Wysoką cenę teoretycznie uzasadniają koszty materiałów, bowiem obudowa gadżetu wykonana jest z wysokiej jakości drewna sprowadzanego z Afryki. Pytanie tylko, kto ma ochotę płacić około 200 zł za album wydany w ten sposób? Szczególnie, że firma nawet nie raczyła podać ilości pamięci dostępnej w urządzeniu. Ani to gadżet dla prawdziwych kolekcjonerów drogich i wyjątkowych gadżetów (zbyt tani), ani dla przeciętnego użytkownika (zbyt drogi). W takim razie dla kogo? Jak dla mnie - średnio trafiony pomysł.
Źródło i fot.: OhGizmo!