Chcą uratować ginące zawody. Niebawem ruszy Szkoła Rzemiosł Tradycyjnych

Chcą uratować ginące zawody. Niebawem ruszy Szkoła Rzemiosł Tradycyjnych
Adam Bednarek

11.03.2021 21:57, aktual.: 06.03.2024 22:22

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Postęp od zawsze eliminował niektóre zajęcia i zawody. Nie wszystkim to się jednak podoba. Szkoła Rzemiosł Tradycyjnych ma uratować coraz bardziej zapominane prace przed wymarciem.

Niektórzy jeszcze dbają o rzemieślników. Przykładem może być Kraków, który na jednym z osiedli podpowiada, gdzie udać się do punktów prowadzonych przez szewców, elektryków i innych fachowców.

Znacznie częstszym podejściem jest jednak wyrzucanie zużytych lub zepsutych przedmiotów zamiast próby ich renowacji. Problem był na tyle duży, że zajęła się nim Unia Europejska, która dzięki nowym przepisom sprawi, że producenci będą musieli tworzyć nieco trwalsze produkty.

O ile elektronikę można uratować w ten sposób przed wyrzuceniem, tak są zajęcia zagrożone wyginięciem. Postęp nie ma litości, automatyzacja zastępuje człowieka, a masowa produkcja sprawia, że nie ma miejsca dla ludzkich talentów, które potrzebują więcej czasu i środków, aby coś stworzyć.

W maju w Gdańsku ruszy Szkoła Rzemiosł Tradycyjnych. Jak pisze Fundacja Dziedzictwa Morskiego, "pasjonaci zainteresowani ciesielką okrętową, szkutnictwem, takielarstwem czy technikami nitowania" nie będą musieli już poszukiwać wiedzy na własną rękę.

A to dlatego, że Szkoła Rzemiosł Tradycyjnych zorganizuje specjalne wykłady, gdzie "każdy może wziąć udział w zajęciach na interesujący go temat i w dowolnym zakresie poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności praktyczne".

Chętni pracować będą nad odnowieniem kutra z 1965 roku, który w latach 2016-2019 zalegał na dnie Motławy w gdańskiej marinie.

Praca przy kutrze zapewne przyciągnie głównie fanów morza, ale sama Szkoła Rzemiosł Tradycyjnych podkreśla, że zdobywanie wiedzy będzie "w dowolnym zakresie". Wcale nie jest powiedziane, że umiejętności przydadzą się wyłącznie w pracy przy zniszczonych łódkach.

Tym bardziej że wykładowcy to "rzemieślnicy z wieloletnim doświadczeniem w swoim fachu".

I niewykluczone, że wkrótce dojdą kolejne tematy, bo w ogłoszeniu o majowym starcie napisano, że morski aspekt to jedynie rozpoczęcie. Plany są ambitne, bo chodzi o to, aby zaprezentować "nowe podejście do zagadnień związanych z ginącymi zawodami".

Start takiej inicjatywy może być podwójnie wartościowy, bo udowodni, że pamięć o zagrożonych zapomnieniem zawodach ciągle jednak jest żywa. I okazuje się, że warsztaty mogą się również odbywać w naszej okolicy.

Na przykład przy Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie od dawna działa Ośrodek Szkoleniowy Rzemiosł Tradycyjnych i Artystycznych. W jego ramach chętni uczą się takich rzeczy jak powstawanie tkanin, tworzenia glinianych wyrobów czy wyrobu kwiatów artystycznych. To niezwykle pocieszające, że są miejsca, w których nie da się zginąć przydatnym i ciekawym umiejętnościom.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)