Projekt INDECT – AGH tworzy narzędzie masowej inwigilacji?

Strona głównaProjekt INDECT – AGH tworzy narzędzie masowej inwigilacji?
16.04.2012 09:00
Wielki Brat widzi wszystko (Fot. Flickr/neoliminal/Lic. CC by)
Wielki Brat widzi wszystko (Fot. Flickr/neoliminal/Lic. CC by)

Pamiętacie „Rok 1984”? Wszechwiedząca władza, która bez trudu wykryje każdą nieprawomyślność i namierzy każdego obywatela, nie jest tylko literacką fikcją – dzięki staraniom m.in. AGH i innych polskich uczelni powstaje system rodem z Orwella i „Raportu mniejszości”.

Pamiętacie „Rok 1984”? Wszechwiedząca władza, która bez trudu wykryje każdą nieprawomyślność i namierzy każdego obywatela, nie jest tylko literacką fikcją – dzięki staraniom m.in. AGH i innych polskich uczelni powstaje system rodem z Orwella i „Raportu mniejszości”.

Czym jest INDECT?

Czy obawy nie są przesadzone? Nie chciałbym w tym miejscu uderzać w wysokie tony i straszyć wszystkich wizją permanentnej inwigilacji – postaram się raczej przybliżyć, czym jest ten projekt i dlaczego może budzić obawy.

Sama nazwa projektu wyjaśnia jego przeznaczenie: INDECT (Intelligent information system supporting observation, searching and detection for security of citizens in urban environment) - inteligentny system informacyjny wspierający obserwację, wyszukiwanie i detekcję dla celów bezpieczeństwa obywateli w środowisku miejskim.

INDECT to międzynarodowy projekt rozpoczęty z inicjatywy Polskiej Platformy Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Akademii Górniczo-Hutniczej przewodzącej grupie 11 uczelni z różnych państw. Poza środowiskiem akademickim udział w projekcie zadeklarowały prywatne firmy oraz dwie instytucje publiczne – policje z Irlandii Północnej i (do niedawna) z Polski. Lista podmiotów zaangażowanych w projekt INDECT znajduje się na tej stronie.

Warto odnotować, że projekt jest finansowany przez Unię Europejską, czyli w praktyce przez nas wszystkich.

INDECT bez polskiego MSW

Na stronie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych pojawiła się niedawno lakoniczna notka. Informacja dotyczyła faktu wycofania się MSW z projektu INDECT.

Jacek Cichocki, minister spraw wewnętrznych, podjął decyzję o wstrzymaniu współpracy policji nad projektem INDECT. Minister spraw wewnętrznych nie planuje dalszego udziału policji ani Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w samych pracach nad projektem i wykorzystania jego efektów.

(…) policja już dziś dysponuje środkami, które pozwalają zapobiegać zagrożeniom porządku publicznego.

Informacja ze strony MSW.gov.pl
Informacja ze strony MSW.gov.pl

Choć polska policja wycofała się z projektu, nie oznacza to zaprzestania prac nad systemem. Kontrowersje związane z jego założeniami sprawiają, że w mediach pojawia się coraz więcej opinii na temat zagrożeń dla prywatności, które mogą zaistnieć w związku z pracami nad projektem i jego ewentualnym wdrożeniem. Czy są słuszne?

Prawo i etyka

Niejednoznacznie brzmi wyjaśnienie dotyczące próby zachowania anonimowości w Sieci z wykorzystaniem sieci TOR. Jak wynika z odpowiedzi, używanie TOR-a nie może być podstawą do wszczęcia śledztwa, jednak twórcy systemu nie zaprzeczają, że może to zostać uznane za podejrzane. Co więcej, do wskazywania podejrzanych zachowań może posłużyć wiele, dotychczas niezależnych, baz danych (FAQ, Q3.5).

Jakie konkretnie dane będą wykorzystywane? (Fot. Indect-Project.eu)
Jakie konkretnie dane będą wykorzystywane? (Fot. Indect-Project.eu)

Nieszkodliwość  projektu dla praworządnych obywateli ma gwarantować nadzór Rady Etyki. Biorąc pod uwagę opis jej kompetencji (FAQ, Q2.1 - 2.6), mam jednak wrażenie, że rada służy przede wszystkim temu, by projekt nie naruszał aktualnego prawa, a nie temu, by nie mógł być w przyszłości wykorzystany do masowej inwigilacji.

Integracja systemów nadzoru

Sam INDECT nie jest – na pozór – niczym wyjątkowym. Stwierdzenie autorów projektu, zapewniających, że nie tworzą żadnych nowych technik nadzoru, wydaje się prawdziwe, jednak nowością mają być nie tyle środki, co sposób ich wykorzystania.

INDECT nie tworzy nowych środków nadzoru, ale robi coś znacznie bardziej skutecznego – integruje te, które już istnieją. Stara się wdrożyć to, co do tej pory znamy jedynie z filmowej fikcji, np. z trylogii o perypetiach Jasona Bourne’a, gdzie nie ma ucieczki przed wszystkowidzącymi obiektywami kamer.

The Bourne Ultimatum (2/9) Movie CLIP - Ross and Waterloo (2007) HD

Twórcy systemu deklarują (FAQ, Q3.3), że wykorzystanie materiału z prywatnych kamer monitoringu będzie opcjonalne i zależne od woli współpracy prywatnych firm. Oznacza to możliwość spięcia w jeden system nie tylko np. miejskiego monitoringu, ale również kamer w bankomatach, nadzoru w hipermarketach czy na stacjach paliw.

Prywatne kamery w roli źródła danych (Fot. Indect-Project.eu))
Prywatne kamery w roli źródła danych (Fot. Indect-Project.eu))

INDECT ma również monitorować cyberprzestrzeń, choć na stronie projektu brak szczegółów związanych z tym aspektem jego działania. Wśród funkcji systemu znalazły się m.in.: poszukiwanie w Internecie dokumentów, śledzenie i wykrywanie działalności przestępczej i - co dość mocno kontrastuje z pozostałymi funkcjami - ochrona prywatności i danych osobowych.

„Raport mniejszości” w praktyce

Chyba każdy z nas przyklaśnie pomysłowi szybkiego namierzania przestępców krzywdzących dzieci, jednak sytuacja komplikuje się, gdy w miejsce pedofila wstawi się np. opozycjonistę chcącego w kraju, gdzie łamane są swobody obywatelskie, zaprotestować przeciwko autorytarnemu rządowi.

INDECT po wykryciu w tłumie osoby, której zachowanie zostanie sklasyfikowane jako podejrzane, ma powiadamiać o tym fakcie odpowiednie służby. Wskazanie kogokolwiek ma nie pociągać żadnych skutków prawnych, a interpretacja wskazanej przez system sytuacji ma za każdym razem należeć do człowieka.

Nie mam zamiaru demonizować projektu INDECT – to tylko narzędzie. Podobnie jak przysłowiowy nóż, którym można kogoś zranić albo kroić chleb, INDECT nie wiąże się z automatycznym ograniczeniem prywatności. Jego wdrożenie oznacza jednak, że władze zyskają możliwość, aby tę prywatność ograniczyć w momencie, gdy zostanie to uznane za stosowne.

Bezpieczeństwo czy prywatność?

Indect-Project.eu
Indect-Project.eu

Co więcej, prace nad projektem, w który zaangażowane są publiczne instytucje, przebiegają może nie w utajnieniu (INDECT ma własną stronę w Internecie), ale bez rozgłosu i konsultacji społecznych. Przypomina to próby skrytego wprowadzenia ACTA, udaremnione dopiero przez zdecydowaną – choć podjętą zdecydowanie zbyt późno – akcję internautów (informacje o ACTA znajdziecie m.in. w tym, tym i tym artykule).

Choć osoby zaangażowane w realizację projektu wielokrotnie i stanowczo podkreślają, że jego celem nie jest inwigilacja, opublikowane przez nich informacje nie przekonały mnie.

Nie wynika to z faktu, że nie wierzę w szczere intencje naukowców pracujących nad nowymi technologiami. Moja niewiara dotyczy raczej dobrowolnego, ograniczonego wykorzystania systemu przez jego docelowych odbiorców - policję i służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo.

Gdy INDECT wyjdzie z fazy projektu badawczego i stanie się dojrzałą, gotową do wdrożenia technologią, zapewne wielu z nas zada sobie pytanie, co jest ważniejsze – bezpieczeństwo czy prywatność? Nie chciałbym, by osoby, które wybiorą to drugie, zostały wówczas automatycznie potraktowane jako potencjalni przestępcy.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)