Winamp - koniec legendy

Logo Winampa
Logo Winampa
Marta Wawrzyn

21.11.2013 14:57, aktual.: 24.11.2013 18:01

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Pamiętacie czasy, kiedy muzyki słuchało się wyłącznie na Winampie? Ja pamiętam je całkiem dobrze i choć tego programu nie używam od lat, łezka mi się oku zakręciła na wieść o końcu Winampa. W końcu to 16 lat historii!

W dobie streamingu muzyki wielu z nas nie potrafi już sobie przypomnieć, kiedy ostatnio użyło odtwarzacza plików muzycznych. Ja nie skorzystałam z tego typu programu od dobrych paru miesięcy, a Winampa nie używam od dobrych 10 lat. Ale owszem, pamiętam czasy, kiedy używali go właściwie wszyscy.

Szok czy nie szok?

Na stronie należącego do AOL-u Winampa można znaleźć krótki komunikat, w którym czytamy, że 20 grudnia 2013 roku program przejdzie do historii. Jeśli ktoś chce ściągnąć najnowszą wersję, musi zdążyć przed tym dniem.

Obraz

Nie ma żadnego odejścia z hukiem, jest tylko krótka notka. Ale to wystarczyło, żeby cały Internet zwariował. W końcu mamy do czynienia z programem nie tylko kultowym, ale też takim, który wciąż na siebie zarabiał (ostatnio ok. 6 mln dol. rocznie). Co takiego więc się stało? To, co było nieuchronne: AOL doszedł do wniosku, że pliki mp3 to już przeszłość, teraz rządzi iTunes, a do tego dochodzi coraz większa popularność streamingu (również w Polsce).

16 lat legendy

Trochę o historii Winampa i przyczynach jego porażki można dziś poczytać w Gazecie. Winamp pojawił się na rynku w kwietniu 2013 roku, w 1999 roku został kupiony za 80 mln dol. przez AOL. Przez lata był programem na Windowsa, który wygrywał ze znienawidzonym przez wielu użytkowników Windows Media Playerem. W 2010 i 2011 roku powstały wersje na Androida i Maca – i wydawało się, że najgorsze Winampowi nie grozi.

Prawda jednak jest taka, że odtwarzacz rządził głównie w czasach Napstera i początkowego zachłyśnięcia empetrójkami. W 2013 roku królami są iTunes i Spotify. Nikt już nie pamięta tego, co było kilkanaście lat temu. Owszem, na wieść o końcu Winampa łezka w oku się kręci, ale głównie z tęsknoty za czasami, kiedy wszyscy bylibyśmy piękni i młodzi.

Ja w każdym razie nie oddałabym Deezera za Winampa, fani Spotify zapewne myślą podobnie.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)