzie i w tym przypadku. Fala oburzenia będzie początkowo potężna, powszechne będą narzekania na brak kompatybilności, nie będzie końca szyderstwom z istnienia przejściówek i ich cen, ale z czasem wszystko się unormuje.

Zdjęcie iPhone’a 5 ze złączem Lightning i standardowymgniazdem minijack pochodzi z serwisu Shutterstock. Fot. Wachiwit

Pojawią się słuchawki różnych producentów, ceny nietypowego sprzętu spadną i zacznie on stawać się coraz popularniejszy, a z czasem – przypuszczam, że całkiem niedługim – przestanie być nietypowy. Pamiętacie, jaki koniec świata miał nadejść wraz z rezygnacją z 30-pinowego złącza na rzecz standardu Lightning? Nie nadszedł? No właśnie.

Jestem przekonany, że z rezygnacją z minijacka będzie podobnie. Ponarzekamy, pośmiejemy się z zabawnych memów, a później w ogóle zapomnimy, że stanowiło to jakikolwiek problem. I skupimy uwagę na obronie kolejnego, starego standardu, bez którego nie wyobrażamy sobie życia.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Nurkujące drony i łodzie jak statki kosmiczne: osobisty sprzęt do podróży pod wodą Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Jak powstaje smartfon? Jeśli poznacie prawdę, być może nigdy więcej go nie kupicie Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Hatsune Miku: oto przyszłość muzyki. Ta Japonka zawsze będzie miała 16 lat Bill Gates: kradnij pomysły, zdradzaj przyjaciół, ciężko pracuj. Tak zostaniesz miliarderem Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Dzień z życia śmieciarza. Kosze na śmieci pełne telewizorów, komputerów i konsol? Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa