10 najdziwniejszych granic na świecie

Strona główna10 najdziwniejszych granic na świecie
10.10.2011 01:20
10 najdziwniejszych granic na świecie
Łukasz Wieliczko
Łukasz Wieliczko

Bywają różne granice. Większość z nich, w dobie powszechnej globalizacji, to tylko

umowne linie na mapie – coraz bardziej umowne. Opuszczenie Niemiec i wkroczenie na teren Polski

niewprawny obserwator zauważy wyłącznie poprzez różnicę w bogactwie... bogactwie

nawierzchni jezdni w ubytki. Niektóre granice są całkowicie niezauważalne – zmora

grzybiarzy spod Gołdapi, a niektóre aż nazbyt charakterystyczne. O tych

drugich traktuje dzisiejszy tekst.

Hiszpania/Maroko

Granicę hiszpańsko-marokańską wbrew pozorom nie do końca wyznaczają wody Morza

Śródziemnego. Pod hasłem „wbrew pozorom” kryją się między innymi Ceuta, Melilla i Peñón

de Vélez de la Gomera – zamorskie posiadłości Hiszpanii na północnym wybrzeżu Afryki.

Zacznijmy od końca… Peñón de Vélez de la Gomera jeszcze do niedawna było wyspą,

jednak natura zrobiła psikusa i poprzez piaszczysty nanos przekształciła ją w półwysep.

Doprowadziło to do powstania jednej z najkrótszych lądowych granic państwowych - liczy

ona zaledwie 85 metrów długości. Warto wspomnieć, że to malownicze miejsce pozbawione

jest ludności cywilnej – mieści garnizon wojskowy.

381163797782478570

Ceuta i Melilla, hiszpańskie miasta-eksklawy na terenie Maroka, wywołują znacznie gorsze

doznania estetyczne. Wszystko przez strefę neutralną i płot, który postawili na niej Hiszpanie.

Mierzący trzy metry wysokości „mur” zwieńczony drutem kolczastym i zaopatrzony w

regularnie ustawione wieżyczki patrolowe ma ograniczyć nielegalną imigrację oraz przemyt.

W przypadku samej Melilli koszt jego budowy to 33 miliony Euro.

Mount Everest

381163797782871786

W wielkich górach – Himalajach… Każdy wie, czym jest Mount Everest, jednak tylko nieliczni

pamiętają, że granica Nepalu i Chin przebiega idealnie przez środek góry, a co za tym idzie –

sam szczyt. To czyni granicę nepalsko-chińską najwyżej położoną na świecie.

Bir Tawil i Halaib

381163797783133930

Na północy naszego kraju w powiecie suwalskim jest taka wieś – Wiżajny. Gdy spojrzeć na

mapę, jej położenie względem prostej jak strzała północnej granicy wyróżnia się, tworząc

swego rodzaju cypel. Istnieje anegdota, że to wybrzuszenie to efekt sposobu tworzenia

linii demarkacyjnej tego obszaru po wojnie – rzekomo ołówek Mołotowa najechał na palec

Stalina.

W 1902 roku miała miejsce delimitacja granicy sudańsko-egipskiej sprzed trzech lat. Gołym

okiem widać, że i tu linijka też była obecna. Doprowadziło to do kuriozalnej sytuacji – dziś

na terenie Egiptu znajduje się sudański Bir Tawil, zaś w obszar Sudanu wchodzi tak zwany

trójkąt Halaib. Państwa toczą ze sobą spór tylko o ten drugi teren - w przeciwieństwie do

pierwszego – obfitujący w bogactwa naturalne. Niechciany Bir Tawil pozostaje jedynym

miejscem na świecie (poza Antarktydą) nieprzypisanym do żadnego kraju.

Zjednoczone Emiraty Arabskie/Arabia Saudyjska/Oman

381163797783920362

Nikt dokładnie nie wie, jak przebiega granica pomiędzy tymi krajami. Zjednoczone Emiraty

i Arabia Saudyjska teoretycznie granicę mają. Została określona w 1970 roku, jednak nie

poprzez wytyczenie, a oszacowanie – istnieje więc tylko na mapie. Granica ZEA z Omanem

nie jest natomiast w ogóle zdefiniowana… Kwestia nie wydaje się jednak pilna: pustynny

klimat jest ze wszech miar niesprzyjający, a zresztą… kto by się przejmował garstką piasku w

obliczu wszechobecnych litrów ropy?

Dystrykt Kolumbii

381163797784379114

Dystrykt Kolumbii to obszar Stanów Zjednoczonych dziś praktycznie zespolony ze stolicą USA

– Waszyngtonem, pierwotnie był terytorium oderwanym od stanów Maryland i Wirginia.

Do fizycznego wyznaczenia granicy posłużyło 40 dużych kamieni umieszczonych w ziemi

w odległości jednej mili od siebie. Co ciekawe – dziś brakuje jedynie kilku z nich.

Bardziej interesująca jest jednak inna kwestia – część terytorium dystryktu z czasem powróciła

do stanu Wirginia, część uzyskała autonomię, część natomiast należy do stanu Maryland. Taki

układ powoduje, że niektóre ulice zostały administracyjnie podzielone, a granicę stanowią

krawężniki. Widoczne jest to w specyficzny sposób: sklepy po północnej stronie ulicy mają w

oknach wystawowych numery telefonów z kierunkowym stanu Maryland, po południowej zaś

– dystryktu Kolumbia.

Baarle

381163797785100010

Baarle to miasto położone na granicy holendersko-belgijskiej. Wydawałoby się, że nic w tym

nadzwyczajnego, w Polsce też mamy podobny przypadek w postaci Cieszyna, jednak sytuacja

polsko-czeska ma się nijak do skomplikowanej kwestii, o której tu mowa. Otóż podział

Baarle nie przebiega liniowo…

Miasto stanowi skomplikowany układ enklaw i eksklaw, w niektórych miejscach granica przebiega wzdłuż ulic albo dzieli dom na pół, a kwestią decydującą o przynależności do Baarle-Hertog (Belgia) czy też Baarle-Nassau (Holandia) jest to, na którą część miasta wychodzą drzwi budynku. Międzynarodowym problemem stało się wejście do jednej z posiadłości, w której granica przebiega przez sam środek drzwi, a właściciel od lat nie zgadza się na ich przestawienie.

Dystrykt Cooch-Behar

381163797785493226

Obszar podzielony między Bangladesz i Indie. Podzielony w sposób co najmniej oryginalny -

część działek to bangladeskie eksklawy na terytorium Indii, a część – indyjskie na terytorium

Bangladeszu. Absolutnym kuriozum jest Balapara Khagrabari: ta indyjska eksklawa leży

na terytorium Bangladeszu, jej enklawą jest obszar bangladeski, natomiast jego enklawą –

indyjska Dahala Khagrabari. Pomieszanie z poplątaniem? To chyba za mało powiedziane.

Koreańska strefa zdemilitaryzowana

381163797785886442

Dzielący jedyną słuszną Koreę od tej złej pas ziemi liczy 258 km długości i 2,5 km

szerokości. Jak sama nazwa wskazuje – to… najsilniej uzbrojona granica na świecie. Miny,

broń chemiczna i broń nuklearna to dowód ognistego uczucia, jakie żywią do siebie te kraje.

Choć w 1953 roku nastąpiło zawieszenie broni, oba państwa są formalnie w stanie wojny.

Przywiązanie do miłościwie panującego Kim Dong Ila nie pozwala Koreańczykom z Północy

nawet myśleć o przeprawie przez granicę, natomiast skażeni imperialistyczną zgnilizną

rodacy z Południa nie potrafią się wyrwać „złemu Zachodowi” z objęć czy raczej – macek, w

związku z czym ogromna połać ziemi oddzielająca państwa leży odłogiem – człowiek pojawił

się na tym terenie ostatni raz niemal pół wieku temu. W ten sposób zupełnie przypadkowo

(no, chyba że to część wizji wielkiego Kima) na terenie strefy powstał rezerwat przyrody.

Można tu natrafić na okazy fauny i flory, które gdzie indziej są prawie już niespotykane np.

amurskie lamparty.

Rzeka Tumen

381163797786738410

Rzeka Tumen stanowi naturalną granicę pomiędzy Rosja, Koreą Północną a Chinami.

Teoretycznie w dość krótkim czasie, na odległości kilku kilometrów, można „zwiedzić”

trzy azjatyckie kraje, poruszając się pieszo. Praktycznie jest to jednak niemożliwe. Nawet

nie dlatego, że okolice rzeki wydają się dzikie i bezludne, bo to nie powstrzymywało

Koreańczyków od emigracji, szczególnie zimą, kiedy Tumen - miejscami wąski jak strumień - jest

zamarznięty. Na przeszkodzie stają jednak patrole koreańskich żołnierzy i... mur,

wysoki na 2,5 do 4 metrów, ustawiony kilka lat temu przez Chińczyków, mający zapobiec

imigracji.

Wyspy Diomedesa

381163797787328234

Para wysp w Cieśninie Beringa oddalona od siebie zaledwie o 4 km. Oddzielone są granicą

morską. Duża Diomeda jest częścią rosyjskiego autonomicznego okręgu Czukczów i

mieści się na niej stacja pogodowa, natomiast sąsiednia Mała Diomeda wchodzi w skład

amerykańskiego stanu Alaska. Pomiędzy wyspami biegnie linia zmiany daty (kiedy na Małej

Diomedzie jest 9 rano w sobotę – na Dużej jest 6 rano w niedzielę), w związku z czym z

terytorium Stanów Zjednoczonych można zobaczyć "jutrzejszy dzień" w Rosji.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)