Amerykański sen według Morgana Freemana

Amerykański sen według Morgana Freemana
19.12.2009 11:15
morgan freeman
morgan freeman
Ireneusz Podsobiński
Ireneusz Podsobiński

Amerykański sen, czyli od pucybuta do miliardera - marzenie każdego człowieka na tej planecie (no chyba że ktoś z wyboru wybiera utrapienie). A jak mogłoby to wyglądać w wersji kinematograficznej? Ano na przykład w ten sposób, że dany aktor zagrał w swojej karierze każdą możliwą postać. Od szofera po Boga - to się nazywa awans ;)

Amerykański sen, czyli od pucybuta do miliardera - marzenie każdego człowieka na tej planecie (no chyba że ktoś z wyboru wybiera utrapienie). A jak mogłoby to wyglądać w wersji kinematograficznej? Ano na przykład w ten sposób, że dany aktor zagrał w swojej karierze każdą możliwą postać. Od szofera po Boga - to się nazywa awans ;)

MORGAN-FREEMAN
MORGAN-FREEMAN

Jak więc widzicie, Morgan Freeman był chyba każdym. Całkiem zgrabnie wspinał się po drabinie władzy, by zostać Nim, ostatecznym Szefem. Czy aktor może zagrać jeszcze kogoś potężniejszego? Oznacza to, że pora iść na emeryturę?

Zabrakło mi w tym obrazku tylko prezesa Wayne Enterprises, Luciusa Foxa. Zastanawia mnie także, dlaczego szofer jest uważany za "gorszego" od wyzwolonego niewolnika i więźnia? Ok, jeśli bierzemy pod uwagę jaką władzę miał Red w więzieniu Shawshank (mógł przemycić cokolwiek chcesz), to poniekąd ma to sens. Choć patrząc w ten sposób, zastanawiam się, czy sutener nie powinien mieć większej władzy od nauczyciela ;)

Macie jakieś przykłady innych aktorów, którzy przeszli podobną drabinę władzy?

Foto: Maxim

Źródło: Cinematical

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)