5 niezwykłych historii powstania rzeczy zwykłych

Strona główna5 niezwykłych historii powstania rzeczy zwykłych
29.04.2012 00:20
5 niezwykłych historii powstania rzeczy zwykłych
Łukasz Wieliczko
Łukasz Wieliczko

Każda z rzeczy codziennego użytku, które nas otaczają, ma swoją historię. Jedne projektowane są przez konsorcja inżynierskie specjalnie do tego celu powołane, inne powstają …zupełnie przez przypadek. Pod tym kątem przyjrzyjmy się kilku przedmiotom spotykanym przez każdego z nas w swoim domu.

Plaster z opatrunkiem

Każdemu z nas to się zdarzyło… Poranek, zmysły nie do końca rozbudzone, krojenie chleba na kanapki… Ciach – palec rozcięty. Earle Dickson był pracownikiem koncernu medyczno-kosmetycznego Johnson & Johnson. Jego żona, Josephine, była niezwykle – używając języka piłkarskiego – podatna na kontuzje. Podobno nieustannie robiła sobie krzywdę przy czynnościach kuchennych. Pan Dickson miał szczerze dość niewygodnego i czasochłonnego obwiązywania gazy bandażem przy każdym najdrobniejszym urazie. Gaza przesuwała się, bandaż rozwijał się, spadał, dodatkowo był zwyczajnie niewygodny. Inżynierski kreatywny umysł znalazł rozwiązanie… Dickson począł wycinać kawałki gazy i przyklejać je do uprzednio przygotowanych kawałków taśmy samoprzylepnej. Rozwiązanie okazało się dość wygodne, więc pan Dickson pochwalił się nim przed swoim szefem, Johnson & Johnson do wynalazku dołączyło sterylną „pakowarkę” i tak w 1920 powstał „Band-Aid”, czyli pierwszy plasterek z opatrunkiem, dziś obecny w każdej domowej apteczce.

383639509876884330

Rzepy

383639509876949866

Najbardziej szpanerskie obuwie z dzieciństwa – buty na rzepy. Kto ich nie miał, ten nie może mówić o w pełni udanym dzieciństwie. Szast-prast, buty na nogach – zadowolone i dziecko, i matka, na której spoczywała wcześniej konieczność sznurowania. Jak to się zaczęło? Młody szwajcarski inżynier-elektryk, George De Mestral, po powrocie z górskiego spaceru po Alpach ze swoim psem w 1941 roku, zauważył, że tak on, jak i czworonożny przyjaciel, pokryci są „rzepami” – owocostanem łopianu. Chcąc nie chcąc – De Mestral zabrał się za usuwanie uciążliwych „kwiatów”. Z ciekawości postanowił przyjrzeć się „mechanizmowi czepnemu” rośliny pod mikroskopem. System mikrohaczyków zafascynował go do tego stopnia, że wpadł mu do głowy plan wykorzystania go w przemyśle odzieżowym do łączenia materiałów. Pojechał ze swoim pomysłem do Lyonu, aby u tamtejszych krawców spróbować go zrealizować. Początkowo patrzono na niego jak na wariata, jednak w końcu dopiął swego i udało mu się zrealizować prototypowy „rzep”, który opatentował w 1951 roku w Szwajcarii. Do 1978 roku, kiedy to wygasły prawa patentowe, „Velcro” – bo tak nazwał swój wynalazek (od połączenia francuskich słów "velours" i "crochet", oznaczających welwet i haczyk), zarobiło dla szwajcarskiego inżyniera miliony.

383639509877080938

Toster

383639509877146474

Dla mnie temat absolutnie na czasie, bo właśnie przebywam w domu rodzinnym, gdzie owo urządzenie niespodziewanie uległo awarii, odmawiając posłuszeństwa… Tostery, czy też może raczej opiekacze, znane były już od XIX wieku. Początkowo funkcjonowały na zasadzie przykładanych do siebie dwóch rozgrzanych na ogniu płyt, potem – wraz z rozpowszechnieniem wynalazku prądu elektrycznego toster ewoluował, wciąż jednak był urządzeniem siermiężnym, a jego używanie wymagało bacznej uwagi, aby nie przypalić pieczywa (chleb grzany był tylko z jednej strony, więc w stosownym momencie trzeba było kromki odwracać). Takich przypalonych grzanek, oferowanych przez przyfabryczną stołówkę zakładową, serdecznie dość miał niejaki Charles Strite, robotnik z Minnesoty. Stworzył urządzenie, opiekające chleb z dwóch stron, z minutnikiem, które po określonym czasie „wypluwało” grzanki – toster taki, jaki znamy z naszych kuchni. Pomysł opatentował w 1919 roku. W zasadzie w niewiele zmienionym kształcie tostery produkowane są do dziś.

Kuchenka mikrofalowa

383639509877277546

Mikrofalówka czasem się przydaje. Nie jest może niezbędnym wyposażeniem każdej kuchni (chyba każdy się zgodzi, że jedzenie przygotowane w mikrofalówce nie umywa się do tego z piekarnika), niemniej jednak jako rozmrażasz, tudzież podgrzewacz produktów jest bardzo praktyczna. Jak powstała? Dość przypadkowo. W 1945 oku Percy Spencer pracował jako inżynier w firmie „Raytheon". Wówczas zaczęto tam produkować magnetrony – mikrofalowe lampy, elementy składowe radaru. Pewnego dnia Spencer, zauważył, że gdy stał w pobliżu magnetronu, to batonik, który znajdował się w jego kieszeni, stopił się... Zaciekawiło go to. Postanowił poeksperymentować i położyć obok urządzenia inne rodzaje żywności. Gdy za którymś razem, położone obok magnetronu ziarenka popcornu zaczęły skakać Spencer wiedział, że odkrył coś nowego… Pierwsza kuchenka mikrofalowa, prababcia tej, którą mamy w kuchni, miała prawie dwa metry wysokości, ważyła 340 kilogramów i kosztowała 5000 dolarów.

383639509877408618

Mydło Ivory

383639509877474154

W Polsce może nie jest tak popularne, ale w Stanach to absolutny klasyk. Ivory to białe mydło w kostce, które nie tonie. W 1837 roku William Procter i James Gamble założyli małą firmę produkującą mydło i świece nazywając ją dość prozaicznie: Procter&Gamble. Dziś to największy producent w swojej branży (marki ACE, Always, Blend a Med, Lenor, Pantene i inne), a wszystko przez przypadkowy sukces. Jeden z pracowników zapomniał wyłączyć na czas mieszarki do mydła, co zaowocowało tym, że płynna substancja w kadzi, z uwagi na zbytnie przemieszanie, wzbogacona została o pęcherzyki powietrza… Co w związku z tym? Tak otrzymane mydło unosiło się na wodzie. W 1979 Gamble (junior) postanowił wypuścić nowość na rynek, co okazało się ogromnym sukcesem. Pływające mydło sprzedawało się jak świeże bułeczki i stanowiło produkt, który najbardziej przyczynił się do sukcesu koncernu.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)