Absurdy infolinii. Jaki jest kod pocztowy studzienki telekomunikacyjnej?

Absurdy infolinii. Jaki jest kod pocztowy studzienki telekomunikacyjnej?
31.07.2011 16:08
Chcesz dzwonić na infolinię? Zastanów się, czy to dobry pomysł (Fot. Flickr/Furryscaly/Lic. CC by-sa)
Chcesz dzwonić na infolinię? Zastanów się, czy to dobry pomysł (Fot. Flickr/Furryscaly/Lic. CC by-sa)

Nieżyciowe procedury i absurdalne sposoby przyjmowania zgłoszeń znane są chyba każdemu, kto zgłaszał problem w dużej firmie telekomunikacyjnej. Przeczytaj, jak Telekomunikacja Polska przyjmowała zgłoszenie o uszkodzeniu należącej do niej studzienki.

Nieżyciowe procedury i absurdalne sposoby przyjmowania zgłoszeń znane są chyba każdemu, kto zgłaszał problem w dużej firmie telekomunikacyjnej. Przeczytaj, jak Telekomunikacja Polska przyjmowała zgłoszenie o uszkodzeniu należącej do niej studzienki.

Jeden z mieszkańców Opola zauważył uszkodzoną, należącą do Telekomunikacji Polskiej, studzienkę. Postanowił zgłosić ten fakt, korzystając z infolinii 19393. Nie spodziewał się zapewne, że przyjdzie mu zmierzyć się z biurokratyczną machiną.

Po odsłuchaniu standardowego powitania i pokonaniu pierwszej przeszkody – pytania o numer telefonu, którego dotyczyć będzie rozmowa – udało się skontaktować z konsultantką infolinii.

Opolanin zaproponował, że prześle zgłoszenie ze szczegółami na temat uszkodzonej infrastruktury Telekomunikacji mailem. Niestety, okazało się, że nie ma takiej możliwości – zgłoszenie telefoniczne przyjmuje konsultantka i dopiero ona ma możliwość dalszego przesłania go za pomocą maila.

Schody zaczęły się podczas wypełniania formularza zgłoszeniowego. Konieczne okazało się nie tylko podanie lokalizacji uszkodzonej studzienki, ale również jej kodu pocztowego.

O ile można zrozumieć punkt widzenia TP – aby wysłać montera, trzeba wskazać mu gdzie ma się udać, o tyle dziwne wydaje się wymaganie, by klient lub przypadkowy przechodzień miał znać kody pocztowe studzienek telekomunikacyjnych.

Cała procedura zajęła około 25 minut. Najzabawniejsze okazało się w tym wszystkim podsumowanie konsultantki.

Na pytanie zdenerwowanego klienta, czy taką samą procedurę muszą przechodzić np. zgłaszający problem strażnicy miejscy, konsultantka stwierdziła, że strata 20 minut to nie problem, bo oni robią to przecież w godzinach pracy.

Ciekawe, czy ktokolwiek świadomy, jak wygląda przyjmowanie takich zgłoszeń zechce w przyszłości poinformować TP, że ich infrastruktura uległa uszkodzeniu?

Źródło: Wykop

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)