Asus UL20a - test

Asus UL20a - test
Jan Blinstrub

23.01.2010 11:38, aktual.: 15.01.2022 15:18

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Do niedawna, chcąc kupić lekkiego i poręcznego laptopa byliśmy skazani albo na anemiczne jednostki korzystające z procesorów Intal Atom, albo na kosmicznie drogie komputery wyposażone w wydajniejsze nikonapięciowe układy. Na szczęście, ostatnio mieliśmy na rynku małą rewolucję. Jej dzieckiem jest Asus UL20a. Notebook, który choć kosztuje niewiele więcej od netbooka, osiągami dorównuje pełnowymiarowym laptopom.

Do niedawna, chcąc kupić lekkiego i poręcznego laptopa byliśmy skazani albo na anemiczne jednostki korzystające z procesorów Intal Atom, albo na kosmicznie drogie komputery wyposażone w wydajniejsze nikonapięciowe układy. Na szczęście, ostatnio mieliśmy na rynku małą rewolucję. Jej dzieckiem jest Asus UL20a. Notebook, który choć kosztuje niewiele więcej od netbooka, osiągami dorównuje pełnowymiarowym laptopom.

Przez pewien czas, rynek laptopów bazujących na platformie CULV zdominowany był przez Timeline’y Acera. Asus, tworząc serię UL skorzystał z kilku rozwiązań konkurenta.

Specyfikacja

Wnętrze testowanego UL20a zostało pokryte srebrnym lakierem. Jest ono zdecydowanie mniej podatne na zabrudzenia od wariantu w kolorze czarnym. Obudowa została wykonana z dobrej jakości plastików, a poszczególne elementy są ze sobą dobrze spasowane. Zawiasy matrycy, mają ograniczony kąt rozwarcia, ale są solidne i stawiają odpowiedni opór. Ekran samoczynnie nie zmienia swojego położenia.

Obraz

Ramka dookoła wyświetlacza została wykonana z czarnego połyskliwego plastiku, który nie dość, że łatwo się brudzi, to jest podatny na zarysowania.

Notebook wyposażony jest w 12,1-calową matrycę. Choć zdążyłem się przyzwyczaić do 10- i 11,6-calowych ekranów instalowanych zazwyczaj w netbookach, muszę przyznać, że z UL20 pracowało mi się zdecydowanie wygodniej.

Komputer ma standardowy zestaw portów. Z lewej strony umieszczono gniazdo blokady Kensington, dwa porty USB oraz gniazdo słuchawkowe i wejście mikrofonu.

Obraz
Obraz

Z prawej znajdują się: gniazdo karty sieciowej, port USB, wyjście VGA oraz czytnik kart pamięci.

Brakuje HDMI, ExpressCard oraz slotu na karty SIM, który nie jest dostępny i najprawdopodobniej nigdy nie będzie w żadnym z wariantów UL20a.

Po odkręceniu trzech śrubek na spodzie obudowy, mamy dostęp do dysku twardego oraz pamięci RAM.

Klawiatura, gładzik

Przyciski klawiatury zostały wykonane z czarnego, matowego plastiku. Pisanie na UL20a nie sprawia większych trudności, choć musiałem przyzwyczaić się do układu znaków. Najbardziej problemowe były przyciski funkcyjne (Alt, Ctrl i Shift) z prawej strony. W środkowej części klawiatura (a dokładniej – plastik maskujący odstępy między przyciskami) nieznacznie ugina się pod naciskiem, ale w żaden sposób nie wpływa to na komfort pracy.

Obraz

Gorzej wypada gładzik. Wyróżniono go z obudowy charakterystycznymi dla serii UL punktowymi zagłębieniami. Korzystanie z niego nie jest szczególnie wygodne, zarówno z powodu niewielkiego obszaru roboczego, jak i właściwości ślizgowych materiału. Touchpad obsługuje dwudotyk umożliwiający między innymi powiększanie i zmniejszanie treści wyświetlanych w przeglądarce oraz grafik. Niestety, mechanizm działa gorzej niż w modelu UL30a. Co więcej, standardowe oprogramowanie nie pozwala na wielodotykowy scrolling, który zauważalnie poprawia komfort pracy. Na szczęście, można pobrać odpowiednie sterowniki z Sieci.

Przyciski zostały umieszczone w belce poniżej gładzika. Stawiają dość duży opór.

Kamera, mikrofon, głośniki

Głośniki grają przyzwoicie. Niestety, zostały umieszczone na spodzie obudowy. Podczas pracy z laptopem na kolanach dźwięk jest przytłumiony.

Obraz

Kamera o rozdzielczości 0,3Mpix nie zalicza się do najlepszych. Nie ma sensu rozpisywać się na temat płynności nagrań czy odwzorowaniu kolorów. Zainstalowana optyka wystarcza do rozmów przez Skype. Bardziej wymagające osoby będą musiały zaopatrzyć się w zewnętrzną kamerkę.

Mikrofon całkiem nieźle przechwytuje dźwięk. Moi rozmówcy dobrze mnie rozumieli, pomimo głośnego otoczenia.

Matryca

Obraz

Matryca, zgodnie z panującą modą, jest błyszcząca. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego w sprzęcie, który z założenia służy do pracy poza domem instaluje się wyświetlacze typu glare. W pełnym słońcu raczej nie można liczyć na wygodną pracę z UL20a.

Express Gate

Wiele ultramobilnych laptopów sprzedawana jest z systemami typu* instant on*. Nie inaczej jest w wypadku Asusa UL20a.

Express Gate uruchamia się przez wciśnięcie dedykowanego przycisku z lewej strony obudowy. System bootuje się w kilka sekund. Niestety, uruchamianie aplikacji trwa zdecydowanie dłużej, niż w wypadku pełnowartościowego OS-u.

Z poziomu Express Gate można korzystać z przeglądarki internetowej, Skype’a i komunikatora (obsługującego Gadu-Gadu). Można także przeglądać zdjęcia i słuchać muzyki.

Czcionki na ekranie głównym testowanego egzemplarza były zauważalnie rozciągnięte. Podobny problem nie występował w UL30a.

Laptop, który dotarł do naszej redakcji miał jeszcze jedną poważną wadę. Express Gate nie wykrywał WiFi. Zakładam jednak, że była to wada konkretnego egzemplarza.

Systemy ekspresowe bez wątpienia czeka świetlana przyszłość. Zanim jednak osiągną pełną funkcjonalność, będzie trzeba jeszcze trochę poczekać.

Wydajność

Asus UL20a sprawnie radzi sobie z materiałem wideo zapisanym w standardzie HD, zarówno w rozdzielczości 720p, jak i 1080p. W wypadku niższej, obciążenie procesora rzadko przekraczało 30%.

Zintegrowany układ graficzny Intela, co zrozumiałe, nie radzi sobie z grami. W programie 3D Mark 2006 laptop osiągnął 696 punktów.

Choć UL20a jest niewiele droższy od netbooków, deklasuje je pod względem wydajności. Osoby wykorzystujące komputer głównie do pracy biurowej, z powodzeniem mogą traktować dwunastocalowego Asusa jako alternatywę dla klasycznych notebooków.

Egzemplarz, który dotarł do naszej redakcji miał zainstalowanego Windowsa XP. Większość dostępnych na rynku wariantów UL20a sprzedawana jest z Windowsem 7.

Temperatura, hałas

Układ chłodzenia pracuje niemal bezszelestnie. Wentylator włącza się dopiero przy większym obciążeniu, a i tak wydawany przez niego dźwięk trudno nazwać hałasem.

Kultura pracy zasługuje na piątkę.

Bateria

Testowany egzemplarz wyposażono w litowo-jonową baterię o pojemności 5600mAh. Asus UL20a pod wzgledem wydajności akumulatora nie dorównuje swojemu większemu bratu – modelowi UL30a – który pozwalał na ponad 10 godzin pracy. Niemniej, wyniki testów są zadowalające.

W trybie oszczędzania energii, laptop pozwala na ponad 6 godzin pracy (z włączonym WiFi).

Podczas oglądania filmów (nie w HD), czas ten skracał się do 4 – 4,5 godziny. Podobny wynik osiągałem podczas intensywnej pracy z przeglądarką internetową i włączonym Winampem w tle.

Przy dużym obciążeniu, akumulator wyczerpywał się po 3 godzinach.

Podsumowanie

Największymi wadami urządzenia są: kiepski gładzik, matryca o przeciętnych kątach oraz brak HDMI.

Komputer jest świetną alternatywą dla netbooków. Wszyscy, którzy zastanawiają się nad zakupem ultramobilnego laptopa, powinni brać ten model pod uwagę. Wariant podstawowy z procesorem SU2300 (bez systemu operacyjnego) kosztuje ok. 1800 zł. Aktualne ceny znajdziecie TU.

Zalety

+zadowalająca wydajność

+dobra jakość wykoniania

+atrakcyjna cena

+świetna kultura pracy

Wady

-przeciętne kąty poziome matrycy

-brak HDMI

-kiepski gładzik

Ocena końcowa 9/10

Źródło: PCBlog

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)