Sekrety Elona Muska: aby zbudować Teslę, rozebrał na części Mercedesa CLS

„Steve Jobs chciał waszych pieniędzy. Mark Zuckerberg pragnie wam pomóc udostępnić zdjęcia bobasów. Elon Musk zamierza uratować świat przed zagładą.” Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak publikujemy fragment najnowszej biografii Elona Muska.

Ten artykuł ma 3 strony:

Tylko dla czytelników Gadżetomanii! Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak prezentujemy fragment książki „Elon Musk. Biografia twórcy PayPala, Tesli i SpaceX” autorstwa Ashlee Vance'a. Biografia Muska będzie dostępna w sprzedaży od 17 lutego.

Duży koncern motoryzacyjny może wydać miliard dolarów i potrzebować tysięcy ludzi na zaprojektowanie nowego pojazdu oraz wprowadzenie go na rynek. Tesla nie miała takich zasobów, a jednak stworzyła Model S. Zgodnie z relacją Lloyda, początkowo planowano produkcję około dziesięciu tysięcy modeli rocznie, przeznaczając na ten cel budżet w wysokości około stu trzydziestu milionów dolarów, pokrywający także prace inżynieryjne oraz zakup maszyn tłoczących elementy nadwozia. „Jedną z rzeczy, na które Elon naciskał, było skupienie jak największej części produkcji w zakładzie” – powiedział. Tesla miała nadrabiać braki funduszy na R&D, zatrudniając bystrych ludzi, potrafiących pracować ciężej i kombinować lepiej niż dostawcy, na których polegali inni producenci. „Motto firmy głosiło, że jeden świetny inżynier zastąpi trzech średnich” – dodał Lloyd.

Mały zespół inżynierów rozpoczął proces deszyfrowania wewnętrznych zawiłości Modelu S. Pierwszym krokiem ku temu była wizyta w salonie Mercedesa, gdzie odbyli przejażdżkę testową czterodrzwiowym coupe CLS oraz sedanem klasy E. Obydwa auta miały to samo podwozie, a inżynierowie wymierzyli każdy centymetr, badając wszystkie zalety i wady. W końcu bardziej przypadł im do gustu wygląd CLS, który obrali za podstawę do dalszych prac nad Modelem S.

Po zakupie inżynierowie rozebrali Mercedesa. Spłaszczyli prostokątny akumulator Roadstera, wycięli spód i umieścili go tam. Następnie dodali w bagażniku elektronikę, która połączyła system. Potem wymienili wnętrze auta, nadając wykończenie. Po trzech miesiącach pracy Tesla zbudowała de facto elektrycznego Mercedesa CLS, którego użyto do zachęcenia inwestorów i przyszłych partnerów, jak Daimler, którzy później zwracali się do firmy po elektryczne układy napędowe do swoich samochodów. Od czasu do czasu zespół zabierał auto na przejażdżkę po drogach publicznych. Ważyło więcej od Roadstera, ale wciąż było szybkie i na jednym ładowaniu mogło przejechać około dwustu kilometrów. Chcąc utrzymać testy w sekrecie, inżynierowie musieli zamocować z powrotem rury wydechowe, aby auto wyglądało jak każdy inny CLS.

Tesla Model S

Mniej więcej w tym czasie, latem 2008 roku, pracę w Tesli rozpoczął nieco afektowany miłośnik aut, Franz von Holzhausen. Miał tchnąć nowe życie we wczesne projekty samochodu i – w miarę możliwości – uczynić Model S produktem kultowym.

Von Holzhausen dorastał w małym miasteczku w stanie Connecticut. Jego ojciec pracował nad projektowaniem i marketingiem towarów użytkowych, a syn traktował rodzinną piwnicę pełną markerów, różnych rodzajów papieru i innych materiałów jako pole dla rozwoju swojej wyobraźni. Z biegiem lat chłopiec zainteresował się samochodami. Wraz z przyjacielem rozmontowali pewnej zimy silnik pojazdu buggy, a potem złożyli go z powrotem. Franz zawsze rysował samochody na marginesach zeszytów szkolnych i wieszał ich plakaty w swoim pokoju. Wybierając studia, postanowił pójść w ślady ojca i zapisał się na kurs projektowania przemysłowego na Syracuse University. Później, w wyniku przypadkowego spotkania z innym projektantem w trakcie stażu, von Holzhausen usłyszał o Art Center College of Design w Los Angeles. „Ten facet powiedział mi o projektowaniu samochodów i szkole w Los Angeles, a ja od razu się wkręciłem” – wspominał. „Studiowałem dwa lata na Syracuse, a potem zdecydowałem się przenieść do Kalifornii”.

Zobacz również: Historia telewizorów

Przeprowadzka rozpoczęła jego długą i burzliwą karierę w branży motoryzacyjnej. Von Holzhausen podjął staż w stanie Michigan w Fordzie, a potem w Europie w Volkswagenie, gdzie nauczył się wyłapywać różne branżowe niuanse. Po obronie w 1992 roku rozpoczął pracę w niemieckim koncernie nad najbardziej ekscytującym projektem, jaki można było sobie wyobrazić – ściśle tajną nową wersją Beetle. „To był magiczny okres” – opowiadał. „Zaledwie pięćdziesiąt osób na świecie wiedziało, że nad tym pracujemy”. Von Holzhausen miał szansę pracować zarówno nad zewnętrznymi, jak i wewnętrznymi elementami auta, w tym kultowym wazonikiem na kwiaty wbudowanym w deskę rozdzielczą. W 1997 roku Volkswagen rozpoczął sprzedaż modelu New Beetle, a von Holzhausen mógł obserwować z pierwszej ręki, jak wygląd samochodu zachwycił ludzi i zmienił sposób postrzegania marki, która notowała fatalne wyniki sprzedaży na amerykańskim rynku. „Zapoczątkowała odrodzenie marki i przywróciła znaczenie designowi” – podkreślał.

VW New Beetle

Von Holzhausen pracował w VW przez osiem lat, pnąc się po drabinie kariery projektanta i zakochując w kulturze samochodowej Południowej Kalifornii. Los Angeles od dawna uwielbiało swoje auta, a jego klimat sprzyjał posiadaniu różnych typów pojazdów, od kabrioletów do vanów, w których można było zmieścić deskę surfi ngową. Odbycie studiów projektowych umożliwiło von Holzhausenowi przejście z VW do General Motors, a potem do Mazdy, gdzie objął stanowisko dyrektora działu projektowego.

Praca w GM ujawniła von Holzhausenowi wady wielkich koncernów z branży motoryzacyjnej. Żadne z aut znajdujących się w portfolio marki nie ekscytowało go, a jakakolwiek większa zmiana w kulturze organizacyjnej firmy wydawała się niemożliwa. Był zaledwie członkiem zespołu projektowego liczącego tysiąc osób, które przypadkowo przydzielano do marek, zupełnie nie biorąc pod uwagę, kto naprawdę chciałby nad czym pracować. „Wyssali ze mnie energię” – powiedział. „Wiedziałem, że nie chcę tam umrzeć”. Dla odmiany Mazda potrzebowała i chciała pomocy. Pozwoliła von Holzhausenowi i jego zespołowi w Los Angeles zostawić ślad na każdym samochodzie znajdującym się w portfolio na rynek północnoamerykański, a także stworzyć auta koncepcyjne, które zmieniały podejście do projektowania przyjęte dotychczas przez markę. Jak to ujął: „Wygląd i odczucie samochodu odzyskały swoje zoom-zoom”.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Trójkąt Bermudzki. Wielka tajemnica czy wielka bzdura? Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Życie na pokaz. W sieci udajemy zdrowych i szczęśliwych, bo zmuszają nas różne aplikacje Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Jaki nóż wybrać? Najlepsze scyzoryki i foldery za 50, 100 i więcej złotych Hatsune Miku: oto przyszłość muzyki. Ta Japonka zawsze będzie miała 16 lat Bill Gates: kradnij pomysły, zdradzaj przyjaciół, ciężko pracuj. Tak zostaniesz miliarderem Współczesne czołgi i pojazdy bojowe Wojska Polskiego. Ten sprzęt ma nas obronić Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Nieznane samoloty polskich konstruktorów, które nigdy nie weszły do produkcji Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Dzień z życia śmieciarza. Kosze na śmieci pełne telewizorów, komputerów i konsol? Cuda techniki, które działają bez prądu TechFlash #1 - modelki w bikini: właśnie po to wymyślono VR Gadżety dla prawdziwego geeka. Czym uraczą nas producenci w 2016 roku? Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania Współczesne lotniskowce. Najpotężniejsze okręty, jakie kiedykolwiek pływały po morzach Wyleciał z Mozilli, bo nie lubi gejów. Powrócił z produktem, który zabije internetową reklamę Mąż dowiedział się o ciąży swojej żony dzięki danym z jej Fitbita Soczewki kontaktowe przyszłości

Popularne w tym tygodniu:

Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Życie na pokaz. W sieci udajemy zdrowych i szczęśliwych, bo zmuszają nas różne aplikacje Unikalne hasła: zakała współczesnego internetu. Jak pozbyć się tego problemu? Trójkąt Bermudzki. Wielka tajemnica czy wielka bzdura? Developerzy Microsoftu zdradzają tajemnicę datowania sterowników na 2006 rok Tex-lock: lekkie i zaskakująco wytrzymałe zapięcie rowerowe Bond: każde sterowane pilotem urządzenie może być inteligentne Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Analogue Nt Mini: klasyczny NES w luksusowej odsłonie Gala Mobility Trends 2016 – największe wydarzenie w branży mobilnych technologii Mobilność czy wygoda? Możesz mieć wszystko: poznaj warte uwagi notebooki 2w1