Oszuści naciągają na pracę. Podasz im dane, wezmą na Ciebie kredyt

Zdjęcie świętego Mikołaja z kartą kredytową pochodzi z serwisu Shutterstock
Zdjęcie świętego Mikołaja z kartą kredytową pochodzi z serwisu Shutterstock
Marta Wawrzyn

21.08.2014 11:03, aktual.: 10.03.2022 11:02

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Użytkowniczka Wykopu przestrzega przed naciągaczami, którzy zamiast dać jej pracę, nabrali na nią kredytów. Niestety, sama im podała wszystkie możliwe dane.

Osoby poszukujące pracy są łatwym celem dla oszustów, zwłaszcza jeśli od dawna nie mogą znaleźć zatrudnienia i są już zdesperowane. Dlatego w polskim Internecie powstawały już serwisy pobieraczkowe, udające że mają do zaoferowania pracę zdalną (np. tworzenie opisów programów komputerowych), a tak naprawdę wyciągające od internautów dane i naciągające ich na "kary umowne". Ale czasem pułapką może być zwykłe ogłoszenie.

Ogłoszenie takie jak wszystkie

Użytkowniczka Wykopu pisze, że znalazła ogłoszenie w jednym z popularnych serwisów z ogłoszeniami. Miała zostać, o ironio, konsultantem ds. windykacji należności, pracującym zdalnie, z domu. Ogłoszenie wyglądało całkiem zwyczajnie, choć trochę dziwne, że oferowano umowę o pracę, a nie zlecenie albo dzieło. Pracownikom zdalnym nikt teraz nie oferuje umowy o pracę. W tym przypadku to zrobiono oczywiście tylko po to, aby wyciągnąć od kandydatki wszelkie możliwe dane, włącznie z numerem konta.

Fot. Wykop
Fot. Wykop

Wykopowiczce, która przyznaje, że szukała już pracy dość desperacko, nie wydało się to podejrzane. To, co się wydarzyło później, też uznała za szczęśliwy traf, a nie powód do podejrzeń. "Po kilku dniach miałam telefon. Bardzo miły pan oświadczył, że mogę zacząć pracę. Powiedział, że jego księgowa zaraz mi wyśle dokumenty do uzupełnienia" – opisuje.

Dziewczyna uzupełniła kwestionariusz, podając wszelkie możliwe dane, i dostała kolejne instrukcje: wysłać 1 zł na podane konto w celu "potwierdzenia rachunku". W zamian na jej rachunek miało przyjść 90 zł na badania pracownicze. Kopie wszystkich dokumentów, które podpisała, z widniejącymi na nich danymi naciągaczy, znajdziecie na Wykopie.

Ile kredytów potrafią wziąć oszuści w 24 godziny?

Oszukana użytkowniczka Wykopu zorientowała się, że coś jest nie tak, dopiero kiedy kurier z obiecanymi dokumentami od "pracodawcy" nie przyjechał, a dodzwonić do niego się nie dało. "Zarejestrowałam się na stronie biura informacji kredytowej (bik.pl) i zobaczyłam, że 'złożyłam' wniosek o kredyt 1000 zł w Alior Banku" – pisze. Ale na tym oczywiście nie koniec, dziewczyna znalazła 8 wniosków na swoje nazwisko. Gdyby zareagowała później, byłoby ich pewnie jeszcze więcej.

Takie oszustwa to nic nowego, nagłaśniano już wcześniej przypadki osób, które podały wszystkie dane i wpłaciły mają kwotę pieniędzy swojemu przyszłemu "pracodawcy" (po to, żeby na pewno pieniądze od niego poszły na właściwe konto), a następnie kończyły z chwilówkami. Mimo to Polacy wciąż się nabierają. Niektórzy nawet ułatwiają złodziejom zadanie, wrzucając na Instagram zdjęcia dokumentów. Taki brak ostrożności nie może się dobrze kończyć.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (14)