Hashtagi nie sprawdzają się na Facebooku. I specjalnie mnie to nie dziwi

Strona głównaHashtagi nie sprawdzają się na Facebooku. I specjalnie mnie to nie dziwi
06.09.2013 14:00
Hashtagi nie sprawdzają się na Facebooku. I specjalnie mnie to nie dziwi
Marta Wawrzyn
Marta Wawrzyn

Facebook wprowadził parę miesięcy temu hashtagi, bo miał ambicje stać się źródłem informacji, tak jak Twitter. Niestety, użytkownicy społecznościowego molocha nie mogą się do nich przekonać. Hashtagi nie tylko nie zwiększają zasięgu wpisów, ale wręcz ludzi denerwują.

Facebook wprowadził parę miesięcy temu hashtagi, bo miał ambicje stać się źródłem informacji, tak jak Twitter. Niestety, użytkownicy społecznościowego molocha nie mogą się do nich przekonać. Hashtagi nie tylko nie zwiększają zasięgu wpisów, ale wręcz ludzi denerwują.

W czerwcu, kiedy Facebook zabierał się do wprowadzania hashtagów, pytałam po co mu to. Przypuszczałam, że gigant chce po prostu stać się trochę jak Twitter, to znaczy marzy mu się, by jego użytkownicy spędzali w nim jeszcze więcej czasu i sprawdzali za pomocą hashtagów, jakie są aktualne tematy.

Hashtagi na Facebooku nic nie dają

Na Twitterze hashtagi są bardzo ważne. Polacy co prawda używają ich raczej rzadko, ale światowy Twitter, owszem, orientuje się w ten sposób w gąszczu informacji. Kiedy coś się dzieje – nieważne, czy chodzi o mecz czy o zamieszki w jakiejś części świata - wystarczy kliknąć odpowiedni hashtag, by szybko załapać, o co chodzi.

Według serwisu analitycznego EdgeRank jeśli otagujemy wpis na Twitterze, ma on dwukrotnie większą szansę zostać retweetowany (przesłany dalej). 70% firm twierdzi, że hashtagi zwiększają zainteresowanie publikowanymi przez nie treściami.

A na Facebooku? A na Facebooku nic. Zero. EdgeRank przebadał 35 tysięcy wpisów z 500 facebookowych stron, by stwierdzić, że hashtagi nie zwiększają zasięgu wpisów w ogóle. Przeciwnie, to wpisy nieotagowane często radziły sobie lepiej. EdgeRank przypuszcza, że użytkownicy Facebooka po prostu w ogóle nie klikają hashtagów.

Facebook nie zmieni tego, czym jest

Jakie są powody takiego stanu rzeczy? Moim zdaniem główny powód leży w tym, czym Facebook jest: serwisem, w którym znajomi gadają ze znajomymi. Czasem o ważnych sprawach, które w danym momencie elektryzują cały Internet, a czasem o tym, co jedli na obiad.

Przypuśćmy nawet, że pięknie otaguję mój obiad, po polsku i angielsku. Co z tego, skoro przeczytają to tylko osoby, którym daję dostęp do moich wpisów? Zresztą nie widzę powodu, dla którego miałby o moim obiedzie czytać ktoś inny – nie zależy mi na tym, by mieć na Facebooku dużą liczbę znajomych, których na oczy nie widziałam. Zależy mi na tym, aby mieć gdzie pogadać z najbliższymi znajomymi.

Facebook od początku był miejscem pogaduszek z przyjaciółmi i nie widzę powodu, aby to zmieniać. Oczywiście rozumiem, że Mark Zuckerberg chciałby mieć wszystko i denerwuje go, iż to Twitter uważany jest za poważne miejsce, w którym można poznać najświeższe informacje. Nie tędy jednak droga.

Choć cieszy mnie, że hashtagi na Facebooku są - bo zawsze mnie cieszy, kiedy pojawia się coś, co choć trochę pomaga opanować chaos - nie korzystam z nich szczególnie intensywnie. Nie taguję postów, nie klikam hashtagów. I nie widzę powodu, by zaczynać. Do dostarczania informacji wystarczy mi Twitter. A Wy używacie hashtagów na Facebooku?

Udostępnij:
Komentarze (0)