5 rzeczy, za które pokochałem małe tablety

Strona główna5 rzeczy, za które pokochałem małe tablety
06.12.2013 13:24
LG G Pad 8.3
LG G Pad 8.3
Blomedia poleca
Blomedia poleca

Fablety, tabletofony? Można się kłócić o nazewnictwo, ale szczerze mówiąc, nie interesuje mnie, gdzie kończy się smartfon, a gdzie zaczyna tablet. Interesuje mnie, z czego mi się wygodnie korzysta. I z co najmniej pięciu powodów najlepiej korzysta mi się ostatnio z tabletu o przekątnej 8,3 cala.

Siedmiocalowy Samsung Galaxy Tab odrzucił mnie kiedyś topornością. Jabłek nie lubię, więc iPad mini mnie nie oczarował. Dopiero nowy LG G Pad 8.3 pozwolił mi odkryć, jakie tablety lubię najbardziej.

  1. Oglądanie seriali w metrze w końcu jest fajne

381223515359297258

Dwadzieścia pięć minut, które dzielą mnie z dalekiego Natolina do Politechniki, na której przesiadam się w autobus jadący już prawie prosto do redakcji, to akurat jeden odcinek sitcomu.

Testowałem już „The Big Bang Theory” we wszystkich możliwych wariantach. Na zwykłym smartfonie z ekranem o przekątnej około 4 cali – no da się, ale muszę ustawiać go tuż przy twarzy, przed samymi oczami.

Tablet dziesięciocalowy w ogóle jest mało mobilny, ciężki i trochę bezsensowny, jeśli nosi się i tak laptopa, i smartfona. Do tego rozłożenie go na kolanach przyciąga uwagę współtowarzyszy podróży. Pół biedy, jeśli oglądam wspomniany sitcom o nerdach. Gorzej, jeśli nadrabiam zaległości w „Grze o tron”. Jedna malutka odsłonięta pierś potrafi sprowadzić na oglądającego gniew i pogardę okolicznych obserwatorów. Oczywiście mogę wyjść z założenia, że co to kogo obchodzi, jaki serial oglądam, ale wolę nie ryzykować – skoro jest mandat za obnażanie się w miejscu publicznym, może być i za to.

O ile w starych, topornych tabletach z ekranami o przekątnej siedmiu czy ośmiu cali oglądanie filmów i seriali jeszcze nie było przyjemnością, tak teraz nie widzę już problemu (i potrzeby, by używać innych).

  1. Konsumpcja treści jest wygodna, choć wciąż nienawidzę tego sformułowania

FOT. Katarzyna Sekuła
FOT. Katarzyna Sekuła

W kwestii oglądania/czytania innych rzeczy, czyli tak zwanej – choć nie znoszę tego tak określać i ogłaszam minikonkurs na zastąpienie tego zwrotu sensownym – konsumpcji treści... Mój przyjaciel Piotr twierdzi na przykład, że do czytania e-booków najlepiej nadaje się czytnik e-booków. Odważne słowa, wiem. Nawet jestem w stanie na chwilę uznać, że ma rację. Ale ja lubię też e-wydania czasopism. Ba, zdarza mi się nawet dostawać w mniej lub bardziej służbowych sprawach PDF-y. I znowu: najwygodniej, najładniej, najszybciej właśnie w ten sposób.

Przejrzenie kilkudziesięciu fotek – też.

  1. Jest lekki

FOT. Katarzyna Sekuła
FOT. Katarzyna Sekuła

330 g to mniej niż Oculus Rift, którego ostatnio nosiłem na głowie. I to jest naprawdę ważne, bo pamiętam jeszcze, jak targałem pierwsze tablety, które mimo że były nieco mniejsze, męczyły wagą. OK, może nie mieści się do przedniej kieszeni spodni, ale jeśli jest w wewnętrznej kieszeni kurtki, to niemal go nie zauważam.

Niby ćwiczenie bicepsów za pomocą targania wyjątkowo ciężkich sprzętów to niezłe rozwiązanie dla takich miłośników siłowni jak ja, ale przecież w razie czego zawsze mogą sobie dorzucić jakieś cegły.

  1. Ma bezprzewodowe przesyłanie obrazu, które działa

381223515360018154

Miracast to moim zdaniem jeden z najlepszych wynalazków w historii ludzkości mniej więcej od czasu koła, a wspomniany LG G Pad 8.3 obsługuje go bez zarzutu. Pamiętacie, jak pisałem, że lubię oglądać seriale? Przerzucanie plików między kompem, tabletem czy wręcz – jak kiedyś to robiłem – przerzucanie ich na pendrive USB, by podpiąć do telewizora, to mordęga. Teraz, jeśli się zdarzy, że nie dokończę odcinka w metrze, tuż po powrocie, z mojego centrum dowodzenia w postaci stolika do kawy przesyłam obraz do telewizora. Magia!

  1. Mogę na nim pracować!

FOT. Katarzyna Sekuła
FOT. Katarzyna Sekuła

Tak jak w przypadku laptopów z dotykowym ekranem – trudno w ten sposób napisać książkę, ale wszystko, czego potrzebuję, czyli maile, Google Docs, Trello, Facebook i przeglądarka, hulają, aż miło, więc podczas mojej drugiej zmiany w pracy (wieczorem na kanapie) mam coraz mniej powodów, by odpalać laptopa.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (9)