10 powodów, dla których warto oglądać "Detektywa"

"True Detective"
"True Detective"
Źródło zdjęć: © HBO
Marta Wawrzyn

28.01.2014 09:48, aktual.: 13.01.2022 10:06

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Już w styczniu HBO zaprezentowało nowy serial, który krytycy uwielbiają i któremu pewnie za rok będziemy kibicować podczas rozdania Złotych Globów. "Detektyw" ("True Detective") to historia śledztwa prowadzonego przez dwóch detektywów w Luizjanie w 1995 roku. 17 lat później morderca powraca i historia zatacza koło.

  1. Klimat prowincjonalnej Luizjany

Niektórzy widzowie narzekają, że akcja "Detektywa" bardzo wolno się toczy. I rzeczywiście tak jest. Serial zabiera nas w niespieszną podróż po zapyziałym amerykańskim Południu, biednym, pełnym specyficznych zwyczajów i nieco magicznym. Wielkie zielone pola, majestatyczne kominy licznych rafinerii, bagna, kościoły pod namiotami, rozwalające się drewniane rudery, stare mosty, rzeki – "Detektyw" to jeden z tych seriali, w których miejsce jest pełnoprawnym bohaterem.

True Detective: Making True Detective Show | HBO

  1. Przecudna czołówka

Utwór The Handsome Family i sugestywne obrazy – w "Detektywie" zakochałam się już w pierwszej minucie, oglądając tę właśnie czołówkę.

True Detective - Intro / Opening Scene HD

  1. Woody Harrelson i Matthew McConaughey w rolach głównych

Świetni aktorzy, bez dwóch zdań. To już nie są czasy, kiedy hollywoodzkie gwiazdy gardziły telewizją, ale to też jeszcze nie są czasy, kiedy serial może mieć dwóch aktorów tego formatu. Ten ma – i trzeba przyznać, że obaj dają radą. Woody Harrelson gra bardziej "normalnego" z detektywów, prostego, rodzinnego faceta Marty'ego Harta. Matthew McConaughey wciela się w bardziej "dziwnego" det. Rusta Cohle'a.

Obraz
  1. Detektyw Cohle jeszcze raz

Harrelson jest doskonały, oczywiście, ale to wychudzony McConaughey w poluzowanym krawacie i z wielkim zeszytem w ręku przyciąga wzrok. Rzeczy, które wygaduje, mogą wydawać się pokręcone i nieco bezsensowne (tak myśli Hart), ale w rzeczywistości to bardzo rozsądny facet, który rozumie ludzi jak mało kto, i do tego diabelnie dobry detektyw.

Obraz
  1. Przemyślana, zamknięta historia

"Detektyw" to serial antologiczny, czyli taki, w którym co sezon otrzymujemy zamkniętą historię, z zupełnie nowymi bohaterami. Pierwszy sezon składa się z zaledwie ośmiu godzinnych odcinków. Już teraz widać, że historia jest przemyślana od początku do końca. Wiadomo, że w ciągu najbliższych kilku tygodni poznamy mordercę i dowiemy się, jak to się stało, że obaj panowie w 2012 roku są w tym, a nie innym miejscu.

Obraz
  1. Zagadka kryminalna

Zagadka kryminalna na początku wydaje się traktowana po macoszemu – ważniejsze jest otoczenie i osoby obu detektywów oraz ewolucja ich relacji – ale to tylko złudzenie. W trzecim odcinku śledztwo przyspieszyło i widać, że dokądś zmierza. Ale na razie jest jeszcze za wcześnie, żeby zgadywać dokąd. Choć oczywiście możemy szukać wskazówek – wszędzie, również w tytule serialu (dlaczego jest w nim tylko jeden detektyw, skoro panów jest dwóch?).

Obraz
  1. Świetnie napisany serial

Nic Pizzolatto, twórca "Detektywa", to pisarz, nauczyciel uniwersytecki i facet, który urodził się i wychował w Luizjanie. W jednym z wywiadów mówił, że chciałby pisać serial, tak jakby pisał jedną powieść rocznie. Przed premierą można było uśmiechnąć się sceptycznie, czytając takie zapowiedzi – teraz wypada już tylko patrzeć na niego z podziwem. Pizzolatto niewątpliwie umie pisać i świetnie sobie radzi z historią dziejącą się na dwóch płaszczyznach czasowych, opowiadaną przez dwie osoby mające różne punkty widzenia. Dialogi są po prostu doskonałe, a literackie przemowy det. Cohle'a sprawiają, że nie da się oderwać od niego oczu. Końcówkę trzeciego odcinka oglądałam dwa razy – tak fantastycznie jest to napisane!

Obraz
  1. Jeden scenarzysta i jeden reżyser

Za "Detektywem" stoi dwóch ludzi: Nic Pizzolatto, który jest twórcą i jedynym scenarzystą serialu, oraz Cary Joji Fukunaga, który wyreżyserował wszystkie odcinki. I tyle. Obaj panowie doskonale wiedzą, co robią, udowadniając co tydzień, że nie potrzeba armii scenarzystów, aby serial był dobry.

Obraz
  1. Wspaniałe zdjęcia

Pizzolatto zna Luizjanę jak własną kieszeń, możemy więc przypuszczać, że nie sprzedaje nam zafałszowanego obrazu tych okolic. Ale nawet jeśli nie wszystko wygląda w serialu tak jak w rzeczywistości, to nie ma znaczenia. Zdjęcia są tak niesamowite, tak piękne i pełne klimatu, że widz po prostu chłonie te widoki, nie zastanawiając się, czy to świat, który istnieje w rzeczywistości.

Obraz
  1. Ładne panie (które czasem się rozbierają)

Zgodnie z zasadą, że "To nie porno, to HBO", w serialu jest trochę golizny. Ale tylko trochę – w porównaniu z "Grą o tron" czy "Czystą krwią" "Detektyw" to bardzo grzeczna produkcja. Spośród pięknych pań obecnych w serialu uwagę widzów najbardziej do tej pory przykuwa Alexandra Daddario, która w jednej bardzo odważnej scenie pokazała wszystko.

Obraz
Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)