Nothing to Hide: skradanka na opak. Bądź cały czas widoczny, bo zginiesz!

Jeśli znudziły Was gry, w których musicie się ukrywać i znikać z pola widzenia przeciwników, czas na odmianę – gra Nothing To Hide wywraca do góry nogami schemat znany ze skradanek. I robi to w całkiem przyjemnym stylu!

Nothing To Hide

Nothing To Hide

Być zawsze w cieniu, unikać wzroku przypadkowych osób i obiektywów kamer, przenikać niezauważenie przez wyrafinowane systemy zabezpieczeń i kordony wartowników… Gry nazywane skradankami mają długą historię.

Prekursor gatunku pojawił się w 1981 roku i nosił tytuł Castle Wolfenstein. Brzmi znajomo? To właśnie ta gra stała się inspiracją dla twórców nieśmiertelnego Wolfensteina 3D, a załoga id Software podczas prac nad Wolfem testowała możliwość włączenia do gry przebierania się i ukrywania przed strażnikami.

Jak wiadomo, nic z tego nie wyszło, ale skradanki, popularyzowane przez takie tytuły jak ważny również dla gatunku FPS GoldenEye 007 czy serie Thief albo Splinter Cell, zdobyły rzesze wiernych zwolenników.

Wypracowany przez ponad 30 lat rozwoju gatunku schemat został właśnie postawiony na głowie. Gra Nothing To Hide to skradanka na opak czy – jak twierdzą jej twórcy – antyskradanka. O co w niej chodzi?

Nothing To Hide przenosi nas do utopijnej rzeczywistości, gdzie na rozterki w stylu „o rety, inwigilujo” nie ma już miejsca. Tylko typy spod ciemnej gwiazdy mają coś do ukrycia. A takich – jak uczy gra – eliminuje się szybko i skutecznie. Aby uniknąć problemów, trzeba przez cały czas pozostawać w polu widzenia kamer.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. O tym, jak wygląda pomaganie w inwigilowaniu samego siebie, możecie przekonać się sami – na tej stronie udostępniono demo gry (HTML5). Nothing To Hide nie jest jeszcze skończona Jej twórcy zbierają pieniądze na doprowadzenie projektu do końca i – co nietypowe– nie robią tego za pomocą Kickstartera, ale własnej strony Back.NothingToHide.cc. Do tej pory zebrali jedną piątą wymaganej kwoty.

Zapowiada się obiecująco!

Zobacz również: Tech Heroes #1 - Sos Sosowski - Gadżetomania.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Rozrywka:

Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Warszawa jest smutna, a Wrocław przereklamowany Historia pewnej marynarki Recenzja: Cała prawda o planecie Ksi Robaczki z Zaginionej Doliny – narkotyki, kosmici i rzeź Jak obejść paywall Agory, czyli będę bronił Spider’s Web (o dziwo) Żegnajcie, gracze Słowiańskie dziwy Czat ze zmarłym? Pokaż swojemu dziecku, jak przegrywa prawdziwy facet! Jak się kończy gry? Pismo obrazkowe – po co robić internetowe wideo? "Her" - trudne randki z komputerem Jakie pierwsze trofeum, taki cały rok IPLA, robisz to źle! Moje przygody z polskim VOD World of Tanks: Rush. Z on-line do off-line Internetowy troll, czyli sadysta i psychopata. Tak, w prawdziwym życiu też! Też jesteście znudzeni Call of Duty i Battlefieldem? Wydawcy widzą wasze zmęczenie i będą chcieli zaskoczyć Jak zdobyć w Mario możliwie najmniejszą liczbę punktów (i przeżyć!) Kiepskie, banalne – a i tak oglądam dalej. Dlaczego tracę czas na serialowy chłam? Steam Machines. Który model wybraliście w naszej sondzie? "Zelda" od Miyamoto i "Koralina" Gaimana - co je łączy? Gry za grosze. Wiedźmin, Krater i Crazy Machines w super cenach Facebook wie, czy szybko się zakochasz i ile przetrwa Twój związek