Halloween czy walentynki toleruję. To święta nie z mojej bajki, nie obchodzę ich, nie interesują mnie, może nawet trochę wkurzają, gdy nagle, ni z tego, ni z owego, ktoś wali w moje drzwi jak przed 1 listopada. Ale z drugiej strony to ludzkie święta, gdzie kontakt z drugim człowiekiem jest istotny, więc jakieś pozytywy są. Nie trzeba akceptować, ale tolerować można. Nawet jeśli nie są to nasze święta.
Tylko w tym kopiowaniu zachodu należałoby znać umiar. O ile można 14 lutego kupić dziewczynie kwiatka, tak wcale nie trzeba w czwarty piątek listopada ganiać do sklepu. Bo Amerykanie mają “czarny piątek”, więc my też musimy mieć.
Czarny piątek - u nas też?
W Ameryce to dzień wielkich wyprzedaży - w piątek po Dniu Dziękczynienia rozpoczyna się szał gwiazdkowych zakupów. Sklepy obniżają ceny, a na kilka godzin przed ich otwarciem ustawiają się ogromne kolejki, bo naprawdę można zaoszczędzić.
Nawiasem mówiąc - jeśli uważacie, że szaleństwo po otwarciu sklepu dotyczy tylko Polaków, to obejrzyjcie sobie filmiki z “czarnego piątku”. Nieźle się zdziwicie.
Black Friday Shopping Chaos [Super Cut Compilation]
I w Polsce powoli ten dzień zaczyna być popularny. Może jeszcze nie w stacjonarnych sklepach, ale w Internecie na pewno. Na przykład Origin już ma promocje związane z “czarnym piątkiem”. Dzień obniżek święcić będzie też firma Allview Mobile, oferując liczne zniżki na swoje produkty. I pewnie wiele, wiele innych strony w piątek zaskoczy nas niższymi cenami.
Teoretycznie promocje są fajne. A Internet to globalna wioska. Tylko zastanawiam się, dlaczego my musimy małpować ten zwyczaj Amerykanów. I nie chodzi już o to, że jest zły lub szkodliwy. Może i nawet jest w porządku, bo każdy lubi kupować taniej.
Amerykanizacja po polsku
Tyle że równie dobrze możemy wymyślić sobie własne święto wyprzedaży. Dlaczego sklepy nie umówią się i nie będą obniżać cen w dzień po Andrzejkach. Albo dzień przed. Inspirowane, ale jednak własne, bo nawiązujące do obowiązującej u nas tradycji.
To detal. Może i głupota. Ale też kwestia rozsądku i umiaru. Lubię Amerykę, ale też bez przesady. Nie musimy kupować na wyprzedaży wtedy, kiedy oni kupują, tak jak w czwarty czwartek listopada nie jemy indyków.
Jeszcze, bo skoro zgapiamy nawet głupie promocje, to pewnie i Dzień Dziękczynienia zaczniemy obchodzić. Żeby tradycji stało się zadość!
Korzystajmy z promocji, kupujmy taniej na amazon.com. Ale też nie róbmy z "czarnego piątku" własnego święta, bo... to nie nasza nowa tradycja. I nie ma powodu, żebyśmy ją do nas sprowadzali, skoro można zrobić podobną. Ale własną!
A jeśli kopiować będziemy nawet promocje, to co z nas zostanie?