Czekam, aż smartfon przyda się na koncertach. Kiedy każdy będzie mógł nagrać własnego bootlega?

Gdy na koncercie widzę wyciągnięte smartfony, które coś tam nagrywają, zawsze zastanawiam się, po co ich właściciele tak robią. Przecież wiadomo, że nic z tego nie wyjdzie.

To jakaś koncertowa plaga. „Kiedyś zapalniczki, dziś smartfony” - chciałoby się rzec i dorzucić zdjęcie, na którym widać masę ludzi z wyciągniętymi telefonami. Niby to dobry pomysł. Przecież fragment ulubionego utworu to świetna pamiątka, dużo lepsza niż papierowy bilet.

Tyle że z takich nagrań nic dobrego nigdy nie wychodzi. Większość koncertowiczów nie posłuchało rad Komórkomanii i ich zapis koncertu to dramat. Kiepski obraz, fatalny dźwięk. Mało który koncert na YouTube jest nagrany dobrze.

Co innego porządny bootleg.

Bootleg – angielski termin oznaczający nagranie muzyczne rozpowszechniane bez zgody autora; nagranie pirackie. Wiele osób do określenia nielegalnych nagrań z koncertów używa terminu ROIO — Records of Illegitimate/Indeterminate Origin czyli "nagrania o nielegalnym/nieokreślonym pochodzeniu". Czytaj więcej

Gdy widzę smartfony wyciągnięte na koncercie, przypominają mi się czasy, kiedy byłem fanatycznym słuchaczem Kultu i częstym gościem ich forum. To był irytujący fanatyzm.

Wkurzałem się, gdy ktoś mówił, że „12 groszy” to piosenka Kultu. Nie rozumiałem, jak można nie wiedzieć, w którym roku ukazała się jakaś płyta tego zespołu. Albo że Kazik jest fanem Legii. Lub że grali trasę w Brazylii. I tak dalej, i tak dalej.

Ale ja i tak byłem słabym zawodnikiem. Na forum Kultu byli prawdziwi zawodowcy. „Ultrasi”, jak w piłce nożnej. Gdy Kult ogłaszał jesienną trasę koncertową, oni drukowali rozpiskę i szli z tym do pracodawcy. W tych dniach nas nie będzie – kładli listę koncertów na biurku szefa i wychodzili. Nie zgodził się? Trudno, koncerty ważniejsze, praca się znajdzie.

Zobacz również: Dell Inspiron Q15R

No dobra, nie mam pojęcia, czy tak właśnie było, tak to sobie wówczas wyobrażałem. Tak czy siak, albo to ja miałem rację, albo oni mieli wyrozumiałych przełożonych, bo byli na każdym koncercie Kultu. Nieważne, czy grali właśnie w Warszawie na corocznej jesiennej, pomarańczowej trasie, czy może na prywatnej imprezie, o której prawie nikt nie wiedział. Oni akurat wiedzieli i tam byli.

Bootlegi — dzieło fanatyków

To jeszcze nic. Skoro oni byli ultrasami, to – trzymając się futbolowej terminologii – musieli być też chuligani. Ci najbardziej szaleni. Inni bawią się dopingiem, a oni robią coś, czego normalni ludzie nie rozumieją. W koncertowym przypadku też tak było. Ci ludzie nagrywali wszystkie występy.

Zdjęcie kasety pochodzi z serwisu shutterstock.com

Jechali setki kilometrów tylko po to, żeby stać przez dwie i pół godziny z kamerą. Albo trzy, bo przecież Kult ma bardzo długie koncerty. I to nie raz do roku. Zawsze. Dla nich koncert równał się nagranie. To było jak praca. Tyle że nic z tego nie mieli. I musieli płacić za wstęp z własnej kieszeni.

Mieliśmy coś z tego my, forumowicze. Gdy pojawiał się temat „Koncert gdzieś tam”, to od razu sprawdzało się, czy ktoś ze skromnej, liczącej góra cztery osoby, nagrywającej elity tam będzie. Wiedzieliśmy, że na pewno pojedzie, ale zawsze lepiej mieć potwierdzenie.

Sama obecność nic nie gwarantowała. Problemem było to, że „bootlegowicze” nie zawsze dzielili się swoją twórczością. Kiedy wrzucali choć fragment koncertu, kilka utworów, na przykład rzadko granych, na forum było święto.

Niestety, święta nie są zbyt często. Kiedyś mnie to wkurzało. Jak już nagrywasz, to się dziel. Oni woleli nagraniami się wymieniać. Masz bootleg z Tomaszowa Lubelskiego? OK, to w zamian za to daję nagranie z Turowic. Tak to działało. Dostęp do nagrań mieli nieliczni. Krewni i znajomi albo inni „bootlegowicze”. Większość zostawała w ich „rodzinie”, tylko czasami coś skapywało i trafiało do wygłodniałej publiczności.

Szaraczkom, czyli mnie, pozostawało wchodzenie na ich strony i obserwowanie, ilu koncertów nigdy nie posłucham. Lizałem cukierek przez szybę. Mówiąc szczerze – nie lubiłem bootlegowiczów. W końcu nikt nie lubi egoistów, prawda?

Zdjęcie płyty winylowej pochodzi z serwisu shutterstock.com

To nie egoizm. Nie tak dawno, w Łodzi, stałem obok chłopaka, który na swoim koncie ma tyle nagranych koncertów, że zawstydziłby niejedną wytwórnię. Kiedy wszyscy piją piwo, czekają na wejście, on ustawia kamerę. Niedrogą, kosztuje ponad tysiąc – zdradził mi. XYZ ma dużo lepszą, różnicę od razu słychać – tłumaczy.

Koncert — dwie godziny. Praca nad bootlegiem — dwa tygodnie

Nie ma statywu, więc będzie musiał stać co najmniej 2,5 godziny. Później, jak już dotrze do domu, cały materiał trzeba skonwertować. Całe nagranie waży bodaj 1,5 GB, razem z obrazem i dźwiękiem. Do tego jeszcze należy koncert podzielić na utwory i każdy z nich opisać.

Mnóstwo roboty, na którą nie ma się przecież czasu, bo czasami trzeba się w pracy pojawić. Nic więc dziwnego, że nie odda wszystkiego lekką ręką, chce mieć coś w zamian. Bo "społeczność" nie zawsze podziękuje, a znajdą się jeszcze tacy, którzy będą narzekać. „A dlaczego taka słaba jakość, a czemu utwory niepodzielone”. Zdarzają się malkontenci.

Podziwiam tych ludzi. Niesamowita pasja. Mimo ogromnego szacunku chciałbym jednak, żeby… nie byli potrzebni. Żeby każdy, kto wyciąga smartfon, nagrał taki koncert, jak oni. Z porządną jakością dźwięku, z niezłym obrazem.

Smartfon do kieszeni

Dzisiaj to niemożliwe. Nie tak dawno pisałem, że w trakcie podróży Kindle i Vita mogą leżeć w plecaku, bo to gadżety, które w czasie jazdy są bezużyteczne. Tak samo jest ze smartfonami na koncercie.

Zostawcie je w kieszeni. Nigdy nie nagracie czegoś tak dobrze, jak ci, którzy robią bootlegi. Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu.

Na razie jednak niewiele się zmienia. Smartfony są coraz lepsze, mają lepszej jakości kamery, a nagrania z koncertów to wciąż unikaty. Szkoda.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Lenovo Thinkpad Yoga S1 – konwertowalny, fenomenalny [test] "Technologia nie zastąpi miłości". Naprawdę? W życiu bym nie pomyślał! Tango. Pecet, który zmieści się w kieszeni Prototypowy, 18-calowy wyświetlacz OLED działa nawet po zwinięciu w rulon Cmoar Smartphone Viewer - polskie gogle VR trafiły na Kickstartera Samsung Gear VR. Wiemy, jak wyglądają gogle rozszerzonej rzeczywistości od Samsunga Hicon – gdy inteligentny zegarek to... za dużo. Bransoletka dla nałogowców? Modułowe smartfony i zegarki. Zrób to sam? Nie, dziękuję Intel i AMD na celowniku – VIA wraca do gry z nowym procesorem! Blocks - modułowy smartwatch jak Project Ara. Wybierz te funkcje, których potrzebujesz! Bezpieczny dom to azyl Twojej rodziny. Czy inteligentne instalacje faktycznie poprawiają poczucie bezpieczeństwa? Arrow – inteligentny zegarek dla szpiega! Zrobi zdjęcie z każdego kąta Gadżetomaniak w podróży: Dlaczego Polacy nie czytają? Bo nie mamy dróg! 4 certyfikowane w Brukseli szkolenia, dzięki którym zostaniesz ekspertem w IT - teraz ostatnie miejsca z dofinansowaniem Zadzwoń, aby włączyć. Pierwszy wyświetlacz zasilany połączeniem telefonicznym HummingBoard czyli Raspberry Pi na sterydach. Co oferuje ten miniaturowy komputer? Kosmo - inteligentny elektroniczny papieros, który oduczy palenia "Dlaczego Internet nie przetrwa" - tekst z 1995 roku bawi? Nie, sporo w nim racji! InPost i drony. Mistrzowski marketing i dziennikarska nierzetelność

Popularne w tym tygodniu:

Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych Optane SSD DC P4800X: pierwszy dysk Intela z pamięcią 3D XPoint Epson PaperLab: biurowe urządzenie do wydajnego recyklingu papieru Oregon SHE101: czujnik jakości powietrza z funkcją powerbanku LG 32UD99: monitor 32” z 4K i HDR trafił do pierwszych sklepów CAMEO360: najmniejsza kamera sferyczna 4K na świecie SHFT IQ: wirtualny trener biegania korzystający ze sztucznej inteligencji ET Mini: mobilny projektor z bezprzewodowym strumieniowaniem wideo Asus ROG Swift PG258Q: gamingowy monitor z odświeżaniem aż 240 Hz