Chłopiec uśmiechający się na zdjęciu zdecydowanie maku temu powody. Jest drugą osobą, która przeżyła zdarzenie, na które szansa jest jedna na 100 milionów (dosłownie).
Większość meteorytów spala się w atmosferze. Na każde 7, które dotrą na powierzchnię naszej planety 6 kończy w wodzie. Ten jeden zdecydował się wylądować na ręce Gerrita Blanka.
Niemiecki nastolatek najpierw zobaczył kulę światła. Po chwili poczuł ból w ręce i usłyszał ogłuszający huk. Meteoryt po zderzeniu z jego ręką wylądował na drodze żłobiąc w niej 30centymetrowy krater.
Dźwięk towarzyszący zderzeniu meteorytu z ziemią był tak głośny, że jeszcze wiele godzin po zdarzeniu nastolatek słyszał dzwonienie w uszach.
Pędzący z prędkością 30 000 mil na godzinę (około 48 000km/h) odłamek skalny jest wielkości ziarnka grochu. Wydaje się, że to niewiele, ale i tak pozostawił ponad 7 centymetrową bliznę na ręce Gerrita.
Naukowcy przebadali obiekt „znaleziony” przez chłopca i potwierdzili, jego kosmiczne pochodzenie.
Jedyny podobny przypadek miał miejsce w 1954 roku w Alabamie. Meteoryt wielkości grejpfruta przebił dach domu, rykoszetował prze chwilę niszcząc meble, po czym wylądował na śpiącej kobiecie.
Jeśli przypadkiem przeżyliście podobne zdarzenie to chętnie zamieścimy zdjęcia "trafionego obiektu" przed i po.