Test elektrycznej deskorolki Kawasaki

Niedawno pojawiły się w Polsce jednokołowe surfboardy Kawasaki - deski, na których stoi się bokiem jak na snowboardzie lub deskorolce. Czy one mają szansę stać się wygodnym środkiem transportu w miastach? Sprawdzamy.

Na rynku jest coraz więcej elektrycznych, osobistych środków transportu. Mieliśmy Segwaya, który miał "zmienić oblicze miast", a który z powodu wysokiej ceny stał się zabawką dla bogatych. Kilka lat temu pojawiły się hoverboardy, czyli deski na dwóch kółkach umieszczonych w poprzek, które bezwstydnie ukradły nazwę lewitującym urządzeniom z "Powrotu do przyszłości". A co z jednokołowymi surfboardami?

Nauka jazdy na jednokołowej desce nie należy do najłatwiejszych. Wymaga bowiem od nas sporo pracy i umiejętności zachowania równowagi. Deskorolka ma jedno koło i nie ma pilota do kontroli prędkości. Szybkość jazdy i kierunek kontrolujemy więc, balansując ciałem. Jeśli więc chcemy jechać szybciej, musimy przenieść środek ciężkości do przodu, a jeśli chcemy zwolnić – do tyłu.

Na początku miałem wrażenie, że nie da się tej deski opanować. Przy pierwszych próbach stanięcia na niej, wyrwała się spod nóg, nie reagowała tak, jak chciałem albo nie chciała jechać. Ale jazda tym urządzeniem nie jest niemożliwe, nie trzeba też być wyjątkowo wysportowanym. Mniej więcej pół godziny wystarczy, żeby pewnie poruszać się na prostych odcinkach. Trudniejsze są skręty i zawracanie.

Po trzech 30-minutowych sesjach jeździłem na desce już dość pewnie. Zaliczyłem też kilka "dalszych" tras po parku i do pracy. Pojazdu najlepiej używa się na płaskiej nawierzchni, chociaż duże koło poradzi sobie nawet ze sporymi nierównościami (typu kocie łby, nierówne płyty chodnikowe czy niski krawężnik).

Producent chwali się, że deska ma zasięg 18 km, ale maksymalny komfortowy dystans to wg mnie ok. 1 — 1,5 km. Dłuższe po prostu męczą (ciągłym ugięciem nóg, balansowaniem i skrętem ciała w biodrach), chociaż pewnie można się przyzwyczaić. Deskorolka nie przeskoczy wysokich krawężników, dlatego podczas przechodzenia prze ulicę trzeba ją przenieść w rękach. Ma specjalny uchwyt, ale sporo waży — 11 kg.

Podsumowując, na deskorolce Kawasaki najlepiej jeździ się na dystansach do 1,5 km, po możliwie jak najbardziej płaskiej powierzchni, bez wielu przejść dla pieszych czy innych "przeszkód". Dlatego jeśli chodzi o transport, w miastach to urządzenie rewolucji nie zrobi, na co wpływa też cena, która dla wielu może się okazać za wysoka — ok. 2500 zł.

Ograniczenia deski nie zmieniają jednak faktu, że jazda na niej to po prostu świetna zabawa. Można się rozpędzić do 18 km/h, a jedno koło sprawia, że daje się całkiem nieźle symulować carving na snowboardzie. Jazda po mieście też jest jak najbardziej możliwa, wymaga jednak dużej czujności i potrafi czasem zmęczyć.

Czy warto zatem kupić deskę Kawasaki? Jeśli ktoś szuka gadżetu do zabawy i spędzania wolnego czasu, to jak najbardziej. Natomiast jeśli ktoś szuka wygodnego i niewymagającego środka transportu w mieście, to elektryczna deska Kawasaki się w tej roli nie sprawdzi.

Kilka porad dla tych, którzy będą stawiać pierwsze kroki na deskorolce:

  1. Włącz deskę, połóż ją na ziemi, stań tylną nogą na "ogonie".
  2. Połóż przednią nogę na "dziobie" (nie obciążaj jej od razu), przygotuj się do jazdy, przechyl się w stronę jazdy i przenieś środek ciężkości na przednią stopę.
  3. Ruszając, pochyl się do przodu i nabierz prędkości — stojąc w miejscu lub jadąc wolno, trudno utrzymać równowagę.
  4. Ugnij nogi, dzięki temu łatwiej będzie ci zareagować na nierówności i utrzymać równowagę.
  5. Nie rozpędzaj się za bardzo.
  6. Nie patrz tylko na deskę i pod nogi – patrz przed siebie.
  7. Jak chcesz się zatrzymać, to najpierw przesuń ciężar na tył, a potem po prostu zdejmij przednią nogę i postaw ją na ziemi.

Dane deski Kawasaki surfboard:

  • Waga: 11 kg
  • Maksymalna prędkość: 18 km/h
  • Czas działania około: 1,5 h
  • Czas ładowania około: 2 h
  • Cena: 2500 zł

Deska ma wbudowane ledowe oświetlenie, Bluetooth i głośnik (możesz połączyć z nią telefon i słuchać muzyki), znajduje się na niej włącznik, port ładowania, oznaczenie naładowania baterii (4 niebieskie diody z przodu).

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy:

Samsung CF791: test zakrzywionego monitora 34” z technologią kwantowej kropki Palit GeForce GTX 1050 Ti KalmX: test Pascala dla wielbicieli ciszy Benq GW2270H: test budżetowego monitora 21.5” z matrycą VA Lenovo Yoga 900S: test konwertowalnego ultrabooka dla wymagających

Popularne w tym tygodniu:

iFrogz Coda Wireless - test bezprzewodowych słuchawek dokanałowych iFrogz Coda Wireless - test bezprzewodowego głośnika za 60 zł inkBOOK Classic 2 to alternatywa dla taniego Kindle’a? [test] iFrogz Coda Wireless - test bezprzewodowych słuchawek nausznych