Czy technologia zabija nasze rzeczy?

Gdy rozglądam się po moim mieszkaniu, to widzę mnóstwo rzeczy, które są mi bliskie i które zbierałem w pocie czoła przez ostatnie 25 lat. Wygląda jednak na to, że przez postęp technologiczny, kolejne pokolenia będą żyły w pustych, nudnych pomieszczeniach.

Czy technologia zabija nasze rzeczy? 1

Gdy rozglądam się po moim mieszkaniu, to widzę mnóstwo rzeczy, które są mi bliskie i które zbierałem w pocie czoła przez ostatnie 25 lat. Wygląda jednak na to, że przez postęp technologiczny, kolejne pokolenia będą żyły w pustych, nudnych pomieszczeniach.

Kolekcja kaset magnetofonowych i płyt winylowych, książek, albumów zdjęć i znaczków pocztowych, kolekcja kartek od znajomych z dalekich wojaży. Wszystkie te rzeczy to ważne elementy treści mojego życia i źródło wielu wspomnień.

Już niedługo, wszystkie te rzeczy pochłonie cyfrowa otchłań. Od razu zapewniam was i samego siebie, że mnie to dotyczyć nie będzie. Jestem krypto-luddystą i na pewno nie scyfryzuję swojego świata do cna. Jestem krypto-luddystą, który uwielbia pisać o gadżetach i elektronice, ale jednocześnie zauważa zagrożenia płynące z tratującego wszystko postępu technologicznego.

Gdy życie zamienia się w 11001011001101101101

Wszystkie wyżej wspomniane rzeczy można bez problemu zapisać w formie cyfrowej, zarchiwizować po wsze czasy w cyfrowym bunkrze, a fizyczne awatary wyrzucić na śmietnik. Dzisiaj te awatary już nawet nie mają szansy powstać. Pamiętacie (tu mrugnięcie okiem w stronę starszych czytelników), gdy z wypiekami na twarzy szło się po wywołane zdjęcia do fotografa? Gdy siadało się później z rodziną i ryło ze śmiechu z weselnej fotografii wujka, który obscenicznie zabawiał nie swoją żonę.

Czy technologia zabija nasze rzeczy? 2

Dziś taka fotka pojawia się na Facebooku, by wywołać sekundę uśmiechu na twarzy członka rodziny, (bo przecież Internet aż kipi od tego typu rzeczy) i błyskawicznie wpada w odmęty katalogu liczącego 482 śmiesznych fotografii. Cała nasza niesamowita kolekcja skrzeczących winyli i szumiących kaset magnetofonowych przeistoczyła się w tysiące empetrójek wirujących gdzieś w chmurze, daleko poza naszym mieszkaniem.

Zapytacie o cudownie prezentujące się półki z książkami? Poza faktem spadającego czytelnictwa, książki powoli umierają mutując w bezwonny (!) ciąg zer i jedynek na Kindlach i iPadach. Żeby było zabawniej, nasza ostatnia desperacka próba posiadania fajnych rzeczy, czyli kolekcja ulubionych filmów na Blu-ray, staje się pustym gestem, bo filmy w tej i lepszej rozdzielczości dostępne są w sieci Torrent i poprzez działalność bardziej legalnych przedsięwzięć, jak wirtualne wypożyczalnie czy sklepy z cyfrową ofertą filmów.

Quo Vadis, papierze?

Wspominałem na wstępie o kartkach pocztowych od znajomych. Pomijając fakt, że technologia „zabija” prawdziwych znajomych i tworzy kolorowe obrazki na portalach społecznościowych, to już dawno nie dostałem żadnej kartki od nikogo. Zanim ktoś napisze w komentarzu, że nikt mnie nie kocha, to powinien zapoznać się z faktami. Większość firm pocztowych strajkuje właśnie z tego powodu. Ludzie nie piszą listów ani kartek. 90% korespondencji to papiery biurowe, które krążą, bo muszą. Prasa papierowa umiera i widzimy już jej ostatnie podrygi. Koniec ze stosami magazynów w hipsterowych mieszkaniach. Magazyny co prawda są już ściągnięte na iPada ale od miesiąca leżą nie przeczytane.

Rechot postępu

A może nasze mieszkania nie będą stały puste? Może przeistoczą się w pudełka pełne ładowarek, kabli i mniejszych lub większych urządzęń z ekranami, które dadzą nam dostęp do naszego życia? Pod warunkiem, że nie zapomnimy hasła…

Źródło artykułu: WP Gadżetomania
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY