Zróbmy sobie grę [cz. 2]. Oceń swoje dziecko

Zróbmy sobie grę [cz. 2]. Oceń swoje dziecko
Blomedia poleca

05.03.2013 11:10, aktual.: 13.01.2022 12:26

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Każdego dnia przeceniamy wartość naszych opinii i przekonań (tzw. efekt ojcostwa). Właśnie dlatego tak trudno przychodzi nam podjęcie próby krytycznego myślenia o własnym pomyśle. Bez tej krytyki jesteśmy świadkami sytuacji, w której po wydaniu gry ludzie z niedowierzaniem pytają: „Czemu im nikt nie powiedział, że ten pomysł jest do d#$%?!”.

Każdego dnia przeceniamy wartość naszych opinii i przekonań (tzw. efekt ojcostwa). Właśnie dlatego tak trudno przychodzi nam podjęcie próby krytycznego myślenia o własnym pomyśle. Bez tej krytyki jesteśmy świadkami sytuacji, w której po wydaniu gry ludzie z niedowierzaniem pytają: „Czemu im nikt nie powiedział, że ten pomysł jest do d#$%?!”.

Nie bój się opinii innych

Pomocni w takiej sytuacji okazują się koledzy z firmy (lub najlepiej zarząd spółki), którzy nie oszczędzą ci szczerości. Przydają się też jakieś kryteria oceny pomysłów. Ważne, żeby mieć na uwadze dobro organizacji, a nie osobiste widzimisię.

Klasycznym przykładem są początkujące grupki niezależnych deweloperów, którzy uwielbiają rozbudowane RPG-i, więc zaczynają robić swój role-play i często zniechęcają się po paru miesiącach.

Obraz

Rozpocząć dużą grę jest bardzo łatwo, ale wydać dopracowaną (nawet małą) gierkę znacznie trudniej!

Stosunek zespołu do pomysłu i ich predyspozycje do jego realizacji nie są jednak bez znaczenia! Dla mnie to dwa pierwsze kryteria, jakie powinno się rozpatrywać. Niemniej jednak trzeba pamiętać o mierzeniu sił na zamiary, więc czas i koszty (o nich wkrótce) postawiłbym na miejscu trzecim.

Myślenie o zyskach

Dalej warto zastanowić się, na ile naprawdę unikalny jest nasz pomysł oraz na ile wartościowe są pozostałe ficzery gry.

Ostatecznie nie można zapomnieć o spojrzeniu na rynek, ze szczególnym uwzględnieniem wielkości grupy docelowej i liczby konkurencyjnych tytułów.

Sprowadza się to do tego, że jeśli nie masz za dużego budżetu marketingowego, to lepiej zrobić grę „uniwersalną” i wrzucić ją tam, gdzie jest najwięcej potencjalnych klientów (np. Steam lub iTunes), ponieważ odsetek osób, które natrafią na twoją produkcję, bezpośrednio przełoży się na większą sprzedaż.

Obraz

Naszym następnym krokiem będzie... określenie najbardziej atrakcyjnej konfiguracji. Brzmi enigmatycznie? Bez obaw, już jutro na łamach Gadżetomani wyjaśnię szczegółowo, o co chodzi!

Stan Just

Autor artykułu jest producentem w firmie 11 bit studios.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)