Nowe Halo tylko dla Rosjan. Z piractwem można walczyć sposobem, Rosja przykładem

Nowe Halo? Pewnie na Xbox One. Nie? W takim razie na Xboksa 360! Znowu zła odpowiedź. Halo Online trafi wyłącznie na peceta. A to wcale nie jest koniec niespodzianek.

Nowe Halo tylko dla Rosjan. Z piractwem można walczyć sposobem, Rosja przykładem 1Zdjęcie pirata pochodzi z serwisu shutterstock.com

Halo Online za darmo

W Halo Online najpierw zagrają tyko Rosjanie. I to za darmo, bo najnowsza odsłona popularnej serii wydana zostanie w modelu free-to-play. Szkielet rozgrywki i najprostsze przedmioty dostępne są bez opłat, resztę trzeba sobie dokupić, jeśli ma się ochotę. Rzecz jasna gra skupia się na trybie multiplayer, a beta wystartuje niedługo.

Wbrew pozorom decyzja o wydaniu Halo tylko na pececie i w f2p jest całkiem rozsądnym krokiem Microsoftu. Pewnie żadna część cyklu nie zarobiła w Rosji oszałamiających pieniędzy, o ile zarobiła cokolwiek. Halo Online ma szansę to zmienić.

Nowe Halo tylko dla Rosjan. Z piractwem można walczyć sposobem, Rosja przykładem 2

Skala piractwa w Rosji jest ogromna. Może i jest jakiś postęp, ale wciąż kraj ten kojarzy się z nielegalnym oprogramowaniem. Z opublikowanych danych wynikało, że “92 procent korzystających z e-booków ściągało je z internetu, nie płacąc za nie”. Trudno podejrzewać, by z muzyką czy grami było inaczej.

Free-to-play się opłaca

Ale to nie znaczy, że Rosjanie nie chcą płacić. Wręcz przeciwnie - to właśnie tam zarabia się grube miliardy na grach MMO czy free-to-play właśnie. Według danych SuperData Research przychody z tego rynku wyniosły 1,12 mld dolarów. Magia mikrotransakcji.

Nic więc dziwnego, że Microsoft chce uszczknąć coś dla siebie.

I to jest ciekawy przykład na to, że jeśli wydawcy chcą, to walczą z piractwem innymi metodami niż uciążliwe DRM-y czy brak wersji na najbardziej piraconą platformę. Ile to razy Ubisoft tłumaczył się, że gier na PC nie będzie, bo na blaszakach rządzą torrenty?

Nowe Halo tylko dla Rosjan. Z piractwem można walczyć sposobem, Rosja przykładem 3
WoT jest darmowe, ale zarabia miliony na mikrotransakcjach

Tymczasem jeśli się chce, to można sposobem. Po prostu wydawcy znaleźli inny sposób na wyciąganie pieniędzy z graczy. Nie chcecie płacić 50 dolarów za grę? To może zapłacicie 5$ miesięcznie za przedmioty. Jak widać - podziałało. Nic więc dziwnego, że nawet na konsolach znajdziemy już tytuły free-to-play.

Piractwo w Rosji

“Nagradzanie piractwa” - tak ocenił to jeden z czytelników Gamezilli. I to w zasadzie trafny komentarz. Coś w tym jest. W końcu Rosjanie kojarzą się z piractwem, a dziś twórcy się o nich biją, wydając gry tylko dla nich.

Ale można też spojrzeć na to z innej strony. Wydawcy są w stanie dostosować się do rynku. Muszą tylko chcieć. “Pirat to źle obsłużony klient” - mówili Polacy z CD Projekt RED. Twórcy publikujący w Rosji wychodzą z tego samego założenia, dając produkt dopasowany do kieszeni Rosjan.

Niby to oczywiste, ale za każdym razem ta refleksja smuci: jeśli się opłaca, to można wszystko, nawet stworzyć odsłonę z myślą o konkretnym rynku. Byleby ten był wielki i opłacalny.

Nowe Halo tylko dla Rosjan. Z piractwem można walczyć sposobem, Rosja przykładem 4
Zdjęcie płyty pochodzi z serwisu shutterstock.com

Dostosowanie się do specyficznego rynku i klienta. Słowo klucz. Pewnie, to tylko gdybanie, ale gdyby u nas gry kosztowały mniej, to sprzedaż na pewno by podskoczyła. Wciąż nie byłyby to wyniki porównywalne ze Stanami Zjednoczonymi czy tymi z Rosji i gier free-to-play. Ale byłby lepsze niż teraz.

Niestety, nas lepiej wrzucić do wielkiego worka o nazwie “Europa” i sprzedawać gry na peceta za 250 zł - tak jak nadchodzące GTA V. A później zdziwienie, że sprzedaje się kiepsko.

My nie potrzebujemy gier, w których wydamy 5 dolarów miesięcznie. Wystarczą takie, które będą o jakieś 10 dolarów tańsze. To zadziała, czego dowodem jest popularność serwisów z kluczami. To nie przypadek, że klientów im przybywa.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE