Moja konsola zaczyna przypominać komputer. I wcale się z tego nie cieszę

PlayStation 4 i Xbox One jak pecet? Jestem na nie!

Zdjęcie pada pochodzi z serwisu shutterstock.com

Zdjęcie pada pochodzi z serwisu shutterstock.com

Pamiętam, że kilkanaście lat temu jednym z najpopularniejszych argumentów przeciwko konsoli było hasło: “nie ma klawiatury i myszki”. A skoro nie ma, to jak grać na padzie w FPS-y czy strategie? Ale czasy się zmieniły — dzisiaj sterowanie nie jest przeszkodą, platformowe podziały zniknęły i nikogo nie dziwi fakt, że przygodówka ukazuje się na konsoli, a na pececie ląduje hardkorowa bijatyka.

Ku mojemu zaskoczeniu, Microsoft wraca do pomysłu, żeby konsola mogła korzystać z klawiatury i myszki. Klawiaturę podpiąć można już teraz, współpraca z gryzoniem dojdzie niebawem.

Myszka na Xbox One

Plotkuje się — zresztą wpis na Twitterze pracownika Microsoftu właśnie to sugeruje — że to wszystko po to, by na Xboksie One można było grać w niektóre pecetowe gry. Wszystko dzięki streamingowi, który już pozwala przesyłać obraz z konsoli na ekran laptopa czy komputera. Niewykluczone, że działać to będzie w drugą stronę - z laptopa z Windows 10 na telewizor.

I co, mam grać na kanapie z klawiaturą i myszką? Mam wykorzystywać Xboksa One jak laptopa podpiętego do TV, tyle że ten wciąż będzie mógł leżeć spokojnie w pokoju, a ja uniknę męczenia się z kablami? Nie, nie po to kupuje się konsolę!

Coraz częściej dziwi mnie fakt, że Sony i Microsoft twierdzą, że zdecydowałem się na konsolę po to, żeby grać w to samo, co mogę na pececie, tyle że na padzie. A niedługo także na klawiaturze i myszce.

Czy obsługa klawiatury i myszki jest dzisiaj konsolom potrzebna? Oczywiście, że nie. Owszem, jeszcze parę lat temu takie rozwiązanie wydawało się najwygodniejsze, ale dziś, kiedy wpisanie tekstu na padzie nie stanowi większego problemu — niekoniecznie. Nie mówiąc już o tym, że logować możemy się pokazując twarz, a wyszukiwać rzeczy za pomocą komend głosowych.

Konsola jak pecet

Zobacz również: LG Innofest 2014 lustro przyszłości

Już przed premierą nowych konsol mówiło się, że pod względem architektury przypominają pecety. Niektórzy wypominali Xboksowi One, że to nie konsola do grania, a “multimedialne wielofunkcyjne urządzenie” - a więc takie jak pecet. Zresztą konsole pod tym względem konsole nawet przegoniły blaszaki. Wygodniej mi oglądać filmy czy słuchać muzyki ze Spotify na PS4 niż na laptopie.

Mam jednak wrażenie, że w tym naśladowaniu pecetów zarówno Sony, jak i Microsoft się zapędzili. Na PlayStation 4 ciągle zapowiadane są tytuły niezależne, które na pececie zadebiutowały nawet kilka lat temu. Może i nie są sprzedawane w pełnej cenie, ale często kosztują więcej niż na Steam czy Gog.com. A Sony wciska mi starocie jako nowość.

Przykro mi, ale nie kupiłem PlayStation 4 po to, żeby grać w indie-perełki z peceta. Na dodatek stare indie-perełki! Warto wydawać najgłośniejsze, w miarę świeże produkcje, ale kiedy odgrzewa się tytuły sprzed dwóch-trzech lat to coś tu jest nie tak! Nie tak PlayStation 4 powinno kopiować pecetową modę na indie.

Tymczasem na konsoli ukazują się takie tytuły jak Goat Simulator czy Surgeon Simulator. PlayStation 4 bierze gry, o których reszta już zapomniała i krzyczy: hej, my też jesteśmy modni, bo mamy tę śmieszną grę z kozą!

Więcej konsoli w konsoli

Już nawet nie chodzi o to, że do premiery dochodzi tak późno. PlayStation 4 i Xbox One powinny kreować własne hity od małych ekip. A nie brać gry z peceta. To pójście na łatwiznę.

Cieszę się, że niektóre pecetowe rozwiązania przyjmują się na konsolach. Jak na przykład modyfikacje, które w Fallout 4 dostępne będą także na Xboksie One. Chciałbym, żeby na PS4 i XO pojawiło się także Humble Bundle. Warto jednak działać z umiarem i nie brać wszystkiego tylko dlatego, że wcześniej pojawiło się na PC. PlayStation 4 i Xbox One nie muszą być za wszelką cenę pecetowe. Niech zachowają swój konsolowy rodowód!

Bo przecież nie po to kupiłem konsolę, żeby grać jak na pececie. A gdy widzę wsparcie dla klawiatury i myszki czy wielką migrację indie gierek z PC na konsoli, to mam wrażenie, że ktoś mnie pomylił z pecetowcem. Nie obrażam się, ale wolę być jednak traktowany jak właściciel konsoli, a nie “innego peceta”.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Najlepsze książki science fiction. Niezbędnik nie tylko dla wielbicieli gatunku 10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett? Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Nazistowska czekolada. Prawie jak jajko niespodzianka Wahadłowiec Buran. Rdzewiejące resztki radzieckiego programu promów kosmicznych Pierwsza gra na peceta powstała w ciągu jednej nocy. Napisał ją Bill Gates - zobacz, jak wyglądała 10 najdroższych samolotów i śmigłowców wojskowych świata Lech Wałęsa: ulubiony polityk internautów Piractwo w Polsce: PRL, kasety VHS i książki A gdyby dało się kopiować jedzenie? Moralność i etyczność drukowania 3D „Piksele”, czyli 8-bitowa apokalipsa. Poznajesz tych bohaterów? Vagina face. Test reakcji otoczenia na polskich ulicach Gadżety erotyczne, jakich świat nie widział. Jaki wpływ na seks mają nowe technologie? Najlepsze filmy science fiction Piractwo było problemem pecetów? To kłamstwo twórców Seriale i filmy o nowych technologiach nam szkodzą. Przez nie bujamy w obłokach Linux, DDoS i serwerownia. Mr. Robot popisuje się fachowością, ale to nie jest dobry serial o hakerach Apple usuwa niewygodne symbole. Niewolnictwo? Zapomnijcie! Niczego takiego nie było Lubisz pisać? Zostań blogerem Gadżetomanii Katastrofalna jakość pecetowego Batman: Arkham Knight. Nie śmiejcie się z PC: zepsute gry to problem wszystkich Świecąca ubikacja, minutnik dla kierowców, gadająca Buka. Zobacz najdziwniejsze gadżety z ostatnich dni Pali, niszczy, podgrzewa i łamie drogie sprzęty. Kim jest TechRax i dlaczego to robi? Smutny los pecetowca. Wymagania sprzętowe Wiedźmin 3: Dziki Gon to duży problem Moralne dylematy w grach. Momenty, które zmusiły mnie do zastanowienia