Adres e-mail można podać bezpiecznie

Adres e-mail można podać bezpiecznie11.11.2008 18:00
Kira Czarczyńska

Roboty spamerów szperające non stop po Internecie i wyciągające ze stron www, forów czy blogów nasze adresy e-mail są obecnie prawdziwą plagą. Tak znaleziony adres trafia bowiem do bazy spamera, a ta służy do jednego tylko celu: wysyłania nam maili, masy maili, mnóstwa maili - z kompletnie nas nie interesującą treścią. Walczymy potem z nimi za pomocą filtrów antyspamowych czy po prostu wkurzamy się i kasujemy.

Ale można prościej. Trzeba po prostu szanować swój adres e-mail.

Roboty spamerów szperające non stop po Internecie i wyciągające ze stron www, forów czy blogów nasze adresy e-mail są obecnie prawdziwą plagą. Tak znaleziony adres trafia bowiem do bazy spamera, a ta służy do jednego tylko celu: wysyłania nam maili, masy maili, mnóstwa maili - z kompletnie nas nie interesującą treścią. Walczymy potem z nimi za pomocą filtrów antyspamowych czy po prostu wkurzamy się i kasujemy.

Ale można prościej. Trzeba po prostu szanować swój adres e-mail.

Od razu mówię, że nie warto bawić się z adresami kont założonych na darmowych serwerach. Z samej idei tego rozwiązania, twój adres i tak już ma mnóstwo osób, więc jakiś spam dostaniesz tak czy inaczej. Jeśli natomiast zakłada się konto komercyjne czy ma się je we własnej domenie, warto już o nie zadbać tak, żeby adres nie trafił od razu do dziesiątek baz.

Po pierwsze: podawaj adres tylko wybranym osobom

Najlepiej załóż sobie konto i alias do tego konta. Znajomym, osobom, o których wiesz, że nie będą twojego adresu e-mail rozdawać na lewo i prawo, możesz go podać. W Internecie posługuj się raczej aliasem; ten zawsze można usunąć, zmienić na inny, w każdym razie bezboleśnie się go pozbyć. Dzięki takiemu rozwiązaniu masz też możliwość łatwego odfiltrowania ważnej poczty od mniej ważnej: ustawiasz sobie w programie pocztowym przenoszenie wiadomości wysłanych na alias do innego niż główny folderu i ewentualny spam ląduje tam. Nie przedzierasz się przez niego w poszukiwaniu istotnych maili.

E-mail na stronie WWW

Obejmuje to rzecz jasna także blogi, czy sytuacje kiedy podajesz maila na forach dyskusyjnych. We wszystkich tych przypadkach nie należy podawać go w formie jawnej, tylko zamaskować jedną z wybranych metod.

metoda 1: podając adres zastąp znak "@" innymi znakami. Może to być np.:

  • user#serwer.pl
  • user()serwer.pl
  • user(at)serwer.pl

Pełna dowolność, jeśli bowiem napiszesz wcześniej że to adres e-mail, większość użytkowników Internetu bez problemu domyśli się, co powinni wyrzucić i gdzie wstawić "@".

metoda 2: skorzystaj z serwisów skracających adresy. Niektóre, jak np. Tinylink.pl oferują zastępowanie adresu e-mail linkiem wyglądającym na odnośnik do strony WWW. Roboty zbierające adresy zignorują go więc jako coś innego niż mail.

metoda 3: dla zaawansowanych - zakoduj adres e-mail na stronie czy blogu używając JavaScript. Na przykład tak:

<script type="text/javascript"><!--

var user = "user";

var domain = "domain.com";

document.write(email + "@" + domain);

// --></script>

Fikcyjny antyspam

Można też zrobić "w jajo" roboty i podać im prawidłowy adres, który same z siebie zamienią na nieistniejący... Dość popularną techniką ochrony adresu było przez dłuższy czas podawanie go w postaci:

  • nospam.user@serwer.pl
  • user.nospam@serwer.pl

...oraz w innych podobnych kombinacjach.

Roboty nauczyły się już takie zabezpieczenie omijać, wycinając po prostu słowa typu spam czy nospam. Jeśli więc założysz sobie konto, którego PRAWIDŁOWĄ nazwą jest nospam.user@serwer.pl, to robot wytnie sobie przeważnie "nospam"... psując w ten sposób adres. W bazie znajdzie się user@serwer.pl, a takiego konta nie masz, nic na nie nie dojdzie.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)