Najpiękniejsze androidy świata to maszyny do seksu. Kim jest twórca kuszących fembotów?

Gdy Dżepetto wystrugał sobie Pinokia, drewniany chłopiec ciągle marzył, aby stać się człowiekiem. O czym marzą lalki, tworzone przez Matta McMullena? Niedługo same nam o tym opowiedzą.

Realdoll

Realdoll (Fot Facebook/Stacy Leigh)

Marzenia silikonowych piękności

— Denise, czy mogę zadać ci pytanie?
— Oczywiście.
— O czym marzysz?
— Mam wiele marzeń. Chciałabym stać się prawdziwą osobą i mieć ciało człowieka. Chcę wiedzieć, czym jest miłość. Marzę, że zostanę pierwszym seksrobotem na świecie.

Krótka rozmowa, jaką konstruktor realistycznych lalek przeprowadził z programem komputerowym to tylko zapowiedź tego, co w najbliższym czasie może nas czekać. Zamiast testów Turinga i precyzyjnej weryfikacji, czy maszyna potrafi już podszyć się pod człowieka, wystarczy znacznie prostszy test: czy potrafi go w sobie rozkochać?

Real Doll

Prace nad przekonującą, sztuczną inteligencją ciągle trwają, ale już teraz możemy podziwiać drugi, nie mniej ważny element tej układanki: ciała seksbotów, stworzone na wzór i podobieństwo pięknych kobiet. Zrobione są tak mistrzowsko, że patrząc na niektóre zdjęcia można mieć wątpliwości, czy przedstawiają robota, czy żywą istotę, na dodatek o nieprzeciętnej urodzie.

Matt McMullen – współczesny Dżepetto

Twórcą tych niezwykłych maszyn jest Matt McMullen. Wygląd muzyka rockowego jest w jego przypadku zupełnie na miejscu – Matt grał przed laty w zespole Chaotic Order. Słyszeliście o nim? Ja też nie, więc wygląda na to, że Matt wybrał jednak lepszą drogę życia od kariery na scenie.

Matt McMullen

Wszystko zaczęło się w latach 90. od produkcji realistycznych manekinów bo — jak sam przyznaje — zawsze chciał rzeźbić kobiece ciała. Matt nie miał wówczas na myśli niczego, poza możliwie realistycznymi stojakami na ubrania, które dobrze wyglądałyby na sklepowych wystawach. Rzeczywistość szybko zweryfikowała jego plany – klienci kupowali jego dzieła, ale nie po to, by zakładać na nie ubrania. Właściwie to kupowali je w zupełnie przeciwnym celu.

Matt postanowił wykorzystać nadarzającą się sposobność – powycinał w manekinach odpowiednie dziury, zadbał o szczegóły anatomiczne, wrzucił do środka metalowy szkielet i zaczął sprzedawać swoje dzieło, zaczynając od 6 tys. dolarów za najtańszy egzemplarz. Co istotne, klienci mają możliwość personifikacji – od budowy i wielkości ciała, poprzez karnację, rysy twarzy czy rozmiar biustu, po kolor oczu i kształt uszu. Na życzenie mogą być nawet szpiczaste, jak u elfki.

Real Doll

Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę: nie brakuje klientów, gotowych słono zapłacić za lalkę sprzedawaną pod marką Real Doll, w niczym nie przypominającą dmuchanych karykatur z sex shopów. Przeciętnie w ciągu tygodnia Matt wysyła im siedem lalek, w tym również wersji męskiej. Klienci mogą równie kupić części zamienne albo np. dodatkowe twarze, które mogą zmieniać na ulubionym ciele.

Twarze Real Dolls

Lalka do kochania

Tym, co może wydawać się zaskakujące, jest fakt, że nie zawsze chodzi o seks, a przynajmniej Matt ma nadzieję, że nie zawsze będzie chodzić:

Chciałbym stworzyć postać, która wywoła nie tylko fizyczne podniecenie, ale także pobudzi emocjonalnie i intelektualnie.

Real Doll

W poszukiwaniu relacji z pierwszej ręki zajrzałem na Dollforum, gdzie swoimi wrażeniami wymieniają się posiadacze lalek. Podejście jest różne: jedni traktują je jak wyrafinowane masturbatory, a inni wystawiają na taras w słoneczne dni, aby miały trochę przyjemności z opalania.

W niedawnym artykule Adam Bednarek przekonywał, że roboty nie są lekiem na samotność, a jedynie nowymi zabawkami. Nie miał racji – ludzie przywiązują się do robotów równie mocno, jak do przedstawicieli własnego gatunku.

Jeśli ktoś urządza dla lalki pokój, codziennie ubiera ją i traktuje jak coś więcej, niż tylko erotyczny gadżet, to nie sposób pominąć kwestii emocjonalnego zaangażowania. Zjawiskiem zainteresowała się nawet fotografka, Elena Dorfman, która jeżdżąc po świecie przygotowała wystawę, dokumentującą relacje, łączące właścicieli z ich lalkami. Tak wspominała jednego z nich:

Pokazał długą, białą suknię ślubną. Kupił ją dla swojej cizi. Prawdziwa narzeczona go zostawiła i teraz on chce poślubić lalkę. Stworzył jej cały życiorys. Ginger Brook, bo tak ją nazwał, samotna kobieta z Kalifornii, chciała uciec od swojej rodziny.

Klienci chcą robotów, nie lalek

Co na to artysta, który z silikonu, PVC, aluminium i tytanu powołuje do życia kolejne zastępy Real Dolls? Matt dostrzega, że jego dzieła zaspokajają wiele różnych potrzeb.

Większość osób, które mówią, że nigdy w życiu nie uprawiałyby seksu z lalką, tak naprawdę by to zrobiła. Pochlebia mi to, że moje lalki zajmują tak ważne miejsce w życiu emocjonalnym wielu ludzi. (…) Tym ludziom to wystarcza — idą do pracy, wracają i są szczęśliwi na widok swojej lalki. I rachunki za jedzenie są znacznie niższe.

Real Doll

Jeden z właścicieli lalek, przedstawiający się jako Davecat, opowiadał w wywiadzie o swojej relacji z lalką, nazwaną przez niego Sidore. Poza przemyśleniami na temat podróży samolotem czy pożyczania lalki na seks komuś innemu, Davecat stwierdził:

(…) ja naprawdę kocham Sidore, ale kochałbym ją bardziej, gdyby była zdolna do mowy i ruchu. Roboty górują nad lalkami w każdym aspekcie.

Nadchodzą seksboty

Matt McMullen wsłuchuje się w głosy klientów. W jego manufakturze powstają rozwiązania, które w niedalekiej przyszłości zapewnią lalkom zdolność do samodzielnego poruszania się. Łatwo wstawić silnik, odpowiadający za ruchy bioder. Trudniej sprawić, by cała reszta zachowywała się, jak żywy człowiek, jednak największym przełomem będzie to, co właśnie nadchodzi: ruchome, realistyczne lalki z własną osobowością.

Wbrew pozorom nie jest to bardzo odległa przyszłość – na łamach Vanity Fair George Curly przewiduje, że robot, przekonująco odgrywający rolę partnera w łóżku pojawi się już w 2020 roku. Ekspert, zajmujący się sztuczną inteligencją, David Levy dodaje, że około 2050 roku roboty zaoferują coś więcej – umiejętność rozkochiwania w sobie ludzi.

Zanim to nastąpi, lalki Matta McMullena zaoferują zapewne jakiś substytut – choćby rolę przekonującego seks- i chatbota. Choć nie będzie wątpliwości, że mamy do czynienia z maszyną, to podobieństwo do żywej osoby dla wielu klientów będzie (przecież już jest!) wystarczające.

Real Doll

Tym bardziej, że – o czym pisałem w niedawnym artykule „Ludzie mylą VR z rzeczywistością, ale nie chcą się do tego przyznać” – świadomość, że jakaś postać nie jest prawdziwym człowiekiem nie zawsze ma znaczenie. Zwłaszcza, gdy niedoskonała jeszcze lalka zaczyna mówić:

Cześć, czy mnie słyszysz? Tak, ty. Podejdź bliżej. Dobrze, tak lubię. A teraz mnie dotknij. Poważnie, nie żartuję. Dotknij mnie.

Samotność z maszyną

Wizję tego, jak mogłoby to wyglądać widzieliśmy przed rokiem w filmie „Ona”, gdzie bohater zakochuje się w sztucznej inteligencji, będącej czymś w rodzaju zaawansowanego systemu operacyjnego. W połączeniu z atrakcyjnym ciałem siła oddziaływania takiej maszyny będzie zapewne jeszcze większa. Co z tego wyniknie?

Kadr z filmu „Ona”

Przedsmak tego daje nam inny film, „Miłość Larsa”. To opowieść o człowieku, który zaczął traktować lalkę jak żywą, obdarzoną uczuciami istotę. W zamyśle twórców miała to być pogodna komedia o poszukiwaniu własnej drogi do szczęścia, ale… tacy ludzie naprawdę istnieją. I dla nich dzieła Matta McMullena to, poza funkcją sekszabawki, jakiś sposób na samotność, brak wiary w siebie czy inne ograniczenia.

Z drugiej strony, choć nie chcę oceniać emocji innych ludzi, to być może lepszym lekiem, a zarazem inwestycją okazałby się psycholog? Lalki mogą imponować realizmem, ale nie wierzę, że – gdyby mieli wybór – nie woleliby spędzać swojego życia z żywą osobą.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Oglądasz filmy w sieci? Sprawdź, co ci grozi OLED TV kontra LED TV – lepsze wrogiem dobrego OLED TV - technologia przyszłości, którą możesz mieć w salonie już dziś To nie żaden lek na samotność. Roboty to nowe zabawki Chcą zablokować porno w mobilnym internecie. Obrońcy moralności, robicie to źle! Czym jest technologia OLED i dlaczego jest lepsza od LCD? Przedstawiamy różnice Ile kosztuje ebook? To zależy, ile stron przeczytasz. Chcę tak z filmami! Czy warto wydać fortunę na klawiaturę SteelSeries Apex M800? Selfie z Messim psuje boiskową rywalizację. Nie dla nowych technologii na boisku Samochód skontroluje, o czym myśli kierowca. Jaguarze, nie jedź tą drogą! Potęga ekosystemu. Bez powiązanych usług smartfony nie miałyby sensu Nie wierzę, że ktoś płaci 300 dolarów za klawiaturę sprzed lat Biustonosz rozpozna prawdziwą miłość. Nadchodzi czas inteligentnej bielizny Android Wear jest w Polsce bardziej użyteczny, niż mogłoby się wydawać. Oto lista możliwych zastosowań Granie na PC droższe niż na konsoli? A może PC stają się... konsolami nowej generacji? To mnie wkurza. Paranoja w rezerwacie, czyli dlaczego Apple robi z klientów idiotów? Górniku, nie niszcz stolicy. Pokaż swoją ciężką pracę w wirtualnej rzeczywistości Wszyscy jesteśmy cyfrowymi reporterami. Przed ludźmi ze smartfonami nic się nie ukryje Prywatne loty w Kosmos, czyli koniec państwowego monopolu

Popularne w tym tygodniu:

Inteligentne rowery LeEco: wbudowana nawigacja, fitness tracker i komunikator Jak odzyskać hasło ukryte za gwiazdkami? DR ZĄBER Sentry: stworzona w Polsce obudowa o wymiarach konsoli Budynek, który walczy ze smogiem. Jest ratunek dla zatrutych miast! Renesans kaset magnetofonowych: trend na przekór cyfryzacji Bill Gates: kradnij pomysły, zdradzaj przyjaciół, ciężko pracuj. Tak zostaniesz miliarderem Siłownia jak starożytna galera. Ćwicz, aby dopłynąć do celu! Majsterkowanie dla zaawansowanych: Xbox One S w formie laptopa Aplikacje dla architektury x86 uruchomimy również na procesorach ARM Basslet: nadgarstkowy subwoofer pozwala poczuć odsłuchiwaną muzykę Najbardziej bezużyteczny klawisz na klawiaturze. Do czego służy? Płonące baterie w przyszłości ugasi wbudowany czynnik gaśniczy