Zróbmy sobie grę [cz. 2]. Oceń swoje dziecko

Każdego dnia przeceniamy wartość naszych opinii i przekonań (tzw. efekt ojcostwa). Właśnie dlatego tak trudno przychodzi nam podjęcie próby krytycznego myślenia o własnym pomyśle. Bez tej krytyki jesteśmy świadkami sytuacji, w której po wydaniu gry ludzie z niedowierzaniem pytają: „Czemu im nikt nie powiedział, że ten pomysł jest do d#$%?!”.

Zróbmy sobie grę [cz. 2]. Oceń swoje dziecko 1

Każdego dnia przeceniamy wartość naszych opinii i przekonań (tzw. efekt ojcostwa). Właśnie dlatego tak trudno przychodzi nam podjęcie próby krytycznego myślenia o własnym pomyśle. Bez tej krytyki jesteśmy świadkami sytuacji, w której po wydaniu gry ludzie z niedowierzaniem pytają: „Czemu im nikt nie powiedział, że ten pomysł jest do d#$%?!”.

Nie bój się opinii innych

Pomocni w takiej sytuacji okazują się koledzy z firmy (lub najlepiej zarząd spółki), którzy nie oszczędzą ci szczerości. Przydają się też jakieś kryteria oceny pomysłów. Ważne, żeby mieć na uwadze dobro organizacji, a nie osobiste widzimisię.

Klasycznym przykładem są początkujące grupki niezależnych deweloperów, którzy uwielbiają rozbudowane RPG-i, więc zaczynają robić swój role-play i często zniechęcają się po paru miesiącach.

Zróbmy sobie grę [cz. 2]. Oceń swoje dziecko 2

Rozpocząć dużą grę jest bardzo łatwo, ale wydać dopracowaną (nawet małą) gierkę znacznie trudniej!

Stosunek zespołu do pomysłu i ich predyspozycje do jego realizacji nie są jednak bez znaczenia! Dla mnie to dwa pierwsze kryteria, jakie powinno się rozpatrywać. Niemniej jednak trzeba pamiętać o mierzeniu sił na zamiary, więc czas i koszty (o nich wkrótce) postawiłbym na miejscu trzecim.

Myślenie o zyskach

Dalej warto zastanowić się, na ile naprawdę unikalny jest nasz pomysł oraz na ile wartościowe są pozostałe ficzery gry.

Ostatecznie nie można zapomnieć o spojrzeniu na rynek, ze szczególnym uwzględnieniem wielkości grupy docelowej i liczby konkurencyjnych tytułów.

Sprowadza się to do tego, że jeśli nie masz za dużego budżetu marketingowego, to lepiej zrobić grę „uniwersalną” i wrzucić ją tam, gdzie jest najwięcej potencjalnych klientów (np. Steam lub iTunes), ponieważ odsetek osób, które natrafią na twoją produkcję, bezpośrednio przełoży się na większą sprzedaż.

Zróbmy sobie grę [cz. 2]. Oceń swoje dziecko 3

Naszym następnym krokiem będzie... określenie najbardziej atrakcyjnej konfiguracji. Brzmi enigmatycznie? Bez obaw, już jutro na łamach Gadżetomani wyjaśnię szczegółowo, o co chodzi!

Stan Just

Autor artykułu jest producentem w firmie 11 bit studios.

Źródło artykułu: WP Gadżetomania
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ