Jak tam wasze noworoczne postanowienia...?

Jak tam wasze noworoczne postanowienia...?
19.02.2011 22:00
Jak tam wasze noworoczne postanowienia...?
Kira Czarczyńska
Kira Czarczyńska

Dzisiejszy temat jest nieco przewrotny. Mamy już drugą połowę lutego, co oznacza, że niemal na pewno daliście sobie już spokój z podjętymi w Sylwestra i Nowy rok postanowieniami - i w stosunku do ubiegłego roku, niewiele się zmieniło. Może warto sobie więc przypomnieć, że rok ma 12. miesięcy. Mamy więc jeszcze mnóstwo czasu...

Dzisiejszy temat jest nieco przewrotny. Mamy już drugą połowę lutego, co oznacza, że niemal na pewno daliście sobie już spokój z podjętymi w Sylwestra i Nowy rok postanowieniami - i w stosunku do ubiegłego roku, niewiele się zmieniło. Może warto sobie więc przypomnieć, że rok ma 12. miesięcy. Mamy więc jeszcze mnóstwo czasu...

Magia noworocznych postanowień

Dlaczego to właśnie w Sylwestra i Nowy Rok tak chętnie robimy listy rzeczy, jakie planujemy zmienić? Powodów jest co najmniej kilka, ale najważniejsze z nich to:

  • fakt, że jest to specjalna data, niemal symboliczna, taki umowny moment końca czegoś starego i początku nowego (firmy, prasa, sławni ludzie, ale także znajomi - wszyscy robią wtedy podsumowania ubiegłego roku);
  1. uczucie, że właśnie \przeleciał\ kolejny rok, a my w zasadzie niewiele w swoim życiu zmieniliśmy, choć bardzo tego chcemy (upływ czasu wyraźniej odczuwamy chyba tylko w swoje urodziny).

Ponieważ wszyscy zaczęli właśnie opowiadać o tym, co postanowili zrobić w tym roku, nie chcemy być gorsi. Nam też wpadają więc do głowy sprawy, po załatwieniu których staniemy się "nową, lepszą wersją siebie".

Dlaczego ta magia tak krótko działa?

Ze swoich postanowień, spisanych uroczyście i uczczonych szampanem, wycofujemy się zwykle w ciągu pierwszego miesiąca nowego roku. Nieliczni próbują jeszcze 2-3 tygodnie dłużej, ale absolutna większość już dawno dała sobie spokój i kiedy kończył się karnawał, uznawała po prostu, że znów się nie udało.

Dzieje się tak, ponieważ postanowienia podejmujemy właśnie w takiej specjalnej, podniosłej i pełnej emocji chwili. Później jednak zabawa sylwestrowa się kończy, wracamy do szkoły, pracy, codzienności. Emocje gdzieś się ulatniają i dochodzimy do wniosku, że mamy znacznie pilniejsze rzeczy na głowie, niż na swojej liście.

Zmień podejście do postanowień - osiągniesz sukces.

Nawet teraz jednak możemy spokojnie do swoich planów wrócić. I to ze znacznie większym prawdopodobieństwem sukcesu. Wystarczy jedynie kilka kroków:

  • Przypomnieć sobie, że rok ma 12 miesięcy. Jeśli jeszcze nie zaczęliśmy regularnie ćwiczyć ani nie zapisaliśmy się na kurs językowy - mamy na to mnóstwo czasu do kolejnego Sylwestra.
  • Uświadomić sobie, że nie wszystko trzeba robić na raz i od razu. Jeżeli nasz wolny czas jest mocno ograniczony i nijak nie uda nam się jednocześnie chodzić na siłownię oraz na kurs angielskiego - możemy to robić kolejno.
  • Przestać planować. Wszyscy bardzo lubimy robić ambitne plany, ale głównie takie, których realizacja jest odłożona w czasie. Daje nam to z jednej strony przyjemne poczucie, że COŚ robimy, a z drugiej - pretekst, żeby jednak tego (jeszcze) nie robić.

Zacznijmy więc od zamiany postanowień na konkretne plany - a potem wprowadźmy je od razu w życie. Teraz. Nie jutro czy w weekend (bo będziemy wypoczęci). Jest sobotni wieczór. Jeżeli postanowiłeś sobie w Nowy Rok, że będziesz częściej wychodzić ze znajomymi... nie czekaj do przyszłej soboty. Zadzwoń do nich i spotkajcie się w ulubionym pubie. Za godzinę.

Pamiętaj! Im mniej czasu pozostawiasz sobie na planowanie i organizowanie - tym mniej pojawi się też okazji do tego, żeby jednak tych planów nie wykonywać...

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)