Seks i prywatność w Internecie: szpiegujący wibrator

Zagrożenie dla naszej prywatności może nadejść z niespodziewanej strony. Szpiegiem, który ujawni nasze wrażliwe dane może okazać się nowoczesny wibrator.

  1. Jakie technologie zawdzięczamy branży porno?
  2. Czym jest teledildonika?
  3. Czy w Alabamie można kupić wibrator?
  4. Jak wygląda napaść seksualna na odległość?

Porno i technologia

Płatności online, streaming wideo, popularne przed laty dialery, płatne wideoczaty na żywo czy w końcu pogoń za coraz większą przepustowością łącz internetowych – to wszystko wyglądałoby dzisiaj inaczej, gdyby nie branża dla dorosłych.

O tym, jak bardzo branża erotyczna wpłynęła i nadal wpływa na popularność różnych rozwiązań i technologii, nie trzeba chyba nikogo przekonywać (a jeśli trzeba, polecam artykuł „Porno i technologie. Co zawdzięczamy branży pornograficznej?”).

Sądzicie, że Internet to bogactwo treści i usług? To tylko pozory. W rzeczywistości to po prostu dodatek do porno. Branża dla dorosłych pozostaje zazwyczaj w cieniu, ale to właśnie ona wpływa na kształt globalnej Sieci bardziej niż cokolwiek innego.

Łukasz Michalik, Porno i technologie. Co zawdzięczamy branży pornograficznej?

Wygląda jednak na to, że związek porno i technologii ujawnia się również tam, gdzie niekoniecznie chcielibyśmy go zobaczyć. Czyli w przypadku kwestii, związanych z naszą prywatnością.

Teledildonika: seks na odległość

Słyszeliście o teledildonice? Termin ten wymyślił w latach 70. amerykański socjolog Ted Nelson, który nazwał tak technologię przyszłości, pozwalającą na uprawianie seksu na odległość.

To, co kiedyś było futurologią, jest już naszą rzeczywistością, czego przykładem są choćby zabawki erotyczne We-Vibe. Te nowoczesne wibratory poza obsługą za pomocą smartfona pozwalają m.in. na zdalne sterowanie czy tworzenie sekwencji poleceń, opisujących charakterystykę i intensywność pracy urządzenia.

Brzmi niegroźnie, więc w czym problem?

Zobacz również: Dźwięk w filmach porno VR. Czego możemy się spodziewać?

Ten pojawił się, gdy gadżetom We-Vibe postanowili przyjrzeć się specjaliści od cyberbezpieczeństwa, którzy odkryli, że zabezpieczenia wibratorów można złamać i np. zdalnie przejąć nad nimi kontrolę, co z punktu widzenia prawa mogłoby zostać uznane za napaść na tle seksualnym.

Na tym problem się nie kończy. Nie dość, że twórcy nowoczesnych wibratorów nie przyłożyli się do zabezpieczenia swoich urządzeń, to na dodatek ich aplikacja gromadziła bez wiedzy użytkowników dane na temat czasu i miejsca, a także sposobu korzystania z urządzeń. A także łączyła te dane z podanym w czasie rejestracji adresem e-mail, co pozwalało w jednoznaczny sposób identyfikować użytkowników i ich preferencje.

To znacznie groźniejsze, niż mogłoby się w pierwszej chwili wydawać.

We-Vibe

300 batów za wibrator

O ile w cywilizowanym świecie detale, dotyczące czyjegoś życia seksualnego czy mniej lub bardziej nietypowych upodobań mogłyby co najwyżej stać się fundamentem jakiegoś obyczajowego skandalu czy towarzyskiego ostracyzmu, to są na naszej planecie zakątki, gdzie problem jest znacznie poważniejszy.

Ot, choćby taka Indonezja, gdzie widełki kary za masturbację obejmują zarówno dekapitację, jak i 32 miesiące więzienia. Albo Arabia Saudyjska, gdzie grzesznicy mają czas przemyśleć swoje postępowanie w czasie 3-letniej odsiadki, wymiennej na 300 batów. Albo amerykański stan Alabama, w którym produkcja i sprzedaż gadżetów erotycznych jest w ogóle zabroniona przez prawo.

Choć po ujawnieniu problemu We-Vibe zapewnia, że dane użytkowników są bezpieczne, a gromadzono je wyłącznie w celu podniesienia jakości usług, to warto mieć świadomość, że urządzeniem, które naraża nas na wyciek wrażliwych danych jest nie tylko komputer, smartfon czy domowy router. Szpiegiem może okazać się nawet wibrator.

Źródło: Kaspersky, Dziennik Internautów

Zobacz więcej artykułów z serii: Rozdziobią nas kruki i drony

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Nurkujące drony i łodzie jak statki kosmiczne: osobisty sprzęt do podróży pod wodą Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Jak powstaje smartfon? Jeśli poznacie prawdę, być może nigdy więcej go nie kupicie Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Kosmiczne technologie, których używamy na co dzień Tego używaliśmy przed internetem. Skazane na zapomnienie stare nośniki danych Cyfrowi aktorzy w filmach. Jak wyglądała droga od prostych modeli 3D do fotorealizmu? Jaki nóż wybrać? Najlepsze scyzoryki i foldery za 50, 100 i więcej złotych Tego się po Apple nie spodziewałeś. 13 nieznanych faktów Hatsune Miku: oto przyszłość muzyki. Ta Japonka zawsze będzie miała 16 lat Algorytm zabijania. Skynet istnieje i dzięki big data decyduje, kogo trzeba uśmiercić