Dobry sprzęt to taki, który dobrze się sprzedaje? Myślmy sami, nie liczbami

Czy dzisiaj sprzęt, który sprzedał się słabo i firma na nim nie zarobiła, może być uznany za dobry? Coraz częściej mam wrażenie, że nie liczy się opinia, a wyniki sprzedaży.

Zdjęcie wykresu pochodzi z serwisu shutterstock.com

Zdjęcie wykresu pochodzi z serwisu shutterstock.com

No i co panie Pająk, Watch to porażka - maile takiej treści dostaje Przemysław Pająk ze Spider’s Web. Czytelnicy piszą o rzekomej słabej sprzedaży inteligentnego zegarka Apple, na co założyciel Spider’s Web odpowiada ze spokojem:

Nie wiem jak sprzedaje się Watch, ale jutro poznam informacje, które pozwolą mi ocenić, czy jest porażką, czy nie. Czytaj więcej

Ten krótki dialog czytelników z Przemysławem Pająkiem doskonale pokazuje, czym dzisiaj jest sukces - wysoką sprzedażą. Właściwie nic się w tym temacie nie zmieniło, od dawna jest to pewien wyznacznik. Ale wydaje mi się, że raczej dla księgowych i prezesów, a nie zwykłych ludzi, którzy dany sprzęt kupują. Tymczasem coraz częściej myślimy jak zatrudnieni w dziale finansowym.

No właśnie — przecież ludzie nie kupują dlatego, że się dobrze sprzedaje, tylko dlatego, że spełnia ich wymagania. Owszem, znajdą się tacy, którzy powiedzą, że wiele urządzeń to zwykła moda, a tłum wkłada je do koszyka, bo “wszyscy mają”.

Apple Watch — sprzedaż

Ale odłóżmy na bok skrajoności i zajmijmy się tymi, którzy własny rozum mają. Dlaczego mieliby więc interesować się wynikami sprzedaży? Jakie to ma znaczenie, czy Apple Watch jest komercyjnym sukcesem, czy może finansową wpadką? Jeśli okaże się, że sprzedało się już 5 mln sztuk, to będę musiał polecieć do sklepu? A jeżeli tylko 2,5 mln, to co — właściciele wyrzucą zegarek do kosza, bo nagle stanie się bezużyteczny?

Oczywiście wiem, że czasami zależności występują. Pewnie gdyby PlayStation Vita sprzedawała się lepiej, to dostawałaby więcej gier na wyłączność. Gdyby AMD nie było w kryzysie, to walka na pecetowym rynku byłaby ciekawa.

Ale jest też kontrargument, moim zdaniem kluczowy, bo świadczy o tym, że sprzedaż może mieć wpływ na urządzenie, ale nie musi mieć znaczenia przy jego ocenie. Dla mnie PlayStation Vita to i tak fajny sprzęt, a ci, którzy mają procesory czy też karty AMD niekoniecznie muszą na nie narzekać.

Zobacz również: Test: Hero GoPro

Tymczasem zbyt często Excel jest wyznacznikiem jakości. Często w internetowych dyskusjach czytam o tym, że Xbox One sprzedaje się słabo. No i co z tego?! Czy to oznacza, że na konsoli Microsoftu nie ukaże się nowy Assassin’s Creed?! Że nie wyszedł Wiedźmin 3? Albo GTA V? Nie!

Xbox One kontra PS4 — czy to ważne?

Sprzedaż Xboksa One ma dla przeciętnego grającego takie znaczenie, jak dla mieszkańca Zakopanego opady deszczu w Olsztynie. OK, pada, ale co mu do tego? Xbox One może oglądać plecy PlayStation 4, ale grający na nim i tak będzie z konsoli zadowolony.

To samo jest z Nintendo. Co chwilę słyszę o tym, że Wii U się nie sprzedaje i że przez to nie ma gier od “dużych, zewnętrznych wydawców”. To powszechna opinia, która wrzuca sprzęt Nintendo do szufladki z napisem “niewypał”.

Z moich obserwacji wynika, że żaden własciciel Wii U nie narzeka. Może i nie jest topowa konsola, może i nie ma na niej Battlefielda, ale nikomu to nie przeszkadza. Ba, wszyscy się cieszą z unikalnych, wyjątkowych, kolorowych i radosnych tytułów. Czytam wrażenia z rozgrywki i zazdroszczę graczom frajdy, którą Wii U daje. A ci, którzy nie mają, oceniają: Wii U nie, bo finansowa wpadka, Nintendo traci i nie zarabia tak jak inni giganci. Tylko wciąż nie mogę zrozumieć jednego: dlaczego Jana Kowalskiego grającego w Mario miałoby to interesować?

Nie myśl jak księgowa!

Rozumiem, że finanse firmy są ważne, bo to przecież od pieniędzy zależy, czy będzie się rozwijała i mogła pozwolić na lepszą, przełomową technologię. Ale zbyt często ludzie myślą jak udziałowcy czy księgowi, zamiast po prostu dyskutować o sprzęcie. O wadach i zaletach, które dotyczą nas i są związane z codziennym korzystaniem. A finanse zostawmy prezesom.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Oglądasz filmy w sieci? Sprawdź, co ci grozi Żyjemy w nawałnicy haseł. Może czas to zmienić? Niedługo naszych urządzeń nie zauważymy. Niezdrowa mania zmniejszania Remix Mini: desktop z Androidem za 20 dolarów. Chromebox jest bez szans "Kiedyś sprzęty były lepszej jakości!". A może to my bardziej o nie dbaliśmy?