Afrykańskie programy kosmiczne: chrystianizacja Marsa i ufoki Adolfa Hitlera

Klepisko na środku wioski w roli kosmodromu? Trzeba mierzyć siły na zamiary! Ambicje podboju Kosmosu mają również te kraje, po których nikt by się tego nie spodziewał.

fot. Cristina de Middel/festival-circulations.com

Z tego artykułu dowiesz się:

  • kiedy pierwsza obywatelka Zambii miała polecieć na Księżyc
  • czy Kenia ma własny kosmodrom
  • jak mają być szkoleni ugandyjscy astronauci

Ambitny program kosmiczny

Programy kosmiczne kojarzą się zazwyczaj z zaawansowaną technologią, rozbudowaną infrastrukturą, wielkimi kosmodromami i rakietami nośnymi. To częściowo prawda i tylko niewiele krajów na świecie jest w stanie samodzielnie wynosić w Kosmos różne obiekty, sondy, aparaturę badawczą czy ludzi.

Pozostałe państwa są zmuszone albo uczestniczyć w różnych międzynarodowych projektach, albo korzystać z komercyjnej oferty lotów kosmicznych, płacąc wyspecjalizowanym firmom np. za wyniesienie na orbitę naszej planety jakiegoś satelity.

Okazuje się jednak, że niektórzy postanowili mierzyć siły na zamiary i podbijać Kosmos o własnych siłach. Przykładem może być Zambia, której ambitny program kosmiczny mógłby zawstydzić niejedno rozwinięte państwo.

Co zobaczyła w kosmosie podczerwona kamera HAWK-I?

Zainstalowana na teleskopie VLT podczerwona kamera HAWK-I spojrzała poprzez kosmiczny pył i ujrzała sześć niezwykłych galaktyk spiralnych. Większość…

Zambijscy afronauci

Gdy w połowie lat 60. dwa światowe mocarstwa, Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, rywalizowały o prymat w eksploracji Kosmosu, do wyścigu przyłączył się trzeci konkurent – niepodległa od niedawna Zambia.

Ambitny zambijski nauczyciel Edward Makuka Nkoloso ogłosił wówczas światu, że w tajnej bazie w pobliżu stolicy Zambii, Lusaki, trenuje właśnie grupa astronautów, których celem jest załogowa misja na Księżyc, a po osiągnięciu tego celu, misja na Marsa.

Pan Nkoloso rzeczywiście zorganizował ośrodek treningowy dla astronautów, gdzie dwunastoosobowa grupa śmiałków ćwiczyła przed kosmiczną misją.

Zobacz również: ASIMO - robot przynosi napoje

Zambijscy afronauci (takie słowo usiłował spopularyzować Nkoloso) korzystali ze sprzętu i kombinezonów lotniczych, pozostawionych przez brytyjskie wojska kolonialne. Trening polegał m.in. na umieszczaniu nieszczęśników w beczkach, staczanych następnie po stromym zboczu.

Najpierw Księżyc, potem chrystianizacja Marsa

Uczestniczką pierwszej z planowanych misji, lotu na Księżyc, miała być 17-letnia Matha Mwambwa, której w wyprawie towarzyszyć miały dwa koty. Był to jednak tylko wstęp do znacznie poważniejszej misji.

Jak wynikało z poczynionych przez Nkoloso obserwacji, na Marsie istniała jakaś prymitywna cywilizacja, dlatego po osiągnięciu Księżyca kolejna wyprawa afronautów miała skierować się na Czerwoną Planetę. Uczestniczący w wyprawie, chrześcijański misjonarz miał założyć tam misję, jednak – co podkreślał Edward Makuka Nkoloso – duchowny dostał zakaz nawracania Marsjan siłą.

Niestety, plany budowy statku kosmicznego o nazwie D-Kalu 1 spaliły na panewce – zambijski rząd zdystansował się od projektu, poproszone o fundusze UNESCO odmówiło wsparcia, a pierwsza afronautka zaszła w ciążę i zrezygnowała z uczestnictwa w programie kosmicznym.

Mimo tego zambijski program kosmiczny cieszył się przez krótki czas sporym zainteresowaniem mediów z całego świata.

Kenijski program kosmiczny

O ile zambijskie plany można opisywać głównie z przymrużeniem oka, to kenijski program kosmiczny nie tylko prezentuje się znacznie poważniej, ale ma na koncie konkretne sukcesy. Wszystko za sprawą szczęśliwego położenia Kenii.

Z punktu widzenia misji kosmicznych kosmodromy położone możliwie blisko równika oferują kilka istotnych zalet: rotacja naszej planety nadaje rakietom dodatkową prędkość, a wynoszenie na orbitę ładunków z okołorównikowych lokalizacji jest prostsze i mniej kosztowne.

Nic zatem dziwnego, że już w latach 60. na terenie Kenii, a konkretnie na jej wodach terytorialnych, powstało Centrum kosmiczne Luigi Broglio, znane również jako platforma San Marco.

Platforma startowa San Marco

Budowa centrum kontroli lotów i kosmodromu była możliwa dzięki pomocy ze strony NASA i rzymskiego uniwersytetu Sapienza, a do 1988 roku wykonano stamtąd co najmniej 27 udanych startów.

Od tamtego czasu loty zostały wstrzymane. Kosmodrom jest jednak konserwowany i utrzymywany w stanie gotowym do użytku, a Kenia szuka zagranicznych partnerów, z którymi mogłaby rozwinąć program komercyjnych lotów kosmicznych, w oparciu o technologię startów z powierzchni wody, oferowaną przez firmę Sea Launch. Wśród państw, potencjalnie zainteresowanych współpracą wymieniana jest min. Ukraina.

Ugandyjski program kosmiczny

Kenijskie plany wypadają jednak bardzo skromnie przy ugandyjskim programie kosmicznym. Początki marzeń Ugandyjczyków o podboju Kosmosu sięgają jeszcze lat 70. i krwawej dyktatury Idiego Amina, który rozpoczął selekcję i trening potencjalnych astronautów, każąc im skakać po rozłożonych na ziemi oponach.

Mierzyć siły na zamiary: ugandyjski program kosmiczny

Wyścig kosmiczny to nie tylko wielkie i bogate agencje kosmiczne albo prywatne firmy na miarę Space X. Przy odrobinie chęci można przecież zbudować…

Bardziej współczesna wersja ugandyjskiego programu kosmicznego jest rozwijana przez Chrisa Nsambę, byłego żołnierza amerykańskiego korpusu piechoty morskiej. Jej pierwszym etapem jest budowa samolotu, zdolnego do osiągnięcia pułapu 24 kilometrów, a następnie skonstruowanie samolotu kosmicznego „Dynacraft Spaceship”, który ma znaleźć się w Kosmosie już w 2017 roku.

Warte odnotowania są proponowane przez Chrisa Nsambę metody treningu ugandyjskich astronautów:

Zdaniem pomysłodawcy całego przedsięwzięcia wystarczy zamówić silnik odrzutowy, zbudować komin, umieścić silnik u jego podstawy, a następnie wrzucić do komina kandydata na astronautę, który znajdzie się w warunkach zbliżonych do nieważkości. Czytaj więcej

Najbardziej interesujące są jednak informacje, które znajdziemy na oficjalnej stronie programu kosmicznego, Ugandanway.com. Wśród opisów projektu, planów, różnej dokumentacji i raportów znajdziemy tam – traktowany jak widać całkiem serio – dział ze zdjęciami ufoków, a wśród nich „prawdziwe” zdjęcie Adolfa Hitlera w towarzystwie stereotypowego Szaraka.

W takim kontekście trudno się dziwić, że skupieni wokół Nsamby wolontariusze nie szczędzą sił, by w końcu polecieć w Kosmos. Kto by nie chciał wiedząc, że można tam spotkać takie cuda?

Zdjęcie ze strony ugandyjskiego programu kosmicznego

Chiński program kosmiczny. 13 lat temu w Kosmos wyruszył Shenzhou 1

Choć Chiny dość wcześnie przystąpiły do kosmicznego wyścigu, przez dziesięciolecia pozostawały daleko w tyle za Stanami Zjednoczonymi i Związkiem…

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze