Filmaster to narzędzie, które na podstawie wcześniejszych ocen filmów rekomenduje użytkownikowi tytuły warte obejrzenia. Banał? Być może, jednak serwis postanowił rozbudować swoją ofertę również o programy telewizyjne, co otworzyło przed nim zupełnie nowe możliwości.
Nie jestem entuzjastą automatycznych systemów rekomendacji – gdy korzystałem zarówno z Filmwebu, jak i Filmastera, bardzo rzadko otrzymywałem wartościowe rekomendacje nieznanych mi filmów. Moja opinia nie zmienia jednak w żaden sposób faktu, że Filmaster jest usługą, która odniosła pewien sukces.
Być może już niedługo będzie on jeszcze większy. Do systemu rekomendacji filmów dołączył również FilmasterTV – usługa, która w założeniu ma odciążyć użytkownika w wertowaniu programów telewizyjnych i sprawdzaniu, co byłoby warto obejrzeć. Choć od lat – po pozbyciu się telewizora – nie mam takich dylematów, grupa potencjalnych użytkowników takiej usługi jest nadal bardzo liczna.
Potencjał Filmastera tkwi jednak nie tyle w indywidualnych użytkownikach, co przede wszystkim w możliwości zaoferowania silnika rekomendacji różnym nadawcom czy operatorom telewizyjnym. Zyskują oni dzięki temu narzędzie pozwalające skuteczniej uwięzić widza przed szklanym ekranem.
Możliwości Filmastera zostały docenione – polski startup, po zaprezentowaniu nowej usługi na konferencji SXSW, został zaliczony do grona najbardziej obiecujących przedsięwzięć, które mogą zmienić oblicze telewizji. Według nieoficjalnych informacji finalizuje właśnie umowę z dużą, zagraniczną firmą zainteresowaną wykorzystaniem jego technologii.
Pozostaje trzymać kciuki – drugi Facebook raczej w Polsce nie powstanie, ale użyteczne narzędzie dla wielbicieli telewizji? Czemu nie?
Źródło: Dziennik Internautów • Antyweb