Osoby poszukujące pracy są łatwym celem dla oszustów, zwłaszcza jeśli od dawna nie mogą znaleźć zatrudnienia i są już zdesperowane. Dlatego w polskim Internecie powstawały już serwisy pobieraczkowe, udające że mają do zaoferowania pracę zdalną (np. tworzenie opisów programów komputerowych), a tak naprawdę wyciągające od internautów dane i naciągające ich na "kary umowne". Ale czasem pułapką może być zwykłe ogłoszenie.
Ogłoszenie takie jak wszystkie
Użytkowniczka Wykopu pisze, że znalazła ogłoszenie w jednym z popularnych serwisów z ogłoszeniami. Miała zostać, o ironio, konsultantem ds. windykacji należności, pracującym zdalnie, z domu. Ogłoszenie wyglądało całkiem zwyczajnie, choć trochę dziwne, że oferowano umowę o pracę, a nie zlecenie albo dzieło. Pracownikom zdalnym nikt teraz nie oferuje umowy o pracę. W tym przypadku to zrobiono oczywiście tylko po to, aby wyciągnąć od kandydatki wszelkie możliwe dane, włącznie z numerem konta.
Wykopowiczce, która przyznaje, że szukała już pracy dość desperacko, nie wydało się to podejrzane. To, co się wydarzyło później, też uznała za szczęśliwy traf, a nie powód do podejrzeń. "Po kilku dniach miałam telefon. Bardzo miły pan oświadczył, że mogę zacząć pracę. Powiedział, że jego księgowa zaraz mi wyśle dokumenty do uzupełnienia" – opisuje.
Dziewczyna uzupełniła kwestionariusz, podając wszelkie możliwe dane, i dostała kolejne instrukcje: wysłać 1 zł na podane konto w celu "potwierdzenia rachunku". W zamian na jej rachunek miało przyjść 90 zł na badania pracownicze. Kopie wszystkich dokumentów, które podpisała, z widniejącymi na nich danymi naciągaczy, znajdziecie na Wykopie.
Ile kredytów potrafią wziąć oszuści w 24 godziny?
Oszukana użytkowniczka Wykopu zorientowała się, że coś jest nie tak, dopiero kiedy kurier z obiecanymi dokumentami od "pracodawcy" nie przyjechał, a dodzwonić do niego się nie dało. "Zarejestrowałam się na stronie biura informacji kredytowej (bik.pl) i zobaczyłam, że 'złożyłam' wniosek o kredyt 1000 zł w Alior Banku" – pisze. Ale na tym oczywiście nie koniec, dziewczyna znalazła 8 wniosków na swoje nazwisko. Gdyby zareagowała później, byłoby ich pewnie jeszcze więcej.
Takie oszustwa to nic nowego, nagłaśniano już wcześniej przypadki osób, które podały wszystkie dane i wpłaciły mają kwotę pieniędzy swojemu przyszłemu "pracodawcy" (po to, żeby na pewno pieniądze od niego poszły na właściwe konto), a następnie kończyły z chwilówkami. Mimo to Polacy wciąż się nabierają. Niektórzy nawet ułatwiają złodziejom zadanie, wrzucając na Instagram zdjęcia dokumentów. Taki brak ostrożności nie może się dobrze kończyć.