Assassin's Creed: Unity na wykładzie o historii sztuki. Gry powinny pojawiać się w szkołach?

Assassin's Creed: Unity na wykładzie o historii sztuki. Gry powinny pojawiać się w szkołach?
Adam Bednarek

26.11.2014 00:47, aktual.: 10.03.2022 10:46

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Kiedyś do nauki zachęcały książki historyczne i podróżnicze, dzisiaj mogą robić to gry. Tylko czy szkoła to wykorzysta?

Na lekcji historii omawiana jest rewolucja francuska. Temat lekcji: Ludwik XVI. Nauczyciel w końcu przechodzi do omówienia śmierci obalonego króla. W związku z tym odpala konsolę i zaczyna grać w Asssassin’s Creed: Unity, pokazując ścięcie monarchy uczniom. Jest na placu, wraz z olbrzymim tłumem. Choć to świat wirtualny, uczniowie mogą poczuć, jak było - nie na suchym tekście, a w grze.

Notre Dame na żywo, ale w Assassin's Creed: Unity

Albo inny przykład. Na lekcji lub wykładzie o historii sztuki pokazuje się katedrę Notre Dame. Tyle że zamiast slajdów - gra. Katedrę w Assassin’s Creed: Unity można obejść, wejść na nią, wskoczyć, mówiąc w skrócie - obejrzeć z każdej perspektywy i strony. I choć Notre Dame w grze nie jest wierną kopią jeden do jednego, to ma wiele punktów wspólnych. I dzięki temu daje lepsze wyobrażenie czy poczucie przestrzeni.

Obraz

Kiedyś grafika w grach była umowna. Nawet jeśli gry wyglądały dobrze, to i tak widzieliśmy piksele przy zbliżeniach. Dzisiaj nowa generacja pozwala jednak na znacznie, znacznie więcej i widać to na przykładzie Assassin’s Creed: Unity. Budynki w grze wyglądają niemal tak samo, jak w rzeczywistości.

A skoro tak, to nagle gry stają się świetnym narzędziem… edukacyjnym. Bawią, ale też przy okazji uczą. W Assassin’s Creed: Unity znajdziemy encyklopedię, w której opisano nie tylko charakterystyczne budowle i miejsca w Paryżu, ale też postaci i wydarzenia.

Grasz i chłoniesz wiedzę

Możesz nie wiedzieć, kim był Napoleon, ale gra szybko ci o tym powie. I choć niektóre wydarzenia przekręca albo dostosowuje je do własnych potrzeb, to i tak gdzieś z boku, w menu głównym, podaje fakty. Tak jest w Assassin’s Creed: Unity, tak było też m.in. w The Valiant Hearts, gdzie dzięki zbieraniu przedmiotów dostawaliśmy informacje związane z I wojną światową.

Obraz

Od razu nasuwa się pytanie - czy szkoły powinny z gier korzystać? Czy to dobra metoda, żeby pokazać młodym historię albo zabytyki i ważne, historyczne miejsca w nietypowy sposób?

“To świetne działania edukacyjne. Nic tak szybko i długotrwale nie zapada nam w pamięć jak obrazy i dziejąca się w nich akcja, tym bardziej, jeśli w niej uczestniczymy!” - mówi dr Ewa Gałązka z łódzkiej Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej.

Dr Ewa Gałązka

Z wielu badań psychologicznych wynika, że gry nie tylko niosą negatywne skutki w postaci odizolowania od społeczeństwa - alienacji, a także braku chęci do podejmowaniu działań w tzw. realu, ale również mają swoje drugie - pozytywne oblicze - dają graczom sposobność na podejmowanie ryzyka (bez "realnych konsekwencji"!) szybkich działań, wyrabiają zdolność przewidywania skutków, kalkulowania, działań zespołowych itp. Widzę w nich zatem również pozytywy!

Polskie szkoły tego potencjału jeszcze nie dostrzegają, w odróżnieniu od jednego ze szwedzkich gimnazjów, gdzie wprowadzono zajęcia z… Minecraftem. Wykorzystano fakt, że to tytuł, w którym można wykazać się kreatywnością i rozwinąć swoją wyobraźnie przestrzenną.

Gry i szkoła - same pozytywy? Na to wygląda. Tyle że ten piękny obraz psuje szara, biedna, szkolna rzeczywistość. Szczególnie w Polsce: “W szkolnictwie teoria bardzo często rozmija się z praktyką. Powstają świetne programy nauczania, scenariusze lekcji przepełnione innowacjami, jednak w praktyce nie udaje się tego zrealizować. Jest za mało czasu, brak sprzętu, młodzież sprawiająca problemy wychowawcze” - mówi mi była nauczycielka w jednym z polskich liceów.

Stary nauczyciel, stare metody

Zdjęcie nauczyciela pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie nauczyciela pochodzi z serwisu shutterstock.com

Brak sprzętu to chyba najprostsza do wytypowania przyczyna, przez którą polskie szkoły nie pasują do XXI wieku. Ale niekiedy problemem są sami nauczyciele, którzy nie nadążają za nowinkami technicznymi. I co gorsza - nie chcą się ich uczyć. Kiedy młodzi wystukują potrzebne informacje na smartfonie i tablecie, nauczyciele starej daty rysują przekrój oka na tablicy. Niedokładnie, brzydko, wolno. Absurd.

A czasami naprawdę niewiele trzeba i bez zaawansowanej technologii czy drogiej konsoli można sobie poradzić. Wystarczy zwykły Google Street View, za pomocą którego pokazuje się zabytki. "Uczniowie byli zainteresowani, bo było to coś innego niż podręcznik czy wyświetlanie zwykłych zdjęć. Takie urozmaicenia, choćby najdrobniejsze zawsze wzbudza zainteresowanie u młodzieży." - wyjaśnia była nauczycielka, która zastosowała tę metodę. Tyle że to wyjątek potwierdzający regułę.

O tym samym wspomina dr Ewa Gałązka: “Duży opór stanowią nauczyciele, którzy nie potrafią nowych technologii używać i wykorzystywać w edukacji, czują również przed nimi niechęć i obawy”. I choć teoretycznie nauczyciele muszą się tych rzeczy uczyć, żeby dostać awans, to praktyka pokazuje co innego i te technologiczne wymagania da się ominąć.

Valiant Hearts E3 Trailer [US]

Trudno zachęcić do rozwoju polską oświatę, skoro wszyscy zdają sobie sprawę z jej ograniczeń. Dr Ewa Gałązka smutno zauważa: “Rzeczywistość polskiej szkoły, w której jeden komputer przypada statystycznie na kilkoro dzieci, a w niektórych placówkach prawie wcale ich nie ma, pewnie szybko się nie zmieni.”

Jak wymagać od szkoły, żeby miała duży telewizor i PlayStation 4 z drogą grą, skoro brakuje w niej porządnych, nowoczesnych komputerów. Tym bardziej że szkoła szkole nierówna. Dla niektórych placówek świętem jest wyjazd do teatru dwa-trzy razy w roku, co dla szkół w dużych miastach jest codziennością. To są straty i różnice, których nie da się ot tak nadrobić.

Przez 45 minut nauczyciel nie jest w stanie zrealizować wszystkiego "wzorcowo". np. korzystać ze wskazanego podręcznika, posłużyć się prezentacją multimedialną czy jakąś inną "innowacją". Wymaga się także indywidualnego podejścia do każdego z np. 20 uczniów. No i jeszcze trzeba "wychowywać młodzież", ponieważ rodzice są zbyt zapracowani.

Szkoła ma niespotykaną dotąd okazję - w przyjemny, interesujący sposób pokazać świat historii i sztuki, właśnie za pomocą gier. Niestety ze względów technicznych raczej z tego olbrzymiego potencjału nie skorzysta.

Assassin's Creed Unity - Story Trailer

Smutne? Na szczęście jest światełko w tunelu. Wreszcie to gry mogą stać się samodzielnym źródłem wiedzy - tak jak kiedyś np. podróżnicze czy historyczne książki. Gry oparte na faktach powstają coraz częściej i to na pewno dobra zachęta, by dowiedzieć się czegoś więcej o wydarzeniu, w którym właśnie się uczestniczyło.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Ubisoft

Obraz
Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (6)