Nietypowy argentyński hotel na godziny

Nietypowy argentyński hotel na godziny
Paulina Tyburska

05.08.2010 11:30

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Kiedy słyszymy hasło 'hotel na godziny', mamy raczej niecne myśli. W życiu z takim przybytkiem się nie spotkałam, ale może dlatego, że nigdy nie byłam w Stanach Zjednoczonych, a w krajach azjatyckich, w których mogą takie rzeczy praktykować, mogłam nie zrozumieć napisów... Hotel w Buenos Aires jest hotelem tylko na godziny,  a żeby było ciekawiej są to li jedynie godziny popołudniowe. Zaciekawieni?

Kiedy słyszymy hasło 'hotel na godziny', mamy raczej niecne myśli. W życiu z takim przybytkiem się nie spotkałam, ale może dlatego, że nigdy nie byłam w Stanach Zjednoczonych, a w krajach azjatyckich, w których mogą takie rzeczy praktykować, mogłam nie zrozumieć napisów... Hotel w Buenos Aires jest hotelem tylko na godziny,  a żeby było ciekawiej są to li jedynie godziny popołudniowe. Zaciekawieni?

Masz ochotę na sjestę? Wpadnij na drzemkę do hotelu. To nie żart. W Buenos Aires, w którym temperatury na ogół są wysokie i bardzo wysokie, sjesta, czyli drzemka w ciągu dnia, były zawsze na porządku dziennym. Niestety w czasach ogólnego przyspieszenie, również i ten, akurat wyjątkowo korzystny dla zdrowia, zwyczaj, zamiera. Czemu więc nie stworzyć hotelu na godziny, który pozwoliłby wyspać się strudzonym słońcem,zwiedzaniem czy zakupami, a także często pracą z dala od miejsca zamieszkania?

Pierwszy na świecie Siesta Hotel otworzył właśnie swoje bramy. Spokojny sen zapewnić ma delikatne oświetlenie,kojące zapachy, miękka pościel i sączącą się muzykę relaksacyjna.  Po45  minutach popołudniowej drzemki dostaniemy jeszcze herbatę ziołową oraz rachunek. Za zdrowy sen w błogich warunkach przyjdzie nam zapłacić około 110 złotych.

Hotel nosi nazwę Egoizm i jest, z pewnością celowo, usytuowany w pobliżu jednej z największych mallów handlowych w stolicy Argentyny - Galerias Pacifico. Przychodzą tu więc zarówno pracownicy korporacji oraz turyści. Niestety dla zwykłego zjadacza chleba koszt drzemki może być za drogi, muszą więc oni korzystać z innych miejsc. Np. korzystać z doświadczenia Chińczyków i Japończyków, którzy śpią (o ile pracoholizm im pozwoli) na stołach lub przy biurkach, zarówno w szkołach, jak i miejscach pracy.

Ciekawe czy tego typu hotele powstaną w innych ciepłych krajach. Myślę, że właśnie tam są potrzebne, o ile nie niezbędne. Jednak najbardziej przydałyby się tym, którzy pracują najciężej w ciężkich warunkach. Jednak, jak wiemy, biznes hotelarski to nie fundacja charytatywna i musi przynosić zyski. Ale gdyby udało się otworzyć całą sieć? Może szefowie partycypowaliby w kosztach, a w nagrodę mieliby wydajniejszych pracowników. Nie mówiąc już o przychodach od turystów, którzy znużeni zwiedzaniem, zostawiliby niemałe pieniądze podczas urlopu.

Myślicie, że i u nas w Polsce, przydałyby się takie hotele? Ja bardzo chętnie bym korzystała, gdyby ceny nie były powalające. W przedszkolu wiele dzieci, w tym także i ja, uznaje leżakowanie za koszmar. Dopiero teraz doceniam tamten przywilej, ale też uważam, że w dorosłym życiu bardziej by mi się przydała drzemka w ciągu dnia, niż wtedy, kiedy nie imały się nas żadne stresy codzienności, a przynajmniej były dużo mniejsze.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)