Batyskafem na dno Rowu Mariańskiego
Jak głęboko może zanurzyć się człowiek? W 1960 roku dwuosobowa załoga batyskafu Trieste dotarła do dna Rowu Mariańskiego, odwiedzając rozsławione przez jednego z polityków rurkowce (w rzeczywistości pływały tam normalne ryby i krewetki!) i osiągając najgłębiej położone miejsce na Ziemi – ponad 10910 metrów pod poziomem morza.
Sytuacja komplikuje się, gdy chodzi nie o bicie rekordu, ale o podwodną pracę. Gdy nie wszystko można powierzyć robotom, konieczne staje się skorzystanie z usług nurków, mogących pracować na głębokościach większych, niż maksymalne zanurzenie okrętów podwodnych z czasów drugiej wojny światowej.
To, co do niedawna było osiągalne dla zaledwie kilku osób na Ziemi, może stać się łatwiej dostępne za sprawą niezwykłego egzoszkieletu, skonstruowanego z myślą o nurkach pracujących na ekstremalnie dużych głębokościach.
Ciśnienie i dekompresja
Dlaczego nurkowanie głębinowe jest tak trudne? Jednym z problemów jest panujące na dużych głębokościach ciśnienie. Jeśli oglądaliście np. kapitalny „Okręt” Wolfganga Petersena, to macie wyobrażenie, co dzieje się z metalową, pustą w środku konstrukcją, na którą z każdej strony naciskają z ogromną siłą masy wody. W środku wszystko trzeszczy i pracuje i jeśli konstrukcja jest za słaba, zostanie zgnieciona.
DAS BOOT Blu-ray trailer
Drugą kwestią, związaną bezpośrednio z funkcjonowaniem ludzkiego ciała jest choroba dekompresyjna, zwana również chorobą kesonową. Podczas zbyt szybkiego wynurzania dochodzi wówczas do powstawania pęcherzyków gazu, uwalnianego z tkanek wraz ze spadkiem ciśnienia. Konsekwencją tego stanu rzeczy może być nawet śmierć.
Sposobem na uniknięcie tego problemu jest albo planowe wynurzanie się z przystankami na określonych głębokościach, albo stosowanie komór dekompresyjnych.
Miniaturowa łódź podwodna
Niedogodności te można ominąć, stosując tzw. skafandry atmosferyczne (Atmospheric Diving Suits - ADS). Z praktycznego punktu widzenia taki skafander jest czymś w rodzaju jednoosobowej łodzi podwodnej o humanoidalnym kształcie – jego sztywne ściany odseparowują nurka od otaczającej go wody.
Choć różne modele skafandrów tego typu były używane przez dziesięciolecia, to znaczący postęp nastąpił dopiero w latach 70. Skafandry ADS były wówczas wykorzystywane nie tylko przez wojsko, ale również przez sektor naftowy do prowadzenia prac przy wydobyciu ropy z dna morskiego. Nurkowie wyposażeni w skafandry atmosferyczne JIM mogli pracować przez 6 godzin na głębokości 275 metrów.
Za udoskonalanie skafandrów atmosferycznych zabrało się również wojsko, czego efektem było rekordowe zanurzenie, wykonane w 2006 roku w skafandrze Hardsuit 2000. Daniel P. Jackson osiągnął w nim głębokość 610 metrów – prawie dwa razy więcej, niż rekordowa głębokość zanurzenia, osiągnięta w czasie drugiej wojny światowej przez jednego z niemieckich U-Bootów.
Problem ze skafandrami głębinowymi polega na tym, że są one bardzo ciężkie i w niektórych konfiguracjach mogą ważyć nawet tonę.
Skafander jak Big Daddy z „Bioshocka”
Rozwiązanie tego problemu zaproponowała kanadyjska firma Nuytco. Jej dzieło to zbudowany m.in. z aluminium skafander Exosuit, który umożliwia nurkowi przebywanie nawet przez 50 godzin na głębokości przekraczającej 300 metrów.
Tym, co odróżnia Exosuit od wcześniej stosowanych rozwiązań jest niezwykle niska waga, wynosząca w zależności od konfiguracji 220-272 kg. Co więcej, część skafandra zachowuje elastyczność, a unikatowe, opracowane przez dr Phila Nuyttena obrotowe złącza sprawiają, że możliwe stało się zginanie kończyn.
Ponadto skafander został wyposażony w 4 (opcjonalnie 8) pędniki, zapewniające większą manewrowość. Na liście wyposażenia znajduje się również oświetlenie, kamera, a także sonar, pozwalający nurkowi monitorować sytuację wokół siebie.
W lecie 2013 roku Exosuit został przetestowany przez Jeana-Michela Cousteau, który wypowiadał się o tym sprzęcie z wielkim entuzjazmem.
Exosuit Dives in Greece
Obecnie ten kosztujący ponad pół miliona dolarów sprzęt jest wykorzystywany do badania miejsca zatonięcia statku, przewożącego mechanizm z Antykithiry. Exosuit udowodnił swoją przydatność – ponowne badanie dna wykonane m.in. z jego pomocą dowodzi, że w tym miejscu znajdują się szczątki największego statku starożytności, jaki kiedykolwiek znaleziono.