Uważaj na licencję. Naruszenie może kosztować nawet 2 tys. zł!

Gdzie kończy się słuszna troska o własność intelektualną, a zaczyna copyright trolling? Granica bywa bardzo cienka, czego przykładem jest przypadek pewnej polskiej firmy.

Zdjęcie klawiatury pochodzi z serwisu Depositphotos

Zdjęcie klawiatury pochodzi z serwisu Depositphotos

  1. Dlaczego warto czytać umowy?
  2. Na co zwracać uwagę, korzystając z Quick.Cms?
  3. Jakie działania narażają nas na karę w wysokości 2 tys. złotych?
  4. Gdzie kończy się obrona prawa, a zaczyna copyright trolling?

Nie czytamy umów

Czytacie uważnie wszystkie umowy, regulaminy i licencje, podsuwane wam przez różne aplikacje i serwisy internetowe? Mogę się założyć, że nie. Sam również tego nie robię i chyba nie znam nikogo, kto mógłby z czystym sumieniem przyznać, że przeczytał wszystko, na co kiedykolwiek się zgodził.

Nic dziwnego. Objętość różnych regulaminów i licencji jest tak duża, że – gdybyśmy traktowali je z należytą powagą – nasze życie upływałoby na tej, jakże mało porywającej, lekturze.

Zazwyczaj zakładamy albo brak złej woli ze strony dostawców różnych usług, albo sądzimy, że ktoś przeczytał to wszystko wcześniej i – gdyby znalazł coś niepokojącego – sprawa zostałaby odpowiednio nagłośniona (pamiętacie prehistoryczne i niewinne w czasach Google Echo i Alexy kontrowersje, związane z Kinectem?). I zazwyczaj mamy w tym przekonaniu rację.

Pułapka na użytkowników?

Problem pojawia się w tych nielicznych przypadkach, gdy jest inaczej. Wygląda na to, że potencjalnie niebezpieczny dla użytkowników zapis znalazł się w licencji oprogramowania Quick.Cms, udostępnianego przez polską firmę OpenSolution. Quick.Cms to narzędzie, pozwalające na łatwe stworzenie strony internetowej i zarządzanie jej treścią. Oprogramowanie jest dostępne w wersji płatnej i darmowej, a darmowa ma ograniczenia, dotyczące modyfikacji tzw. stopki – elementu strony, zawierającego informacje o autorze.

Trudno dziwić się twórcom oprogramowania: udostępniają efekt swojej wieloletniej, ciężkiej pracy za darmo i mają prawo oczekiwać, że informacja o autorstwie zostanie zachowana. Intencje są tu oczywiste – użytkownik otrzymuje coś bezpłatnie, ale wiąże się to z niewielkimi ograniczeniami, zapewniającymi twórcy reklamę. To – jak sądzę – nie powinno budzić i raczej nie budzi żadnych kontrowersji.

W czym zatem tkwi problem? Jest nim zapis w licencji, dotyczący jakiejkolwiek modyfikacji stopki. Nie chodzi tu o jej ukrycie czy usunięcie informacji o autorstwie, ale o najdrobniejszą nawet ingerencję, która nie zmienia treści ani czytelności tej informacji. Dziennik Internautów, który jako pierwszy opisał i nagłośnił tę sprawę, interpretuje ten fakt jako możliwą pułapkę, zastawioną na użytkowników.

Fragment licencji Quick.Cms

Użytkownik łamiący licencję jest cenniejszy

Działania twórców CMS-a, którzy – jak podaje DI — w sposób zorganizowany wyszukują naruszenia licencji i reagują na nie żądaniem zapłaty 2 tys. złotych, wydają się to potwierdzać. Wynika z tego ostrożnie stawiany zarzut, że klient łamiący licencję jest w takim przypadku cenniejszy od uczciwego, a wyszukiwanie naruszeń może stać się istotnym źródłem dochodu. W takim przypadku częste łamanie licencji przez użytkowników staje się korzystne dla autorów oprogramowania, a stąd tylko krok dzieli nas od copyright trollingu.

Copyright trolling

Jest to wykorzystywanie istniejących procedur i przepisów, związanych z ochroną praw autorskich, do celów wątpliwych z punktu widzenia ducha tego prawa. Często wiąże się z próbami zastraszania lub żądaniem rażąco wygórowanych opłat, niemających związku z wysokością ewentualnie poniesionej szkody.

Dużo w tej sprawie jest domniemywań i interpretacji. Nic dziwnego, bo opisane działania mieszczą się przecież w literze prawa, a cała sprawa jest delikatna. Nie sposób odmówić autorom oprogramowania prawa do dysponowania nim w dowolny sposób, reklamowania się poprzez darmową wersję swojej usługi czy wymagania od użytkowników, by przestrzegali licencji.

Chodzi o coś innego: o towarzyszące temu intencje. Jeśli zapis w regulaminie rzeczywiście powstał nie jako zabezpieczenie praw autorów, ale jako pułapka na nieostrożnych użytkowników, to takie praktyki zasługują na potępienie. Nie to jest jednak naszym celem – oceny moralnych aspektów takiej sytuacji każdy może przecież dokonać sam. Chodzi jednak o coś innego – o ostrzeżenie potencjalnych sprawców naruszeń licencji i zwrócenie uwagi na fakt, że nawet drobna ingerencja w wygląd stopki tego CMS-a może użytkowników bardzo drogo kosztować.

Fragment strony http://opensolution.org/system-cms-quick-cms.html

Jak uniknąć pułapki?

Warto przy tym wspomnieć, że przed laty podobne problemy dotyczyły użytkowników jednego z polskich serwisów z mapami. O ile korzystanie z niego było bezpłatne, to umieszczenie na własnej stronie fragmentu mapy nie za pomocą udostępnionych przez właścicieli serwisu narzędzi, ale np. w formie statycznego obrazka, skutkowało horrendalnie wysokimi roszczeniami.

Dlatego warto zwracać uwagę na to, z jakich usług i w jaki sposób korzystamy. Choć typowa w takich przypadkach rada „trzeba czytać umowy” jest bez wątpienia słuszna, to – do czasu, aż te będą krótkie i pisane ludzkim językiem, a nie prawniczą nowomową – wydaje się całkowicie oderwana od rzeczywistości.

Z tego powodu warto nagłośnić tę sprawę, mając zarazem nadzieję, że ograniczy to liczbę użytkowników, którzy nieświadomi i bez złych intencji naruszyli warunki licencji. Bo przecież o to zarówno użytkownikom, jak i uczciwym autorom oprogramowania powinno chodzić.

Źródło: http://di.com.pl/darmowy-quickcms-lepiej-uwazaj-na-licencje-mozesz-slono-zaplacic-56535

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Poradniki:

Dlaczego gniazdka elektryczne są różne w różnych krajach? Walentynkowe gadżety 2017. Co podarować drugiej połówce? Słowniczek Smart TV. Co znaczą skróty 4K, DLNA, DVB-T, HbbTV? Wyjaśniamy! BitTorrent Live: transmisje na żywo dostępne także dla Androida

Popularne w tym tygodniu:

Bez tego ani rusz. Akcesoria do montażu komputera i nie tylko Echosondy dzięki którym będziesz wiedział jak złapać grubą rybę Kochasz biegać? Te sprzęty pozwolą na jogging niezależnie od pogody Gadżety dla wędkarzy, które pozwolą się zrelaksować podczas oczekiwania na połów Prawdziwie jesienne śniadania na ciepło – gofry i nie tylko Nowy odkurzacz Electrolux to Tesla wśród automatów Baterie łazienkowe do 150 zł Gotowy na przygodę w lesie? To lepiej się dobrze uzbrój Nie tylko selfie stick - inne zastosowania kamerki GoPro Radzimy jak uniknąć błędów podczas jesiennych porządków na działce Przezorny zawsze ubezpieczony. Akcesoria do samoobrony Ten sprzęt jest w promocji, a pomoże ci zachować sylwetkę w trakcie zimy